Krzysztof Ogiolda: Podwójne morderstwo w Kadłubie dokonane – jak wskazuje to, co dotąd wiemy – przez nastolatka, grozi dwiema pokusami: żeby się łatwo gorszyć i łatwo osądzać. A ja wolałbym zapytać, co to wydarzenie mówi o naszych czasach i naszym życiu społecznym?
Prof. Tomasz Grzyb: Trzeba się zastanowić, czy ono w ogóle coś o tym mówi poza tym, iż to absolutnie jest tragedia. Dla wszystkich, którzy są w nią uwikłani. Także dla mieszkańców Kadłuba.
– Pewnie wszyscy znali i sprawcę, i ofiary…
– …a to może powodować utratę gruntu pod nogami. Rzeczywistość – dotąd przewidywalna – nagle przestaje taka być, bo dzieje się coś strasznego. A co to jednostkowe wydarzenie mówi o naszych czasach? Owe czasy są w tej sprawie reprezentowane przede wszystkim przez użycie mediów społecznościowych. Wyrazem ich użycia jest to, iż sprawca uznał za adekwatne nagranie filmu z tego wydarzenia.
– Tym samym odwrócił sytuację, jaką znamy z biblijnego archetypu rodzinnego morderstwa. Kain po śmierci Abla przekonywał Boga, iż nie jest stróżem brata swego, ukrywał się z tym, co zrobił. Film jest sporządzonym przeciwko sobie dowodem.
– To nam każe myśleć o tej zbrodni jako o czymś wyjątkowym. Każda zbrodnia narusza moralny porządek. Ale wrzucenie zapisu zbrodni do sieci przez sprawcę to, warto to mocno zaznaczyć, margines i wyjątek. Mówię to, bo chcę podkreślić, iż Polska jest bardzo bezpiecznym krajem. A nasze województwo jest bardzo bezpiecznym regionem.
– Mieszkańcom Kadłuba ta statystyka pewnie nie pomaga.
– To zrozumiałe, bo żyją w tym momencie tymi tragicznymi wiadomościami. Ale to nie zmienia faktu, iż te dane są prawdziwe. Kilkanaście tygodni temu wróciłem z Nowego Jorku. Miałem tam okazję rozmawiać policjantami. Jeden z nich opowiadał, iż zaczynał pracę w miejscu, gdzie na powierzchni jednej mili kwadratowej, czyli około 2,6 km kw. (mniej więcej tyle liczy pewnie centrum Opola), miało miejsce 400 zabójstw rocznie. Przy całej potworności zbrodnia w Kadłubie nie każe nam zmieniać zdania o naszym bezpiecznym miejscu na ziemi.
– Film ze zdarzenia wiele osób upowszechniało w sieci. Ktoś może się pocieszać, iż przez całe stulecia ludzie oglądali publiczne egzekucje. Także w XX wieku. Ale to słaba pociecha. Choć trzeba zauważyć także głosy oburzenia wobec upowszechniających te obrazy. Najsilniejsze w lokalnej społeczności.
– Nie oglądałem tego filmu i nie zamierzam. Zawsze było mi bliskie myślenie nieżyjącego już aktora Kazimierza Rudzkiego. Nie czytał i nie oglądał kryminałów. Mówił, iż to, iż jeden człowiek zamordował drugiego wydaje mu się wystarczająco obrzydliwe. A szczegóły go nie interesują.
To jest podejście dość skrajne. Ale ono pokazuje, iż nasza powodowana nie zawsze zdrową ciekawością chęć oglądania wszystkiego, także ludzkich nędz i życiowych dramatów, to nie jest adekwatny sposób budowania własnego świata. Choć można to na poziomie psychologii wyjaśnić. Ludzie chcą mieć kontrolę nad rzeczywistością. Upewnić się, co się działo. Ale czy naprawdę tego potrzebujemy?
Mam przyjaciół wśród policjantów, także w wydziale dochodzeniowo-śledczym. Widzieli niejedno. Tylko iż to, na co się napatrzyli, wcale nie robi im w wymiarze zdrowia psychicznego dobrze. Przestrzegam przed oglądaniem takich strasznych obrazów. I też odwołam się do metafor biblijnych. Przywołam synów, Sema i Jafeta, którzy okrywali nagość swego pijanego ojca, Noego. Oglądający być może znali ofiary. Oglądanie ich w takich scenach jest uwłaczające ich pamięci.
To nie jest przypadek, iż chcemy, by ludzie w trumnie wyglądali dobrze. Jakby spali, a nie kiedy są zamordowani ciosami siekiery czy innych narzędzi. To, iż przynajmniej niektórzy internauci buntują się przeciwko temu, jest informacją pocieszającą.
– Wielu z nas choćby wojna w Ukrainie oswoiła z oglądaniem śmierci w internecie.
– Mam nadzieję, iż wiele osób myśli o tym tak, jak ja. Kiedy oglądamy w sieci drona, który ściga i zabija rosyjskich żołnierzy – agresorów – to choćby jeżeli część z nas ma poczucie, iż sprawiedliwości stało się zadość, to – z drugiej strony – oglądamy przecież śmierć człowieka. Mam poważne wątpliwości, czy to jest rzecz, którą powinniśmy się karmić.
