„Nie chciałam go zabić, chciałam go nastraszyć, chciałam, żeby wyszedł z domu" - to słowa Klaudii K. oskarżonej o zabójstwo partnera. Zdarzenie miało miejsce w październiku ubiegłym roku w wynajmowanym przez parę mieszkaniu na osiedlu Złote Łąki w Kościelnej Wsi. Proces 31-latki rozpoczął się we wtorek, 10 lutego przed Sądem Okręgowym w Kaliszu. Kobieta nie przyznała się do winy i nie chciała składać wyjaśnień, jedynie odpowiadać na pytania swojego obrońcy. W trakcie rozprawy zeznania oskarżonej, złożone po zatrzymaniu, odczytała sędzia Dorota Wojtkowiak - Mielicka. Z wyjaśnień zawartych w protokołach postępowania przygotowawczego wynika, iż związek Klaudii K. i Jakuba C. od kilku miesięcy przezywał kryzys. W dniu tragedii para piła alkohol - kobieta miała wypić cztery piwa cytrynowe, a mężczyzna ok. 100 ml wódki, kilkukrotnie też dochodziło między nimi do ostrej wymiany zdań. Oskarżona chciała aby 30-letni partner opuścił mieszkanie zajmowane przez nią i jej nastoletniego syna. W pewnym momencie Jakub C. wyszedł. Poszedł pozbierać swoje ubrania wyrzucone przez kobietę przez okno, ale po chwili wrócił.
„Zaczęliśmy się znowu mocno kłócić. Kazałam mu wyjść z mieszkania, on jednak nie chciał wyjść i zaczął się ze mną szarpać. Wtedy ja się bardzo zdenerwowałam i wyszłam do kuchni po nóż, bo chciałam go wystraszyć tym nożem. Jakub został w tym czasie na korytarzu blisko wejścia do salonu. Ja zabrałam pierwszy, lepszy nóż znajdujący się w zlewie. Był to nóż kuchenny z długim ostrzem i czerwoną rękojeścią. Mając ten nóż w ręce wróciłam na korytarz i powtarzałam mu, iż ma wyp.... z mieszkania, jednak on cały czas mówił, iż zostaje i nie wyjdzie. Znowu zaczęliśmy się szarpać i wtedy ja odruchowo wbiłam mu ten nóż w klatkę piersiową. Ja nie wiem jak głęboko wbiłam ten nóż w ciało Jakuba. Jakub leżał na podłodze, ja krzyczałam do niego Jakub, Jakub wstawaj. On nie reagował" - brzmiał fragment odczytanych w sądzie zeznań Klaudii K.
na fot.: Klaudia K. w czasie odczytywania zeznań
Oskarżona wraz z nastoletnim synem, który w czasie kłótni dorosłych był w swoim pokoju, zaczęła reanimować partnera. Zadzwoniła też do swojej szefowej, ta poradziła bym wezwała pogotowie. Życia mężczyzny, który w sumie otrzymał dwa ciosy, nie udało się uratować, a 31-latce postawiono zarzut zabójstwa.
na fot.: skład sędziowski
„Oskarżona, działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia Jakuba C., zadała mu dwukrotnie trzymanym w ręku nożem kuchennym ciosy. Jeden cios w lewe ramię oraz drugi w klatkę piersiową. W następstwie tego Jakub C. doznał obrażeń ciała w postaci rany kłutej lewego ramienia z uszkodzeniem brzuśca mięśnia dwugłowego ramienia lewego, o głębokości siedmiu centymetrów, rany kłutej klatki piersiowej penetrującej w kierunku serca, przybijającej worek osierdziowy oraz przednią ścianę aorty wstępującej i górną ścianę prawego przedsionka serca o głębokości co najmniej dziesięciu centymetrów, czym spowodowała u pokrzywdzonego ciężkie uszkodzenie ciała skutkujące jego zgonem" - brzmią zarzuty odczytane na rozprawie przez prokuratora Wojciecha Tomczyka z Prokuratury Rejonowej w Pleszewie.
na fot.: prokurator Wojciech Tomczyk
Klaudia K. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. W czasie rozprawy powiedziała, iż nie chciała zabić partnera, tylko go nastarczyć. Wnioskowała też o wyłączenie jawności procesu ze względu na dobro jej syna, który był w domu w momencie zabójstwa i jest świadkiem w sprawie. Na to nie zgodził się sąd. Oskarżona nie chciała też być w sali rozpraw w momencie, kiedy zeznawała matka 30-latka. Klaudii K. grozi dożywocie.
na fot.: Maria C. matka Jakuba C. w czasie składania zeznań
autor:
walczak
rc.fm















English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·