Cyniczna propaganda Kierwińskiego i Żurka

3 tygodni temu

Cechą wspólnej każdej władzy jest takie zniekształcenie rzeczywistości, które w całości podporządkowane jest celom politycznym. W praktyce polega to na tym, iż rzeczywistość na zmianę jest koloryzowana i zagłuszana. Od wielu miesięcy jesteśmy bombardowani wzrostami PKB, spadkami inflacji i przeganianiem Wielkiej Brytanii, a z drugiej strony zagłusza się fatalny stan służby zdrowia, rekordowy deficyt budżetowy, zawieszone w próżni najważniejsze inwestycje.

W sprawach generalnych ośrodki propagandowe nie odpoczywają ani przez sekundę, ale paradoksalnie w sprawach jednostkowych tempo i intensywność pozostało bardziej podkręcana. Za każdym razem, gdy wybucha afera bulwersująca opinię publiczną pierwsza umiera prawda, później logika i wreszcie prawo. Dokładnie tak to wyglądało od samego początku i wygląda przez cały czas w sprawie gwałtu, do jakiego doszło w Oddziale Prewencji Policji w Warszawie. Przez 4 dni panowała medialna cisza i dopiero po jej przełamaniu do akcji wkroczyli przedstawiciele rządu ze swoją kłamliwą i cenzurującą ofensywą. Na początku dowiedzieliśmy się, iż „procedury zadziałały”, później poszedł typowy przekaz dnia wymierzony w zadających trudne pytania: „hieny wykorzystują tragedię kobiety”. Takie słowa padły z ust szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, z kolei minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek zapewniał, iż wszystkie procedury zadziałały.

Na poparcie kłamstw przedstawicieli rządu, związane z rządem media podawały szczegółową chronologię zdarzeń, godzinę po godzinie, czym „udowadniały”, iż reakcja nastąpiła bardzo szybko, bo po 12 godzinach. Drugim kłamstwem było wskazanie podstawy prawnej do ścigania sprawcy, czyli zeznania ofiary w prokuraturze i wniosek o ściganie. Do sprostowania tych dwóch głównych kłamstw i wielu innych wystarczy podstawowa wiedza i taka sama znajomość prawa. Potwierdzone fakty przekazał sam minister Kierwiński i Policja, z tych źródeł wiemy, iż do gwałtu doszło o 3.30, w dodatku sprawca został przyłapany na gorącym uczynku, ale dyżurnemu zgłoszono to dopiero dwie godziny później. Tylko z tych dwóch informacji wiadomo, iż wszelkie procedury i choćby prawo zostało złamane.

Od 10 lat przestępstwo z art. 197 k.k. (gwałt) jest ścigane z urzędu, co oznacza, iż nie jest potrzebny wniosek pokrzywdzonej o ściganie sprawcy. W związku z tym sprawca przyłapany na gorącym uczynku natychmiast powinien być zatrzymany, potem policjanci powinni zawiadomić prokuraturę. Nic takiego jednak nie miało miejsca! Nie tylko skandalem, ale złamaniem prawa jest to, iż sprawcy nie zatrzymano i pozwolono mu udać się do domu, gdzie mógł zatrzeć ślady i miał czas na przetrawienie alkoholu. Zatrzymanie spóźnione o kilka godzin nastąpiło tylko dlatego, iż dwaj uczciwi funkcjonariusze Policji i sama ofiara wykazali się determinacją w dążeniu do ścigania sprawcy. Niestety pewne jest też, iż przynajmniej cześć funkcjonariuszy obecnych w komendzie usiłowała skręcić sprawę zanim wyjdzie na zewnątrz, ale to nie oni ponieśli konsekwencje, tylko nieobecny w tym czasie zastępca dowódcy warszawskiego oddziału prewencji policji w Piasecznie podinspektor Mariusz Kolasiński.

Z każdym dniem na jaw wychodzą nowe fakty znoszące propagandę. Rządzący i dowództwo Policji tak się pogubiło w manipulowaniu przekazem, iż sami dostarczają dowodów na swoją zaniechania. Nie należy się jednak spodziewać dymisji ministra Marcina Kierwińskiego i Waldemara Żurka, bo jak zwykle wszystko rozejdzie się po kościach, a za chwilę medialne nagłówki wypełnią się nowymi aferami i sensacjami. Tak działa propagandowe kaloryzowanie i wyciszanie rzeczywistości!

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału