Gareth Williams – ciało agenta znaleźli w torbie zamkniętej na kłódkę

niewyjasnione-zaginiecia.pl 1 miesiąc temu

23 sierpnia 2010 roku w ekskluzywnej kamienicy przy Alderney Street 36 w Londynie policja miała sprawdzić, co stało się z jednym z mieszkańców. Funcjonariusze dostali się do środka. Mieszkanie było nieskazitelnie czyste, na stole leżały równo ułożone telefony i laptopy. Jednak w przylegającej do sypialni łazience dokonano makabrycznego odkrycia.

W wannie leżała czerwona torba podróżna marki The North Face, z której wyciekał płyn. Torba była zamknięta, a jej dwa zamki błyskawiczne złączone i zabezpieczone kłódką. Wewnątrz znajdowały się nagie, rozkładające się zwłoki 31-letniego mężczyzny w pozycji embrionalnej. Kluczyki do kłódki leżały pod ciałem, wewnątrz hermetycznie niemal zamkniętego bagażu…

Kim była ofiara?

zdjęcie genialnego matematyka

Mężczyzną z torby okazał się Gareth Williams. Był wybitnym matematykiem i specjalistą od łamania szyfrów. Zaczynał karierę w brytyjskiej agencji ds. cyberbezpieczeństwa (GCHQ), a w chwili śmierci pracował dla elitarnego MI6, czyli wywiadu zagranicznego. Sprawa jego śmierci to do dziś jedna z najbardziej kłopotliwych, złożonych i tajemniczych zagadek w najnowszej historii brytyjskiej kryminalistyki.

torba zamknięta na kłódkę

Gareth pochodził z małej walijskiej wioski i był absolutnym geniuszem. Już jako 17-latek ukończył studia matematyczne z najwyższymi ocenami, a koledzy i nauczyciele opisywali go jako posiadacza najszybciej pracującego mózgu, z jakim mieli do czynienia. Był introwertykiem, prowadził niezwykle uporządkowane życie, unikał alkoholu, a jego pasją było kolarstwo, sztuka i góry. Niektórzy jego znajomi sugerowali, iż ze względu na trudności w nawiązywaniu relacji społecznych mógł znajdować się w spektrum autyzmu.

W MI6 współpracował z amerykańską agencją NSA, pomagając w śledzeniu międzynarodowych szlaków prania brudnych pieniędzy, z których korzystały zorganizowane grupy przestępcze, w tym rosyjska mafia. Środowisko londyńskich szpiegów – pełne blichtru i popijania alkoholu po pracy – bardzo mu jednak nie odpowiadało. Na krótko przed śmiercią złożył wniosek o powrót do bezpiecznego, cichego biura w Cheltenham. Nie zdążył jednak tego zrobić.

Scena zbrodni czy niefortunny wypadek?

miejsce zdarzenia – łazienka ofiary

Detektywi, którzy weszli do mieszkania Garetha, musieli odpowiedzieć na wiele trudnych pytań. Mimo iż mieszkanie było zamknięte od zewnątrz, a w środku znajdowały się rozkładające się zwłoki w zabezpieczonej kłódką torbie, na bagażu ani na wannie nie znaleziono odcisków palców Garetha ani obcego DNA. Ogrzewanie w mieszkaniu było włączone na najwyższy poziom, co w lecie wydawało się bardzo dziwne. Znacząco przyspieszyło to rozkład ciała, uniemożliwiając toksykologom wykrycie ewentualnych gwałtownie znikających z organizmu trucizn.

Sprawę niemal natychmiast skomplikowały przecieki do prasy, które koroner prowadząca śledztwo, dr Fiona Wilcox, nazwała później cyniczną próbą manipulowania mediami i zniszczenia reputacji ofiary. W mieszkaniu Williamsa znaleziono bowiem damskie ubrania od projektantów o wartości 20 000 funtów, peruki oraz kosmetyki. Ujawniono, iż rzadko, ale jednak, wchodził na strony internetowe o tematyce bondage (krępowania). Na tej podstawie brytyjska policja metropolitalna (Scotland Yard) wysnuła szokującą konkluzję: agent prawdopodobnie zginął w wyniku tragicznego wypadku podczas praktyki erotycznej, polegającej na krępowaniu i uwięzieniu samego siebie w torbie.

