Krwawy weekend 4 lipca w Chicago

1 godzina temu

Długi weekend z okazji Święta Niepodległości przyniósł kolejną falę przemocy w Chicago. Według wstępnych danych chicagowskiej policji do niedzielnego poranka postrzelonych zostało co najmniej 20 osób, z czego 3 zginęły, a kolejne 3 osoby zostały ugodzone nożem.

Najpoważniejszym zdarzeniem była masowa strzelanina na West Side, do której doszło około godziny 1:30 w nocy przy 3800 W. Maypole Avenue. Rannych zostało 6 osób w wieku od 17 do 20 lat. Na szczęście wszyscy przeżyli i ich obrażenia nie zagrażają życiu. Kilka minut wcześniej, w tej samej okolicy, ciężko postrzelona została 17-letnia dziewczyna.

Do tragicznych wydarzeń doszło również w innych częściach miasta. W dzielnicy West Garfield Park zginął 33-letni mężczyzna znaleziony z ranami postrzałowymi, a w Portage Park śmierć poniosła 47-letnia kobieta. Według policji podczas kłótni odebrała broń znajomemu mężczyźnie i oddała śmiertelny strzał. Sprawa została zakwalifikowana jako zabójstwo i jest wyjaśniana przez śledczych.

W piątek wieczorem podczas kontroli drogowej na południowej stronie miasta postrzelonych zostało dwóch funkcjonariuszy Chicago Police Department. Jeden z policjantów został trafiony przez podejrzanego, po czym odpowiedział ogniem, ciężko raniąc napastnika. Drugi funkcjonariusz został trafiony w ramię, jednak pocisk zatrzymała kamizelka kuloodporna. Obaj policjanci mają wrócić do zdrowia.

W ciągu weekendu odnotowano również kilka innych strzelanin oraz trzy ataki z użyciem noża w różnych częściach miasta.

Dla porównania, podczas weekendu z okazji 4 lipca w ubiegłym roku policja odnotowała 44 ofiary strzelanin, w tym dziewięć śmiertelnych. Choć tegoroczny bilans jest niższy, Chicago przez cały czas walczy z problemem przemocy z użyciem broni. Według danych Biura Koronera Powiatu Cook liczba zabójstw w pierwszej połowie 2026 roku jest o około 5 procent wyższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Idź do oryginalnego materiału