W ubiegły piątek telefon stacjonarny seniorki zadzwonił w najmniej oczekiwanym momencie. Głos w słuchawce należał do kobiety podającej się za jej siostrę. Rozmówczyni, będąca w silnych emocjach, opowiedziała przerażającą historię: miała spowodować wypadek drogowy, w którym ucierpiała ciężarna kobieta. Według relacji oszustki, poszkodowana straciła dziecko i walczyła o życie, a sprawczyni groził natychmiastowy areszt."Policjantka" potwierdza wersję wydarzeńAby uwiarygodnić kłamstwo, do rozmowy włączyła się druga kobieta, podająca się za funkcjonariuszkę policji. Potwierdziła tragiczny przebieg zdarzenia i wskazała jedyne "wyjście" z sytuacji – wpłacenie wysokiego poręczenia majątkowego.- Powiedziała również, iż aby siostra mogła uniknąć aresztowania, konieczne jest niezwłoczne przekazanie pieniędzy na poczet poręczenia majątkowego i kaucji. Jednocześnie poleciła, aby 67-latka nikogo nie informowała o całej sytuacji, tłumacząc to rzekomymi czynnościami prowadzonymi przez policję – relacjonuje młodsza aspirant Angelika Głąb-Kunysz z KMP w Cheł
mie.Zmanipulowana seniorka, pozostając w ciągłym kontakcie telefonicznym z oszustką, przygotowała wszystko, co miała najcenniejszego. Pod jej dom podjechała nieznajoma kobieta, która odebrała paczkę z pieniędzmi i biżuterią. Łączne straty oszacowano na 80 tysięcy zł
otych.Gorzka prawda wyszła na jaw po dobieOfiara zorientowała się, iż została oszukana, dopiero następnego dnia. Wtedy zadzwoniła do niej prawdziwa siostra, która – jak się okazało – nie uczestniczyła w żadnym wypadku. Dopiero w tym momencie 67-latka powiadomiła organa ś
cigania.Policja po raz kolejny przypomina, iż funkcjonariusze nigdy nie proszą o przekazywanie pieniędzy osobom postronnym ani nie informują telefonicznie o szczegółach prowadzonych akcji.- Apelujemy o rozwagę i ograniczone zaufanie wobec osób kontaktujących się telefonicznie i podających się za funkcjonariuszy służb lub członków rodziny. Oszuści nieustannie modyfikują swoje metody działania, wykorzystując emocje, presję czasu oraz dramatyczne historie – podkreśla mł. asp. Angelika Głą
b-Kunysz.Czytaj też: