Katastrofa śmigłowca* w Polsce. Zniknął z radarów nad Beskidami. Śmigłowiec znaleziono rano

1 godzina temu

W czwartek 4 czerwca przed godziną 8 ratownicy dotarli na zbocze góry Lubogoszcz w Beskidzie Wyspowym i odnaleźli wrak lekkiego śmigłowca Robinson R44 Raven II. Na miejscu nie było żadnych szans na udzielenie pomocy – 30-letni pilot zginął w katastrofie. Służby poszukiwały maszyny od godziny pierwszej w nocy, w trudnym górskim terenie, w gęstej mgle, na ponad 100 osób.

Fot. Warszawa w Pigułce

Sygnał urwał się w środku nocy nad Kasina Wielką

Zgłoszenie o utracie łączności z maszyną wpłynęło do służb z Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej około godziny 2 w nocy ze środy na czwartek. Śmigłowiec startował z Węgier i zmierzał do lotniska w Zatorze – był to prywatny lot powrotny do Polski. Dane z systemu ADS-B monitorującego ruch lotniczy pokazują, iż maszyna poruszała się na wysokości od 850 do 1000 metrów nad poziomem terenu w kierunku północno-zachodnim. Przed górą Lubogoszcz pilot wykonał manewr w prawo, by ominąć szczyt, następnie wykonał gwałtowny zwrot powrotny w kierunku Kasiny Wielkiej i Kasinki Małej – i w tym momencie ślad na radarze nagle zniknął.

Początkowo akcja poszukiwawcza skupiała się na rejonie Kasiny Wielkiej i Kasiny Małej w powiecie limanowskim, gdzie po raz ostatni zarejestrowano sygnał maszyny. Rano działania przeniesiono na zbocza Lubogoszczy i tam, w zalesionym masywie na wysokości 968 m n.p.m., ratownicy dotarli do wraku.

Ponad 100 osób, drony, quady i wojsko – i tak trwało to wiele godzin

Akcja należała do najtrudniejszych, z jakimi mierzą się służby w takim terenie. Kpt. Hubert Ciepły, oficer prasowy małopolskiej straży pożarnej, mówił na antenie TVN24 o wyjątkowo wymagającym, górzystym i gęsto zalesionym terenie – do miejsca katastrofy praktycznie nie można było dojechać, ratownicy musieli docierać pieszo. W działaniach uczestniczyło ponad 100 osób: policjanci, strażacy Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczych Straży Pożarnych, ratownicy GOPR, specjalistyczne grupy dronowe i jednostki wyposażone w quady oraz pojazdy UTV. Na miejscu obecne było też wojsko.

W gotowości czekał policyjny śmigłowiec, jednak gęsta mgła przez wiele godzin uniemożliwiała jego użycie. To właśnie warunki atmosferyczne – mgła i ograniczona widoczność – były jedną z głównych przeszkód całej operacji.

Przyczyny nieznane – sprawą zajmuje się komisja i prokuratura

Rzeczniczka małopolskiej policji insp. Katarzyna Cisło poinformowała, iż niezwłocznie po odnalezieniu wraku powiadomiono Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuraturę. Teren został zabezpieczony do czasu przeprowadzenia oględzin przez specjalistów. Na tym etapie służby nie ujawniają żadnych informacji o możliwych przyczynach katastrofy – dochodzenie jest w toku.

Co to oznacza dla Ciebie? Loty prywatne nad górami i warunki nocne

Wypadek przypomina o szczególnym ryzyku prywatnych lotów śmigłowcami w obszarze górskim w warunkach nocnych i ograniczonej widoczności. Robinson R44 Raven II to jedna z najpopularniejszych lekkich maszyn w Polsce, używana przez pilotów prywatnych i firmy lotnicze. Dopóki Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych nie zakończy dochodzenia, wszelkie spekulacje o przyczynach katastrofy są przedwczesne. Wyniki postępowania będą publiczne i mogą mieć wpływ na przepisy dotyczące lotów prywatnych w obszarach górskich.

Idź do oryginalnego materiału