Zasady religijne judaizmu są bardzo skomplikowane. Zwłaszcza ortodoksyjni Żydzi ściśle przestrzegają zasad. W sobotę, czyli podczas szabatu, nie piszą, nie podróżują, wykonują maksymalnie 2 tys. kroków, nie przenoszą niczego poza domem i ogólnie skupiają się na czytaniu Tory. 28 lutego było jednak inaczej. Jest na to tylko jedno wytłumaczenie.
Izrael zaatakował Iran w sobotę, czym mocno nagiął zasady własnej religii
Zacznijmy od podstaw. Szabat to w judaizmie ostatni dzień tygodnia, w którym Bóg zakończył stwarzanie świata i postanowił odpocząć. Tak samo Żydzi tego dnia odpoczywają od obowiązków zawodowych, a czas spędzają w gronie rodzinnym. Ponieważ Izrael jest krajem bardzo religijnym, można było spodziewać się, iż o ile zdecyduje się na atak, to nie zrobi tego w sobotę, czyli w dzień święty. Na nietypowy dobór dnia w rozmowie z naTemat uwagę zwrócił Maciej Michał Münnich, znawca Bliskiego Wschodu, profesor KUL.
– Akurat w przypadku Izraela sobota jest nieco zaskakująca, bo to szabat. Gdy w ubiegłą środę żegnałem się ze studentami, powiedziałem, iż za tydzień, kiedy się spotkamy, pewnie dojdzie do jakichś działań wojennych. Obstawiałem, iż będzie to wtorek lub środa. Na poniedziałek planowany był przylot sekretarza stanu USA do Izraela. Został przełożony właśnie z soboty na poniedziałek, więc wydaje się, iż to raczej była zasłona dymna. Można powiedzieć, iż pomyliłem się o jakieś 2-3 dni – przyznał.
Co do zasady ograniczenia wymienione w pierwszym akapicie tego tekstu powinny powstrzymać Izraelczyków przed atakiem. W praktyce jednak w ciągu setek lat historii wyznawcy judaizmu musieli często bronić się przed atakami w dzień święty, a religia przewidziała pewne odstąpienie od restrykcyjnych zasad.
Izrael mógł zaatakować w ramach obrony albo trwającej już wojny
Nie jestem religioznawczynią, ale oficjalne portale opisujące zasady judaizmu informują, iż wyznawcy tej religii mogą, a wręcz mają obowiązek bronić się przed atakami podczas szabatu. Żołnierze Izraela działają 7 dni w tygodniu i 24 godziny na dobę. Drugim powodem uzasadniającym atak na Iran był fakt, iż religia pozwala im na kontynuowanie rozpoczętej już wojny. A konflikt z Iranem trwa przecież nie od kilku tygodni czy miesięcy.
Biorąc pod uwagę te zasady, a także słowa Benjamina Natanjahu, trudno nie mieć wrażenia, iż ten atak został przez Izraelczyków potraktowany jako obrona ich państwa. "Moi bracia i siostry, obywatele Izraela, niedawno Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły operację mającą na celu usunięcie egzystencjalnego zagrożenia, jakie stwarza reżim terrorystyczny w Iranie" – oświadczył premier Izraela.
"Przez 47 lat reżim ajatollahów krzyczał 'Śmierć Izraelowi', 'Śmierć Ameryce'. Przelał naszą krew, zamordował wielu Amerykanów i zmasakrował własny naród. Ten morderczy reżim terrorystyczny nie może być uzbrojony w broń jądrową, która pozwoliłaby mu zagrozić całej ludzkości. Nasze wspólne działanie stworzy warunki, w których odważny naród irański będzie mógł wziąć swój los we własne ręce" – dodał Natanjahu.
Izrael zaatakował nie tylko w swoje święto. W Iranie trwa ramadan
Izrael nie tylko nagiął zasady własnej religii, ale zakłócił też wyjątkowy czas w Iranie. Cały świat islamski świętuje właśnie ramadan, czyli czas duchowego oczyszczenia, modlitwy i postu od wschodu do zachodu słońca. Dla muzułmanów to okres bardzo rodzinny, który należy poświęcić na zacieśnianiu więzi społecznych. Rodziny wspólnie jedzą nocne kolacje, a także razem się modlą.
Podobnie jak Żydzi, muzułmanie na przestrzeni lat także złagodzili swoje zasady dla żołnierzy. Podczas działań zbrojnych w ramadanie są oni zwolnieni z obowiązku przestrzegania postu. Nie zmienia to jednak faktu, iż wielu z nich mimo prowadzonych operacji powstrzymuje się od jedzenia i picia.

3 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·