W jaki sposób zginął Gareth Williams?

próba odworzenia wydarzeń

Teorii tej zaprzeczyła rodzina, która podkreślała, iż Gareth świetnie oceniał ryzyko i nie zrobiłby czegoś tak niebezpiecznego. Co więcej, Peter Faulding – ekspert od przestrzeni zamkniętych i eskapologii – podjął około 400 prób zamknięcia się w identycznej torbie z taką samą kłódką. Nie uda mu się to ani razu w taki sposób, by nie zostawić po sobie żadnych śladów. Zauważył on, iż choćby słynny Harry Houdini miałby z tym problem. Mimo to, po latach śledztwa, policja upierała się przy wersji o tragicznym wypadku, co spotkało się z ogromnym rozczarowaniem i bólem rodziny, która uważa do dziś, iż Gareth został zamordowany.

Gareth Williams

Zupełnie inaczej sprawę oceniła koroner Fiona Wilcox. Z jej śledztwa wynikało, iż śmierć Williamsa była nienaturalna i „z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, wywołana przestępczym działaniem osób trzecich”. Kobieta ostro skrytykowała brytyjski wywiad za utrudnianie dochodzenia. Zdumiewający jest fakt, iż tak najważniejszy analityk MI6 nie pojawił się w pracy przez 7 dni, opuścił ważne spotkania, a agencja w ogóle tego nie zgłosiła. Co więcej, w szafce Williamsa w siedzibie MI6 policja znalazła aż 9 pendrive’ów, o których istnieniu wywiad nie poinformował śledczych.

Popularne teorie

Gareth Williams na rowerze

Eksperci true crime i dziennikarze wskazują na kilka hipotez:

  • Wątek rosyjski (Operacja „Słodycz”): Borys Karpiczkow, były major KGB zbiegły do Wielkiej Brytanii, ujawnił, iż Williams odkrył w brytyjskim wywiadzie rosyjskiego „kreta”. Zgodnie z tą wersją, Rosjanie próbowali szantażować Williamsa spreparowanymi materiałami uderzającym w dobre imię agenta. Gdy to się nie powiodło, zlikwidowano go. Karpiczkow twierdził, iż Garethowi podano w winie substancję psychoaktywną, a po utracie przez niego przytomności, wstrzyknięto mu do ucha gwałtownie rozkładającą się truciznę. Zamknięcie ciała w torbie i włączenie ogrzewania miało być sposobem na zniszczenie dowodów, a damskie ubrania podrzucono, aby skierować śledztwo na fałszywy trop.
  • Dziennik Billa Clintona: „The Sun on Sunday”, powołując się na anonimowe źródła w wywiadzie, zasugerowało, iż Williams wszedł w posiadanie prywatnych notatek i dziennika byłego prezydenta USA, co stanowiło dyplomatyczny koszmar, ze względu na ścisłą współpracę z Amerykanami w tym okresie.
  • Morderstwo dokonane przez inne tajne służby: rodzina ofiary wprost stwierdziła, iż za śmiercią stoją służby specjalne, a brak odcisków palców i DNA, usunięte zamki oraz perfekcyjnie wysprzątane mieszkanie wskazują na profesjonalną egzekucję dokonaną przez ekspertów.

Chociaż policja i koroner stanęli na zupełnie przeciwstawnych biegunach, jedno jest pewne: los młodego, genialnego matematyka z Walii dowodzi, iż życie czasem pisze scenariusze bardziej mroczne i zagmatwane niż najlepsze powieści szpiegowskie. Motto przyświecające pracownikom brytyjskiego wywiadu – Semper Occultus (Zawsze w ukryciu) – znalazło tu swoje najbardziej ponure i dosłowne zastosowanie.

Idź do oryginalnego materiału