Domowy dramat za zamkniętymi drzwiami. Alkohol, strach i milczenie

wschodni24.pl 3 godzin temu

Dwaj mieszkańcy gminy Krasnystaw, podejrzani o stosowanie przemocy domowej, najbliższe trzy miesiące spędzą w tymczasowym areszcie. 48-latek i 53-latek mieli pod wpływem alkoholu znęcać się nad swoimi bliskimi. Wszczynali awantury, grozili, stosowali przemoc fizyczną i psychiczną.

To kolejny przypadek, który pokazuje skalę problemu, o którym wciąż mówi się za mało. Przemoc domowa nie jest incydentem. Coraz częściej staje się codziennością wielu rodzin, także w mniejszych miejscowościach.

W zdecydowanej większości takich sytuacji pojawia się jeden wspólny mianownik. Alkohol. To on często uruchamia agresję, obniża kontrolę i prowadzi do eskalacji konfliktów, które kończą się dramatem najbliższych.

Ale równie istotny jak sam problem przemocy jest strach ofiar. Strach przed zemstą, przed kolejną awanturą, przed tym, co stanie się, gdy sprawca dowie się o zgłoszeniu. Dlatego wiele osób latami milczy. Nie wzywa policji, nie szuka pomocy, żyje w ciągłym napięciu.

Nawet gdy sprawa trafia do służb, często kończy się na założeniu tzw. Niebieskiej Karty czy policyjnym dozorze. W praktyce dla wielu ofiar to niewielka zmiana. Sprawca przez cały czas jest blisko, przez cały czas może wywierać presję, a poczucie bezpieczeństwa pozostaje iluzją.

Eksperci i osoby zajmujące się pomocą ofiarom przemocy od lat zwracają uwagę na jeszcze jeden problem. Przemoc fizyczna jest widoczna i łatwiejsza do udowodnienia, dlatego częściej kończy się realnymi konsekwencjami prawnymi. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku przemocy psychicznej. Wyzwiska, groźby, upokarzanie czy ciągła kontrola bardzo często są bagatelizowane, mimo iż potrafią niszczyć człowieka równie skutecznie jak przemoc fizyczna.

Sprawa z gminy Krasnystaw zakończyła się tymczasowym aresztem. To sygnał, iż w niektórych przypadkach reakcja jest stanowcza. Pytanie, ile podobnych dramatów przez cały czas rozgrywa się w ciszy, bez świadków i bez reakcji.

Bo za zamkniętymi drzwiami wielu domów wciąż toczy się walka, o której nikt nie chce mówić głośno.

Screenshot
Idź do oryginalnego materiału