Miliony wyświetleń, alkohol, narkotyki przemoc i seksualne wykorzystywanie - to codzienność polskiego patostreamingu. Politycy zapowiadają walkę z tym zjawiskiem, ale gdy pokazujemy im jego twarze, zapada cisza. Nie rozpoznają nikogo. Prawo wciąż nie nadąża za internetowymi "idolami" młodych ludzi. "Boomerzy z Sejmu" to najnowszy reportaż Moniki Gawrońskiej w ramach cyklu Polsat News Ujawnia.
"Boomerzy z Sejmu". Polsat News Ujawnia, jak kilka posłowie wiedzą o patostreamingu

Przeanalizowaliśmy setki filmów czołowych polskich patostreamerów. Libacje, narkotyki, wulgaryzmy i epatowanie seksualnością to w nich codzienność. Za takimi nagraniami stoją konkretne osoby. Nie anonimowi twórcy, a ludzie, których streamy liczyć można w milionach.
To za konkretne osoby chcą się wziąć politycy. Udowodnimy jednak, iż pisząc kolejne ustawy nie mają pojęcia z kim chcą walczyć. Są jak boomerzy, którzy nie mają pojęcia, co dzieje się w internecie.
Robert P. i patostreamy z Tajlandii
Robert P. uważany jest za jednego z czołowych polskich patostreamerów. W internecie działa już od niemal 10 lat. Przebywa w Azji. To stamtąd streamuje, czego nie zabrania polskie prawo.
- On przez wiele lat tworzył śmieszne filmiki, jakieś kreacje, scenariusze. Ze swoimi kumplami nagrywali. Potem walczył we freak fightach. Natomiast w pewnym momencie stwierdził, iż on chce być sobą, wszystko mu jedno i nie zależy mu na wizerunku - opowiada dziennikarz Kuba Wątor.
ZOBACZ: Śmierć Bartłomieja Miecznikowskiego. Zwrot po zakończeniu śledztwa
Będąc poza krajem Robert P. może przekraczać kolejne granice. Na nagraniach widać m.in. jak wyznacza zadania osobom niskorosłym. To im płaci i na nich buduje wyświetlenia.
Potrafi też budować zasięgi i wyświetlenia filmując kompletnie upojoną dziewczynę, czy nagrywać psa, któremu podaje alkohol. Często wychwala branie narkotyków.
- Zaczęliśmy hołdować tym najgorszym instynktom, gdzie to jak ktoś kogoś "zaora", jest ważniejsze niż wiedza czy kariera. Masz skill zaorania, masz skill cyrkowego błazeństwa, ale takiego bardzo kontrowersyjnego, to jesteś gwiazdą - tłumaczy Wojtek Kardyś, ekspert komunikacji internetowej.
"Poszukiwany za podżeganie do pobicia"
Skontaktowaliśmy się z Robertem P. W odpowiedzi mailowej mężczyzna zapewnia, że: "nie jest żadną 'patologią' - pracuje na siebie i swoją rodzinę. Nie jest też twórcą, który kieruje swoje treści do dzieci, a jego treści są wyraźnie oznaczone i kierowane wyłącznie do osób pełnoletnich."
Nagrał też stream, w którym odpisywał na zadane przez nas pytania. Chcieliśmy m.in. dowiedzieć się, czy jego działalność na terenie Tajlandii ma na celu uniknięcie ewentualnej odpowiedzialności prawnej.
- Jakiej odpowiedzialności karnej, jak ja nie mam żadnych wyroków, nie jestem skazany - przekonywał.
Tymczasem z pisma z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku dowiadujemy się, iż za Robertem P. wydano list gończy. Jest poszukiwany za podżeganie do pobicia i grozi mu do dwóch lat więzienia.
ZOBACZ: Polsat News Ujawnia: Kulisy pracy cudzoziemców w Polsce. "Bici, żeby pracować szybciej"
Kolejnego patostreamera, Jakuba W. prokuratura oskarża go o wykorzystywanie seksualne bezradnej kobiety. Wszystko relacjonował w internecie.
Przez wiele miesięcy jego działalność w internecie bazowała właśnie na podobnych zachowaniach. Pod pretekstem randki zapraszał do mieszkania często nieświadome kobiety. Dochodziło do libacji, a zdaniem prokuratury także do poddawania się czynnościom seksualnym.
Dziś Jakub W. ma zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonymi. Nie może również prowadzić działalności internetowej. Mimo to na popularnych platformach internetowych przez cały czas dostępne są filmy z jego udziałem.
