Domniemania to wyrok? Jak z nastolatka zrobić bandytę na podstawie wątpliwych dowodów

15 godzin temu

Ciężko być nastolatkiem w Polsce. Przekonał się o tym Igor, który został wyprowadzony w kajdankach ze szkoły za uczestnictwo w bójce w której nie brał czynnego udziału. Dziś, zamiast w domu rodzinnym, chłopak od pół roku przebywa w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym. Został także wyrzucony ze szkoły. Materiał "Państwa w Państwie".

Państwo w Państwie
Sprawa Igora i środki zastosowane przez służby

Do zdarzenia doszło w sierpniu ubiegłego roku w parku im. Moniuszki w Łodzi, gdzie spotkały się dwie grupy młodych ludzi. Według relacji Igora jego znajomych sprowokowały osoby siedzące na ławce. Widać było, iż są pod silnym wpływem alkoholu, z ich strony padały wyzwiska.

Samej bójki kamery monitoringu nie zarejestrowały, a organy ścigania nie dysponują żadnym świadkiem, który potwierdzałby czynny udział Igora w pobiciu.

Został zatrzymany na terenie szkoły

- Został opisany przez świadka zdarzenia - kobietę, która przebywała w grupie pokrzywdzonej, chociaż sama pokrzywdzona nie jest. Wskazała ona, iż odchodził od tego zdarzenia po tym, jak już doszło do rękoczynów - mówi Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Przełom w życiu Igora nastąpił, gdy policja postanowiła zatrzymać go na terenie szkoły. Ojciec, Vladimir Kutlaca, relacjonuje, iż najpierw zadzwonił ktoś z nieznanego numeru na telefon żony, przedstawiając się jako policja i prosząc o podanie adresu zamieszkania. Niedługo później funkcjonariusze przyjechali do liceum, w którym uczy się chłopak i zakuli go w kajdanki.

ZOBACZ: Przełom po 12 latach? "Tu nie powinno być innego wyroku jak dożywocie"

- Miejmy tą świadomość, iż zawsze ilość sił i środków musi być współmierna do zagrożenia - komentuje były oficer policji Marcin Taraszewski.

Matka Igora wspomina, iż chwila, w której zrozumiała, iż jej syn po raz pierwszy w życiu jest siłą zabierany w nieznane miejsce, była dla niej nie do opisania.

- To jest ciężki ból matki. Ja poczułam, jakby moje serce zostało rozdarte na pół - mówi Joanna Kutlaca.

Nastolatek trafił do ośrodka wychowawczego

Chłopak z dnia na dzień znalazł się w obcym miejscu, bez bliskich, w otoczeniu ludzi, których nie znał, w zupełnie innym środowisku.

Podkreśla, iż w ośrodku są osoby, które mają za sobą poważne czyny, a klimat tego miejsca jest dla niego całkowicie obcy, przez co czuje się bardzo nieswojo.

Dziennikarze "Państwa w Państwie" poprosili o komentarz do sprawy Monikę Pawłowską‑Radzimierską z Sądu Okręgowego w Łodzi.

- Nie zmieniły się przyczyny umieszczenia nieletniego w młodzieżowym ośrodku wychowawczym. Dalej sprawstwo tego nieletniego jest bardzo wysoce prawdopodobne, wręcz graniczące z pewnością. Dalej musi być dokonana taka czynność ze względu na prawidłowe zabezpieczenie (...) ze względu na możliwość matactwa, ze względu na możliwość ucieczki - wyjaśniła.

ZOBACZ: "Nie chcemy tu być!". Dramatyczny apel bliźniaczek do sądu

Pełnomocniczka chłopaka, mec. Anna Walkiewicz, zwraca uwagę, iż wszystkie opinie z ośrodka wskazują na to, iż Igor jest bardzo dobrym dzieckiem: spokojnym, grzecznym, sumiennym, odpowiedzialnym, przykładającym się do nauki, wobec którego nie ma zastrzeżeń.

Igor wyrzucony ze szkoły

Sprawa Igora nie kończy się na bójce w parku. Policja sformułowała wobec niego także zarzuty dotyczące środków odurzających, w oparciu o zdjęcia znalezione w jego telefonie.

Oprócz izolacji w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym Igor mierzy się też z konsekwencjami w szkole. Został z niej wyrzucony. Liczył, iż po wyjściu z ośrodka będzie mógł wrócić do tej samej placówki.

W rozmowie z reporterem dyrektor tłumaczy, iż uważa, iż powrót ucznia z ośrodka szkolno‑wychowawczego do starego środowiska mógłby negatywnie wpłynąć na jego postrzeganie przez rówieśników. Na jakiej podstawie? Ciężko stwierdzić.

ZOBACZ: Niewolnicza praca w środku Warszawy. "Gdy zobaczyłam policję, byłam przeszczęśliwa"

Tymczasem Igor wciąż przebywa poza domem, choć ma znakomite opinie nie tylko z ośrodka, ale także od kuratora sądowego.

Czy za to, iż pojawił się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze, chłopak musi płacić taką cenę? Czy środki jakie zastosowały służby i wymiar sprawiedliwości są adekwatne do skali czynu, co do którego nie ma pewności, iż został popełniony? Na te oraz inne pytania odpowie w programie "Państwo w Państwie" Przemysław Talkowski wraz z zaproszonymi do studia gośćmi. Reportaż Leszka Dawidowicza w niedzielę o godz. 19:30 na antenie Telewizji Polsat.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Mentzen ostrzega przed SAFE 0 proc. "Bardzo się boję"
Idź do oryginalnego materiału