Jadąc samochodem, zobaczył biegnącego chodnikiem młodego chłopaka. Uznał, iż złapał sprawcę, wysiadł z auta z bronią w ręce i zmusił go, by poszedł z nim do domu, a tam okazało się, że… zaszła pomyłka. Matka chłopaka wezwała policję.
Podczas przesłuchania Maciej M. przyznał się do swojego czynu i złożył krótkie wyjaśnienia.
– Tego dnia robiliśmy z żoną porządki w ogródku i powiedziała mi wówczas, iż pod nasz płot niedawno podszedł młody mężczyzna i pytał, czy znajdzie się dla niego praca albo parę groszy, bo jest bardzo biedny. Od razu poszedłem sprawdzić, czy jest prostownik, bo był podłączony do mojego auta. Nie było go i bardzo się zdenerwowałem. Pomyślałem, iż właśnie ten człowiek go ukradł i postanowiłem go odszukać. Zabrałem z domu broń gazową i wsiadłem do samochodu.
– Po co pan wziął broń? – pytali śledczy.

7 miesięcy temu






![Memento Czarnobyl. Widmo katastrofy sprzed 40 lat przez cały czas wisi nad energetyką jądrową [ROZMOWA]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=140;0;151;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/04/AP20117528949346.jpg)








English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·