Krwawy finał Parady Równości w Berlinie. Furgonetka wjechała w tłum, nie żyje kobieta

wschodni24.pl 4 godzin temu

Miała być manifestacja wolności, tolerancji i prawa każdego człowieka do życia po swojemu. Zamiast tego był huk, krzyk, panika i walka o życie rannych.

W sobotę wieczorem furgonetka wjechała w tłum ludzi znajdujących się w berlińskim parku Tiergarten, niedaleko trasy Parady Równości. Jedna kobieta zginęła, a co najmniej 16 osób zostało rannych. Stan części poszkodowanych jest bardzo ciężki.

Berlińska straż pożarna informowała wcześniej, iż trzy osoby walczą o życie, osiem zostało ciężko rannych, a pięć odniosło lżejsze obrażenia. Pomocy psychologicznej udzielono około 30 osobom.

Do tragedii doszło w samym centrum Berlina, nieopodal Bramy Brandenburskiej i Placu Poczdamskiego. Po ataku organizatorzy zakończyli imprezę, a policja zaapelowała do uczestników, aby spokojnie opuścili teren. Okolica została zabezpieczona i zamknięta dla osób postronnych.

Podejrzany nie został dotychczas zatrzymany. Według berlińskiej policji mężczyzna ma być znany służbom jako osoba związana z miejscowym środowiskiem islamistycznym. Funkcjonariusze przeszukali między innymi mieszkanie w dzielnicy Schöneberg, jednak nikogo w nim nie zastali. Trwa szeroko zakrojona obława.

I tutaj kończy się przestrzeń na modne hasła, wygodne przemilczenia oraz polityczną poprawność.

Człowiek wjechał samochodem w tłum uczestników pokojowego wydarzenia. Zginęła kobieta, inni ludzie walczą o życie. Nie wolno wydawać wyroku przed zakończeniem śledztwa, ale nie wolno również udawać, iż informacje o możliwych powiązaniach podejrzanego nie mają znaczenia.

Tolerancja nie może oznaczać bezradności. Otwartość nie może polegać na zamykaniu oczu. A szacunek dla różnych kultur i religii nie może zwalniać państwa z obowiązku zdecydowanego reagowania na ekstremizm.

Nie ma znaczenia, czy ofiarami są uczestnicy Parady Równości, jarmarku bożonarodzeniowego, koncertu, meczu czy zwykli przechodnie. Terroryzowanie niewinnych ludzi nie ma usprawiedliwienia. Ani politycznego, ani religijnego, ani ideologicznego.

Dzisiaj Berlin opłakuje zabitą kobietę i modli się o życie rannych. Jutro niemieckie władze będą musiały odpowiedzieć na trudniejsze pytanie: czy zrobiły wszystko, aby człowiek znany służbom nie mógł zamienić święta w miejsce tragedii?

Bo państwo, które wie o zagrożeniu, a mimo tego nie potrafi ochronić swoich obywateli, przestaje być tolerancyjne. Staje się po prostu bezradne.

Marcus

Idź do oryginalnego materiału