Europa w ogniu: fala protestów i zamieszek od Paryża po Tiranę

goniec.net 10 godzin temu

24 października 2026 roku Europa Zachodnia i Południowa przeżywa kolejny dzień intensywnych protestów, które w wielu miejscach przeradzają się w starcia z policją, akty wandalizmu i grabieże. Zjawisko obejmuje co najmniej kilkanaście państw – Francję, Włochy, Hiszpanię, Portugalię, Albanię, Grecję, Serbię, Belgię oraz w mniejszym stopniu inne państwa. Nie jest to jedno, scentralizowane powstanie, ale fala oddolnych mobilizacji napędzanych głównie przez młodzież, które w części miast eskalują w zorganizowaną przemoc uliczną.

We Francji protesty zaczęły się we wrześniu od blokad szkół średnich. Uczniowie domagali się większej liczby nauczycieli, mniejszych klas i poprawy stanu budynków. gwałtownie rozszerzyły się na kwestie kosztów życia i nierówności. 17 października według MSW wzięło w nich udział ok. 550 tys. osób; doszło do gwałtownych zamieszek, ponad 2 tys. zatrzymań i niemal tysiąca rannych funkcjonariuszy. W Limoges podpalono ratusz. W sobotę 24 października władze podają liczbę ok. 410 tys. uczestników (związki zawodowe mówią o wyższej), a liczba zatrzymanych przekroczyła już tysiąc i ma jeszcze wzrosnąć. W Paryżu, Marsylii, Lyonie, Bordeaux, Tuluzie i innych miastach użyto gazu łzawiącego, armatek wodnych i granatów hukowych. Na ulice skierowano 70 tys. policjantów – o 10 tys. więcej niż tydzień wcześniej. Skala przemocy była mniejsza niż 17 października, ale starcia, podpalenia i ataki na funkcjonariuszy przez cały czas się zdarzały.

We Włoszech sytuacja jest szczególnie ostra. Protesty przeciwko rządowi Giorgii Meloni, rosnącym kosztom życia, mieszkalnictwu i wydatkom wojskowym przerodziły się w poprzedni weekend w poważne zamieszki, zwłaszcza w Mediolanie. Grupy młodych ludzi – w dużej części nieletnich – plądrowały sklepy, niszczyły witryny, stawiały barykady i atakowały policję. Według danych służb zatrzymano lub doprowadiono ok. 330 osób. W sobotę 24 października tysiące osób wyszło na ulice Rzymu, Mediolanu, Turynu i innych miast. Policja podaje 380 zatrzymanych. W Rzymie użyto armatek wodnych w rejonie Koloseum, w Turynie funkcjonariuszy obrzucano butelkami i petardami. Wcześniej prewencyjnie zatrzymano dziesiątki młodych osób z kominiarkami i niebezpiecznymi przedmiotami. Do Mediolanu skierowano dodatkowych 500 żołnierzy.

Czego domagają się protestujący?

Główne postulaty są powtarzalne: lepsze warunki edukacji, niższe koszty życia, dostępne mieszkania, w niektórych krajach – ustąpienie władz lub zmiana polityki (Albania, Włochy). W Hiszpanii i Portugalii dominuje kryzys mieszkaniowy, w Albanii – oskarżenia o korupcję i powiązania rządu z przestępczością. Nie ma jednego, spójnego programu politycznego obejmującego cały kontynent. Mobilizacja ma charakter oddolny i młodzieżowy, w dużej mierze koordynowana przez media społecznościowe. Część uczestników to zwykli demonstranci z konkretnymi żądaniami społecznymi. Część – zwłaszcza w fazie zamieszek – to grupy, które wykorzystują chaos do grabieży i konfrontacji. Nie wygląda to na jeden zorganizowany bunt z centralnym kierownictwem, ale na zaraźliwy efekt „róbmy jak we Francji” plus lokalne czynniki zapalające.

Udział młodzieży migranckiej

W tym elemencie najbardziej konkretne dane pochodzą z Włoch. Premier Giorgia Meloni w oświadczeniu po weekendowych zamieszkach w Mediolanie stwierdziła, iż spośród ok. 330 osób zatrzymanych lub aresztowanych połowa jest pochodzenia zagranicznego – urodzona za granicą lub we Włoszech w rodzinach imigranckich. W samym Mediolanie wśród zatrzymanych dominowali nieletni (w niektórych raportach ok. 80 proc.), a wśród formalnie aresztowanych odsetek cudzoziemców był zauważalny. Media i władze podkreślały znaczną obecność młodzieży drugiego pokolenia. We Francji oficjalne komunikaty rzadziej akcentują ten aspekt, choć komentatorzy (w tym Donald Trump) wskazują na migrację jako najważniejszy czynnik. Fakty wskazują, iż w najbardziej brutalnych epizodach we Włoszech udział niezasymilowanej lub słabo zintegrowanej młodzieży migranckiej jest nieproporcjonalnie wysoki.

Meloni nie ograniczyła się do diagnozy. Rząd przyjął dekret wprowadzający nowe przestępstwo – agresywny udział w manifestacji (do 5 lat więzienia i 20 tys. euro grzywny za działania w grupie co najmniej pięcioosobowej), odpowiedzialność finansową rodziców za szkody wyrządzone przez nieletnich oraz ułatwienia w zatrzymywaniu osób w wieku 14–17 lat choćby bez formalnego zarzutu, jeżeli istnieje zagrożenie. W sobotę Meloni podziękowała służbom za ochronę prawa do pokojowego protestu przy jednoczesnym zapobieganiu podpalaniu miast.

Eskalacja i reakcja służb

Zamieszki eskalują. Policja w obu krajach stosuje coraz silniejsze środki: masowe zatrzymania prewencyjne, armatki wodne, gaz, granaty, żołnierzy na ulicach (Włochy) i ogromne siły policyjne (Francja). Wcześniej we Francji wprowadzano lokalne ograniczenia zgromadzeń. Obie strony odnotowują rannych. Część przemocy ma charakter oportunistyczny – młode grupy, często zorganizowane ad hoc przez sieci społecznościowe, wykorzystują tłum do niszczenia i kradzieży. Władze odpowiadają zaostrzeniem narzędzi prawnych i operacyjnych.

Na 24 października 2026 roku Europa nie stoi w ogniu rewolucji, ale przeżywa rozległy, młodzieżowy niepokój społeczny, w którym postulaty ekonomiczne i edukacyjne mieszają się z aktami przestępczymi. Dane z Włoch wskazują, iż w najbardziej agresywnych epizodach znaczący udział ma młodzież o pochodzeniu migranckim. Policja reaguje coraz twardziej, a rządy – zwłaszcza włoski – wprowadzają nowe przepisy karne. Czy fala opadnie, czy będzie się rozlewać, pokażą najbliższe dni.

Albania: Protesters fire streams of firework rockets at riot police in Albania’s capital Tirana. https://t.co/jioU1ez8c6

— Clash Report (@clashreport) October 24, 2026

Idź do oryginalnego materiału