– Część internautów zachowywała się trochę tak, jakby im tej tragedii było mało. Pojawiły się informacje o podobnym zdarzeniu w Ujeździe i w innych miejscach. Jakby morderstwo i ludzka śmierć były atrakcją…
– Takie działania na pewno nie zostawiają ludzi obojętnymi. Niektórych, patrzących na świat bardziej emocjonalnie, może to przerażać, niepokoić, utwierdzać w przekonaniu, iż świat dookoła nas nie jest bezpieczny. Nie mam na to żadnych dowodów, ale wyobrażam sobie, iż takie materiały mogą być podbijane intencjonalnie. Są siły, którym zależy, byśmy czuli się zagrożeni, zaniepokojeni. Byśmy nie ufali państwu, które powinno nam bezpieczeństwo zapewnić.
– Nie mam pragnienia ani potrzeby, by kogokolwiek w tej sprawie osądzać. Także tego młodego człowieka, który mówi o sobie w nagranym przesłaniu, iż jest mordercą rodzinnym. Wolałbym mu współczuć. Ale zastanawiam się, czy rzeczywiście prawdą – w wymiarze społecznym – jest jego wyrażony tam pogląd: „Morderstwo to jest część życia człowieka. Kiedyś ludzie się zabijali i nie było problemu”.
– Dołączę do myślenia, które powstrzymuje się od oceny stanu psychicznego i motywów tego młodego człowieka. Do tego powołani zostaną biegli. A ocenę winy i wymiar kary pozostawiam sądowi. Natomiast warto sobie uświadomić, iż jego słowa są głęboko nieprawdziwe. Morderstwo nie jest częścią życia. Takie sformułowanie ma w sobie coś nieludzkiego, bo oddziela nas od fundamentalnego przekonania, iż życie ludzkie należy do najwyższych wartości. A ochrona życia powinna być naszą powinnością. Chociaż morderstwa się, oczywiście, w dziejach świata zdarzały…
– …także bardzo okrutne.
– Część z nich istotnie była bardzo okrutna. Ale jestem przekonany, iż to, iż my tych morderstw – zwłaszcza tu, gdzie żyjemy – notujemy coraz mniej, jest raczej dowodem na to, iż stajemy się coraz bardziej ludzcy. Potrafimy opanowywać lepiej gwałtowne emocje. Potrafimy współczuć. Oczywiście, możemy długo rozmawiać i o tym, dlaczego w niektórych krajach przestępstw jest więcej. Myślę, iż nie bez znaczenia jest dostęp do broni palnej. W Polsce bardziej ograniczony.
– W tym przesłaniu jest inne wstrząsające wyznanie. Przyznając się do morderstwa „dwóch osobników” sprawca przyznaje, iż wcześniej nie zabił ani człowieka, ani zwierzęcia. Wymienia z imienia i nazwiska kogoś, kto go w środowisku pracy popychał, wyzywał od nieudaczników i tym samym sprowokował do zbrodni. I znowu grozi nam pokusa poprzestania na narzekaniu, jakie to młode pokolenie jest słabe i nieodporne. Zresztą nie zawsze wrażliwi młodzi ludzie pod wpływem różnych przeżyć odbierają życie innym. Często czynią to sobie…
– Powtórzę: O motywacji tej konkretnej osoby będą rozstrzygać biegli, a sąd się pochyli nad jej prawdziwością. Nie chcę tego komentować i choćby nie powinienem tego robić. Natomiast jeżeli idzie o kondycję psychiczną młodych ludzi w ogóle, mamy do czynienia z większą niż kiedyś tkliwością, niezdolnością do przyjmowania negatywnych informacji, krytyki. Oburzeniem na rzeczywistość niespełniającą oczekiwań.
– Z czym to się wiąże?
– Z dużo słabszym przygotowywaniem młodych ludzi do sytuacji, w których ich oczekiwania nie byłyby realizowane tak, jak sobie życzą. Amerykański psycholog Jonathan Haidt mówi o niespokojnym pokoleniu. Największym problemem tego niespokojnego pokolenia wchodzącego w dorosłość jest to, iż jako rodzice mieliśmy nad nimi nadmierną kontrolę. Staraliśmy się usuwać z ich życia różne przeszkody. By mieli życie lepsze od nas, pokolenia rodziców.
– Pozornie brzmi to słusznie.
– Zdawałoby się, iż każdy chce dziecku nieba przychylić. Ale ciągłe ułatwianie życia może prowadzić do sytuacji, w której każde niepowodzenie może prowokować w dorosłości bardzo gwałtowne reakcje. Posłużę się metaforą zaczerpniętą z amerykańskiego eksperymentu z lat 70. poświęconego zasiedlaniu innych planet. W jego ramach sprawdzano, czy w sztucznych warunkach, pod kopułą, da się wyhodować las. Okazało się, iż drzewa nie mogą rosnąć bez wiatru. jeżeli „od małego” doświadczenia wiatru nie ma, to po zdjęciu kopuły, przewracają się od byle podmuchu.
Ta metafora opisuje problem współczesnych młodych ludzi, którzy nie byli poddawani bodźcom stresującym. A one były bardzo potrzebne by wytworzyć sensowną adaptacyjną reakcję na stresory, które w dorosłym życiu się pojawiają. Ci ludzie w sytuacjach stresujących często zwyczajnie sobie nie radzą.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

4 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·