18-letni Rashad Johnson z Plainfield usłyszał pięć zarzutów usiłowania zabójstwa po tym, jak miał wjechać samochodem w grupę policjantów podczas ogromnego zgromadzenia młodzieży w Chicago.

Do zdarzenia doszło w niedzielę nad ranem w rejonie Roosevelt i Loomis na Near West Side. Policja interweniowała podczas tzw. „teen takeover” — dużego, nielegalnego spotkania organizowanego przez młodzież za pośrednictwem mediów społecznościowych. Według śledczych Johnson miał nagle ruszyć samochodem i staranować grupę funkcjonariuszy, zanim uderzył w słup i ogrodzenie. Na miejscu został zatrzymany przez policję.
Oprócz zarzutów usiłowania zabójstwa, 18-latek odpowie również za ciężkie pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia, nielegalne posiadanie broni oraz zniszczenie mienia.
Pięciu rannych policjantów trafiło do szpitala. Ich stan określono jako stabilny. Świadkowie opisują sceny jako całkowicie chaotyczne.
– „Samochód nagle przyspieszył i wjechał w tłum. Widziałem potrąconych nastolatków i kilku policjantów” – relacjonował jeden z aktywistów próbujących uspokoić sytuację.
Podczas nocnych zamieszek policja zatrzymała łącznie 13 osób. Dodatkowo w okolicy słychać było strzały. Sprawa ponownie wywołała debatę o coraz bardziej niebezpiecznych „teen takeoverach” organizowanych latem w Chicago. Szef chicagowskiego związku policjantów stwierdził nawet, iż funkcjonariusze mieli prawo użyć broni wobec kierowcy.
– „Policjanci mogli strzelać do tego auta… i prawdopodobnie powinni byli to zrobić” – powiedział przewodniczący związku FOP John Catanzara.

4 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·