Po nielegalnym emigrancie nastał nielegalny dzik. Na szczęście możemy odetchnąć. Władza zadziałała. Dzika znaleziono, przeszukano, policzono, przebadano, utylizowano, a następnie ogłoszono, iż sytuacja jest stabilna.
I to jest wiadomość kluczowa, bo w kraju, w którym niemal wszystko bywa niestabilne, stabilny dzik, choćby martwy, to już jakiś sukces.
Zakończono przeszukiwanie terenu. Ponad dziesięć tysięcy hektarów, setki ludzi: WOT, OSP, PSP, policja, leśnicy, myśliwi, administracja. Brakowało już tylko orkiestry wojskowej i delegacji sejmowej, ale być może byli w drodze. W każdym razie aparat powiatowy i wojewódzki ruszył z pełną powagą, jakby na szali leżała nie tylko bioasekuracja, ale też honor Rzeczypospolitej.
Dzik, przypomnijmy, nie był zwykłym dzikiem. Był dzikiem podrzuconym. Oskórowanym, wypatroszonym, symbolicznym. Dzik zero. Punkt zapalny. Wersja zwierzęca listu z pogróżkami. Od tego momentu przestaliśmy mieć do czynienia z fauną, a zaczęliśmy z narracją strategiczną.
Bo, jak tłumaczą działacze PiS, poseł Lorek i ten drugi, to wszystko nosi znamiona wojny hybrydowej (zobacz video: > link) I trudno się z tym nie zgodzić. Klasyczne wojny już się przeżyły. Teraz mamy wojnę tuszami, wirusem ASF i logistyką leśną. Czołgi są passé, dzik jest przyszłością.
Czytaj: „Poseł Lorek z PiS-u wspomina, jak gonił go Trynkiewicz”.
Kto za tym stoi? Wiadomo. Określone siły. Nikt ich nie wskaże palcem, bo palec sam się ustawia, a głowa, jak zawsze, skręca w prawo. To odruch bezwarunkowy, wyćwiczony latami konferencji prasowych.
W tej całej operacji szczególnie rzuca się w oczy jedna nieobecność. Gdzie jest Beata Dróżdż? Radna wojewódzka PiS, inicjatorka referendum przeciw „nielegalnym emigrantom” i Centrom Integracji Cudzoziemców. Skoro urzędnicy potrafili zmobilizować kilkaset osób do poszukiwań padłych dzików, to dlaczego nikt nie postawił pytania o Centrum Integracji Dzików? Przecież to logiczna konsekwencja. Skoro integrujemy wszystko, co uznajemy za zagrożenie, to dlaczego nie to?
Co więcej: skoro sytuacja jest już stabilna, to znaczy, iż zagrożenie minęło. Dzik został oswojony pośmiertnie. Wojna hybrydowa – przynajmniej na tym odcinku – zakończona sukcesem. Teraz czas na odstrzał sanitarny kilkuset kolejnych dzików, żeby stabilność była jeszcze bardziej stabilna. Prewencja, jak wiadomo, najlepiej działa po fakcie.
Cała ta historia ma w sobie coś budującego. Pokazuje, iż państwo potrafi działać szybko, zdecydowanie i zespołowo – pod warunkiem, iż przeciwnik nie głosuje, nie protestuje i nie składa wniosków o informację publiczną. Dzik jest idealnym wrogiem: milczy, nie polemizuje i nie udziela wywiadów.
Na koniec pozostaje pytanie fundamentalne: skoro dzik został znaleziony, wojna hybrydowa chwilowo odparta, a sytuacja stabilna, to czy możemy już spać spokojnie? Oczywiście nie. Bo gdzieś tam, w lesie albo w chłodni, może czekać dzik jeden. A państwo, jak wiemy, najlepiej czuje się wtedy, gdy ma kogo szukać.
→ (mb)
23.12.2025
• collage: barma / Gazeta Trybunalska
• bieżące felietony Baryły: > tutaj

1 miesiąc temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·