Do Poznania przyjechali funkcjonariusze z Warszawy. Pomogą zbadać, co działo się podczas tragicznej interwencji na Jeżycach

1 godzina temu

O sprawie informowaliśmy na naszym portalu (tutaj). Wieczorem 5 maja na ul. Mickiewicza w Poznaniu policjanci prowadzili interwencję w sprawie mężczyzny z rozciętym gardłem, który wymagał pomocy medycznej. Jak przekazał rzecznik wielkopolskiej policji, w pewnym momencie podszedł do nich postronny mężczyzna, który wdał się w awanturę i fizycznie uniemożliwiał udzielanie pomocy poszkodowanemu. Funkcjonariusze zdecydowali się użyć gazu pieprzowego, po którym 40-latek stracił przytomność. Pomimo udzielonej mu pomocy, nie udało się jej mu przywrócić, a będący na miejscu lekarz stwierdził zgon.

Sprawa od początku budziła kontrowersje wśród Internautów, którzy głównie w oparciu o szczątkowe relacje w mediach społecznościowych, twierdzili, iż policjanci nie zachowali się odpowiednio i przyczynili się bezpośrednio do śmierci mężczyzny.

Sytuacja poruszyła okolicznych mieszkańców – we wtorek od rana na miejscu tragedii pojawiło się kilka zniczy oraz zdjęcie zmarłego.

Sprawa jest wyjaśniana w ramach wewnętrznej kontroli komendy. Jednocześnie do stolicy Wielkopolski przyjechali także funkcjonariusze z Komendy Głównej Policji w Warszawie, którzy mają zbadać sprawę.

Wielkopolska Policja zapewnia, iż funkcjonariusze działali prawidłowo, adekwatnie do sytuacji i w ramach uprawnień. Policjanci biorący udział w interwencji mieli kamerki nasobne, dzięki czemu możliwe jest odtworzenie kolejności zdarzeń.

Zmarły jest dobrze znany poznańskim policjantom, jako wielokrotnie notowany i karany za rozboje, groźby, kradzieże, włamania i niszczenie mienia. Kilkukrotnie przebywał w zakładach karnych.

W środę, 6 maja, planowana jest sekcja zwłok 40-latka, która ma odpowiedzieć na pytanie o przyczynę śmierci.

Idź do oryginalnego materiału