Patostreaming z willi Adriana C.
Kolejny patostreamer z milionami wyświetleń - Adrian C. także swoje nagrania publikuje z zagranicy. Opłaca, często osobom uzależnionym, przyjazd do jego willi i na nich buduje patologiczny przekaz.
To na jego transmisjach dochodzi do przemocy, libacji alkoholowych, a on sam zachwala alkohol, narkotyki i hazard. Próbowaliśmy skontaktować się z mężczyzną, nie odpisał na pytania w mailu.
Setki tysięcy godzin patologicznych treści wyprodukował Daniel Z., uważany jest do dziś za największego patostreamera w Polsce. To jego historię ujawniliśmy, pokazując skrajnie patologiczne zachowania.
Po emisji reportażu, jego konta w mediach społecznościowych zostały zablokowane. A on sam nie udziela się w internecie.
Polscy patostreamerzy to nie zjawisko, a konkretni ludzie, którzy je tworzą. Gdyby zsumować wszystkich ich widzów, najczęściej nieletnich, to wyświetlenia sięgałyby milionów.
- A najgorsze jest to, iż polski nastolatek ogląda to i buduje sobie swój system wartości. Myśli: ja też będę kontrowersyjny, zacznę nagrywać, zacznę streamować, bo przecież to jest modne, być może wezmą mnie do jakichś freak fightów gdzieś zarobię 200-300 tysięcy zł za jedną walkę – komentuje Wojtek Kardyś, ekspert komunikacji internetowej.
Zdecydowaliśmy, iż nie ujawniamy nazw kont patostreamerów, by uniknąć dawania dodatkowej platformy promocyjnej tym twórcom.
"Boomerzy z Sejmu". Co wiedzą posłowie, którzy mają walczy z patosteamingiem?
Monika Rosa z Koalicji Obywatelskiej jest przewodniczącą sejmowej komisji do spraw dzieci i młodzieży i twarzą projektu, który ma ukrócić w Polsce patostreaming. Na jakim etapie są prace?
- Wszystkie złożone projekty w kontekście patostreamingów spotkają się w komisji kodyfikacyjnej, myślę iż w ciągu najbliższych kilku tygodni. Tam praca też pewnie potrwa kilka tygodni, bo jednak Kodeks karny jest wrażliwą substancją także w kontekście nowoczesnych technologii. Chciałabym, żeby przed wakacjami wyszło to do podpisu prezydenta - tłumaczy posłanka.
Reporterka: Czy pani widziała kiedyś jakikolwiek patostream? Oglądała pani te treści?
Monika Rosa: Tak, widziałam. Trudno się zajmować takimi kwestiami i nie oglądać takich rzeczy. Natomiast nie jest to jakaś ulubiona rozrywka, której mogłabym poświęcić czas.
- Pani zna tych patostreamerów, z którymi próbujecie właśnie walczyć? Wie, kto to jest? (pokazujemy miks nagrań patostreamera Roberta P. - red.)
- Tak z twarzy na pewno nie.
- Od dwóch lat ten mężczyzna streamuje, pokazując wykorzystywanie seksualne kobiet, czy upijanie psa. Ma setki tysięcy wyświetleń. A czy na przykład tego człowieka pani zna?
- Nie.
- Bardzo głośna sprawa, był sprowadzany z Egiptu. Na streamie upił nastolatkę, później ją wystawił. Dzisiaj toczy się proces właśnie w tej sprawie. A tego pani zna?
- Po twarzach tych panów na pewno nie rozpoznam.
- Też wykorzystywanie seksualne, wykorzystywanie stanu upojenia. A tego człowieka pani zna?
- Ja na pewno go nie znam.
- To jest król patostreamów w Polsce, Daniel Z. Mam takie wrażenie, iż państwo, tworząc to prawo, nie wiecie w ogóle, z kim walczycie.
- Ale w jakim sensie nie wiemy z kim walczymy? Czy ja znam każdego zwyrodnialca w Polsce, który morduje? Nie, nie znam. Czy wiem, iż takie czyny powinny być karane? Oczywiście, iż powinny być karane. To, iż nie znamy po twarzach tych osób, jeszcze nie znaczy, iż nie możemy walczyć ze zjawiskiem.
Polsat News Ujawnia. Patostreaming. Ile wiedzą posłowie?
Po nagraniu tej rozmowy postanowiliśmy sprawdzić, czy politycy, którzy pracowali nad projektem ustawy o patostreamingu, wiedzą z kim walczą. W Sejmie istnieje komisja do spraw dzieci i młodzieży. I nikt inny, jak właśnie członkowie tej komisji powinni doskonale znać patotwórców.
W komisji zasiada 17 członków, 15 kobiet i dwóch mężczyzn. To oni mają stawić czoła konkretnym patostreamerom. Zapytaliśmy parlamentarzystów czy widzieli jakieś patotreści?
Jolanta Zięba-Gzik, PSL: Ja akurat nie widziałam.
Maria Kurowska, PiS: Nie widziałam. Nie wchodzę w tego typu treści.
Wioleta Tomczak, Polska 2050: Ja do tej pory nie natknęłam się na tego typu treści.
Anita Kucharska-Dziedzic, Lewica: Dla mojego własnego zdrowia psychicznego i dla mojego samopoczucia nie oglądam patostreamów. Nie chcę ich oglądać.
Gdy pokazaliśmy posłance zdjęcie Adriana C., wskazała, iż najprawdopodobniej to Andrew Tate. - My nie walczymy z konkretnymi osobami. Z konkretnymi osobami ma walczyć prokuratura - mówi Anita Kucharska-Dziedzic.
ZOBACZ: "Zostałam sprzedana". Polsat News Ujawnia kulisy handlu ludźmi w Polsce
- Za tym zjawiskiem stoją konkretni ludzie i powinno się wiedzieć. Przynajmniej tych najbardziej popularnych patoinfluencerów powinno się znać i powinno się znać, ich "twórczość". Nie chcę tutaj bronić polityków, ale wszyscy dobrze wiemy, jak wygląda polska polityka. Jest w niej bardzo dużo zasłon dymnych. Robi się coś pod publiczkę, żeby zdobyć punkty poparcia. Pani Rosa nie wiedziała kim jest Daniel M. Proszę o to zapytać jakiegokolwiek nastolatka na ulicy, zapewniam, iż będzie wiedział - podkreśla Wojtek Kardyś.
Jak można walczyć z patostreamingiem, o ile nie zna się czołowych jego postaci?
- Nie jestem autorką ustawy, jestem w komisji i w komisji pracujemy nad tą ustawą. Ale też nie jestem zainteresowana jakimś wielkim życiorysem tych panów, bo uważam, iż nie są to osoby, które są godne zainteresowania - komentuje posłanka Jolanta Zięba-Gzik.
- My wiemy, z czym walczymy, to wystarczy. Nie trzeba wchodzić w zło, aby je mocno opisać - dodaje Maria Kurowska.
Według NASK co czwarty nastolatek w Polsce ogląda patostreamy. Częściej są to chłopcy, możliwe jest to przez social media. Już po około czterech minutach algorytmy platform pokazują patotreści.
"Polscy politycy już dawno odpłynęli"
Spośród pięciu posłanek, z którymi rozmawialiśmy i które pracowały nad ustawą o patostreamingu, jedynie dwie widziały patotreści na własne oczy. Żadna z posłanek, na czele z przewodniczącą komisji, nie znała ani jednego patostreamera.
- Może jest pani dla mnie tutaj inspiracją, żeby faktycznie zapoznać się z tymi życiorysami, chociaż wcześniej miałam takie podejście, iż nie są to osoby na pewno godne zainteresowania, ale być może tak... Myślę, iż w tym internecie tworzą wiele okrutnych rzeczy – komentuje Jolanta Zięba-Gzik (PSL).
- Wiem, iż to nie jest usprawiedliwienie, ale jestem w tej komisji dopiero od miesiąca. Mogę pani jedynie podziękować za uświadomienie, iż to są akurat takie twarze, takie postaci - stwierdza Wioleta Tomczak (Polska2050).
- Polscy politycy już dawno odpłynęli i dawno żyją w swoich bardzo wygodnych bańkach. Dobrze, jakby mieli przynajmniej podstawy, świadomość, kto jest kim w tym "uniwersum". Zacznijmy podchodzić do tego problemu poważnie, a nie ze względów PR-owych – apeluje Wojtek Kardyś.
ZOBACZ: Polsat News Ujawnia: "Bez mojej zgody". Zatrważające kulisy handlu środkami odurzającymi
W Polsce nie obowiązują żadne przepisy, które karałyby patostreamerów i platformy za udostępnianie takich treści. Od 2023 roku pojawiły się trzy poselskie projekty, które miałyby penalizować to zjawisko. Do dziś żaden z nich nie został uchwalony.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


5 godzin temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·