Elektryczny pastuch rozciągnięty wokół stawu. Doszło do dramatu

2 godzin temu

Dzierżawca stawu w Cesarce (woj. łódzkie) usłyszał zarzuty związane z porażeniem prądem dwóch osób i psa. Ekspertyza wykazała, iż zainstalowany wokół akwenu elektryczny pastuch miał o wiele większe napięcie fazowe niż powinien. Mężczyzna nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.

Darek Sołtysiński/CC BY-SA 3.0
Prokuratura stawia zarzuty w sprawie wypadku nad stawem (zdj. ilustracyjne)

O przedstawieniu zarzutów dotyczących zdarzenia z 2 maja 2025 roku w Cesarce pod Strykowem (Łódzkie) poinformował w piątek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Paweł Jasiak.

Według ustaleń śledczych kobieta spacerowała tego dnia wraz ze swoim psem nad zbiornikiem wodnym na terenie lokalnego hotelu, w którym się zatrzymała. W wysokiej roślinności na krawędzi skarpy rozciągnięty był tzw. pastuch elektryczny wykonany ze stalowego drutu. W drut ten zaplątał się pies, co spowodowało jego zgon.

Dwie osoby i pies porażone prądem nad stawem

Kobieta, próbując udzielić mu pomocy, również dotknęła drutu, co wywołało u niej m.in. ostrą niewydolność oddechową skutkującą nagłym zatrzymaniem krążenia. Doznała też oparzeń III i IV stopnia. Obrażenia te zostały ocenione przez biegłych jako choroba realnie zagrażająca życiu – ciężki uszczerbek na zdrowiu.

ZOBACZ: Nowy ruch prokuratury ws. Waldemara Bonkowskiego. "Błąd w ustaleniach faktycznych"

W momencie porażenia prądem kobieta była w wodzie. Próbował jej pomóc znajdujący się nieopodal mężczyzna i również został porażony prądem. Doznał uszkodzenia mięśni.


– W wyniku przeprowadzonej ekspertyzy okazało się, iż do pastucha podane było napięcie fazowe o wartości 230 V, podczas gdy zgodnie z opinią biegłych urządzenia takie powinny operować napięciem 12 V – zaznaczył prok. Jasiak.

Prokuratura stawia zarzuty. Mężczyzna nie przyznał się do winy

Podczas postępowania ustalono, iż za rozstawienie instalacji odpowiedzialny był dzierżawca stawu.

W czwartek w Prokuraturze Rejonowej w Zgierzu przedstawiono mu dwa zarzuty: Umyślnego narażenia innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania ciężkiego (u kobiety) i średniego (u mężczyzny) uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to kara do trzech i dwóch lat pozbawienia wolności.

ZOBACZ: Śmiertelny atak niedźwiedzia na Podkarpaciu. Prokuratura ujawniła nowe informacje

Przesłuchany w charakterze podejrzanego mężczyzna nie przyznał się do przedstawionych mu zarzutów. Wyjaśnił, iż faktycznie w 2024 roku rozciągnął elektryczny pastuch z napięciem 12 V, jednakże nie wie, jak urządzenie o napięciu 230 V znalazło się nad akwenem w 2025 roku.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Jarosław Kaczyński traci władzę w partii? "Nikt go nie słucha"
Idź do oryginalnego materiału