
Prokuratorzy w trakcie
przesłuchania byłego ordynatora ze Szpitala Południowego Emila Jędrzejewskiego chcieli zabezpieczyć telefon, z którego miał wysłać wiadomość do prezydenta Warszawy o nieprawidłowościach w placówce. Lekarz nie miał go przy sobie. Nie chciał też zeznawać bez pełnomocnika.