Akt oskarżenia przeciwko radnemu i byłej dyrektor WOMP

2 godzin temu
Zdjęcie: Akt oskarżenia przeciwko radnemu i byłej dyrektor WOMP


Gerard Pedrycz – radny Koalicji Obywatelskiej Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego oraz była dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Kielcach Anna M. staną przed sądem. Prokuratura zarzuca im przekroczenie uprawnień i nieuprawniony wgląd w akta osobowe byłego pracownika placówki. Oskarżeni nie przyznają się do winy.

Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach wyjaśnia, iż zgodnie z aktem oskarżenia do nieprawidłowości doszło podczas kontroli prowadzonej przez Komisję Rewizyjną Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego.

– W trakcie sprawdzania dokumentacji jeden z radnych chciał zapoznać się z umowami o pracę i wysokością wynagrodzeń osób zatrudnionych w WOMP w Kielcach, ale drugi z kontrolujących radnych się temu sprzeciwił, gdyż uznał, iż nie są do tego uprawnieni i uzyskali już niezbędne informacje zgodnie z planem kontroli. Mimo sprzeciwu radny Gerard Pedrycz wrócił do ośrodka kilka dni później i uzyskał dostęp do wrażliwych danych za zgodą Anny M., ówczesnej dyrektor ośrodka i administratorki danych osobowych – mówi.

W związku z tym zdarzeniem Gerard Pedrycz i Anna M. usłyszeli zarzuty jako funkcjonariusze publiczni.

– Prokurator rozpoczął śledztwo dotyczące przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków polegające na nieuprawnionym przetwarzaniu danych osobowych – mówi rzecznik.

Jak czytamy w akcie oskarżenia Gerard Pedrycz odmówił składania wyjaśnień w tej sprawie. Sam radny jednak dementuje tą informację. Twierdzi, iż śledczy zamknęli sprawę w pośpiechu, nie dając mu szansy na odniesienie się do zgromadzonego materiału.

– Wyznaczono mi termin na zapoznanie się z aktami do 20 marca, a już w następnym dniu roboczym, podjęto decyzję o zamknięciu sprawy. Nie dostałem szansy odniesienia się do postawionych zarzutów. Prokuratura nie była nimi zainteresowana – mówi.

Zdaniem radnego, sprawa ma drugie dno i jest wynikiem jego dociekliwości w kontrolowaniu zarządu województwa.

– Jest to ewidentnie sprawa motywowana politycznie ze względu na moją aktywność w kontrolowaniu schematy pracy Zarządu Województwa i Władz Wojewódzkich. To jest nakręcanie pewnej narracji, żeby wywołać we mnie efekt mrożący, żebym może za bardzo już nie kontrolował działań rządu województwa – mówi.

Gerard Pedrycz stanowczo odpiera przedstawiane mu zarzuty.

– Jestem absolutnie niewinny. Realizowałem mandat radnego i weryfikowałem informacje, które do mnie dochodziły w zakresie nieprawidłowości zatrudnienia w tej jednostce. Poprosiłem o dokumentację potwierdzającą prawidłowość tego zatrudnienia. Jednostka kontrolowana przekazała mi takie dokumenty, jakie uznała, iż są zgodne z prawem – tłumaczy.

Gerard Pedrycz zwraca uwagę na fakt, iż sprawa została wznowiona po interwencji Marszałek Województwa, co jego zdaniem potwierdza polityczny charakter oskarżenia

– Pierwotne doniesienie zostało umorzone ze względu na ewidentny brak znamion czynu zabronionego. Natomiast odwołanie od tej decyzji wniosła osobiście pani marszałek, która nie jest stroną w tej sprawie. To jest na wielu poziomach bezzasadne oskarżenie. Pod względem prawnym nie mam żadnych obaw – podkreśla.

Oskarżonym grozi do 3 lat pozbawienia wolności.



Idź do oryginalnego materiału