Lista śmierci w Berlinie. W półświatku trwa polowanie.

dzikizachod.eu 1 dzień temu

Berlin kojarzy się z otwartym, wielokulturowym miastem, nocnym życiem i politycznym centrum jednej z największych gospodarek Europy. Jednak za tą fasadą funkcjonuje również świat zorganizowanej przestępczości, rodzinnych klanów i grup, które próbują egzekwować własne zasady.

Po zabójstwie 30-letniego Kemala C. w pobliżu berlińskiego Dworca Zoo napięcie w przestępczym środowisku gwałtownie wzrosło. Według informacji opisanych przez „Die Welt”, a następnie Onet, osoby związane z domniemanym sprawcą miały być zastraszane, a w półświatku zaczęto mówić choćby o swoistej „liście śmierci”.

Zabójstwo w centrum Berlina

Do zbrodni doszło 9 sierpnia w rejonie Hardenbergplatz, przy jednym z najbardziej znanych węzłów komunikacyjnych Berlina. Kemal C. został postrzelony tuż przed północą. Mimo podjętej reanimacji zmarł na miejscu.

Według medialnych ustaleń ofiara była wcześniej znana policji i prokuraturze. W przeszłości została m.in. skazana w związku z handlem narkotykami. Kemal C. należał także do dużej libańskiej rodziny, co sprawiło, iż śledczy gwałtownie zaczęli analizować jego kontakty i środowisko.

Jedna z wersji wydarzeń wskazuje, iż bezpośrednią przyczyną konfliktu mogła być transakcja dotycząca samochodu. Pojazd miał okazać się kradziony i zostać przejęty przez policję. Kemal C. miał następnie domagać się zwrotu pieniędzy.

Spotkanie, podczas którego sprawa miała zostać wyjaśniona, zakończyło się strzelaniną.

Policja szuka śladów

Kilka tygodni później uzbrojeni funkcjonariusze przeprowadzili akcję w berlińskiej dzielnicy Friedrichshain. Szczególną uwagę policji zwróciło Audi S8 odnalezione w podziemnym garażu.

Według ustaleń opisanych przez niemieckich dziennikarzy samochód odpowiadał pojazdowi widzianemu przez świadków w związku z zabójstwem na Dworcu Zoo. Auto zostało zabezpieczone i przekazane do dalszych badań kryminalistycznych.

Samo śledztwo jest jednak tylko jednym elementem znacznie szerszej historii.

Zemsta wymierzona nie tylko w podejrzanego

Po śmierci Kemala C. miała rozpocząć się presja na osoby znajdujące się w otoczeniu domniemanego sprawcy.

Zaledwie dwa dni po zabójstwie ostrzelano drzwi budynku mieszkalnego w dzielnicy Marienfelde. Pod tym adresem mieszkał przyjaciel z dzieciństwa poszukiwanego mężczyzny.

Według informacji „Die Welt” znajomy podejrzanego miał później otrzymywać groźby skierowane również przeciwko jego rodzicom. Mężczyzna zdecydował się opuścić Berlin i — jak wynika z medialnych doniesień — nie zamierza wracać, dopóki nie będzie przekonany, iż jego rodzina może liczyć na skuteczną ochronę.

Podobna presja miała dotknąć także innych znajomych poszukiwanego.

W rozmowach prowadzonych w przestępczym środowisku miało pojawić się określenie „lista śmierci”. Według opisanych przez media informacji od otoczenia podejrzanego oczekiwano pomocy w jego odnalezieniu. Pojawiła się również kwota 55 tys. euro, która miała stanowić swego rodzaju „odszkodowanie”, jeżeli poszukiwany nie zgłosi się na policję.

Mechanizm jest szczególnie niepokojący: odpowiedzialność za działania jednej osoby zostaje przeniesiona na jej znajomych, przyjaciół i rodzinę.

Pogrzeb, na którym wyczuwalne było napięcie

Kilka dni po zabójstwie w dzielnicy Neukölln odbyły się uroczystości pogrzebowe Kemala C. Przed meczetem Al-Irschad zgromadziło się około stu osób.

Reporterzy opisywali atmosferę jako napiętą. Część uczestników stała w oddzielnych grupach, inni obserwowali otoczenie z pobliskich ulic.

Szczególną uwagę zwróciła rozmowa, której świadkami byli dziennikarze. Kiedy jeden z chłopców zapytał, dlaczego 30-latek zginął, usłyszał odpowiedź sugerującą, iż sprawą zajmie się jego otoczenie.

W kontekście wydarzeń, które nastąpiły później, podobne deklaracje nabierają znacznie bardziej złowrogiego znaczenia.

Broń coraz częściej pojawia się na ulicach Berlina

Historia zabójstwa na Hardenbergplatz wpisuje się w szerszy problem związany z przestępczością z użyciem broni palnej.

Według statystyk przywołanych przez „Die Welt” berlińska policja zarejestrowała w poprzednim roku 1119 przestępstw, podczas których użyto broni palnej do grożenia lub faktycznie oddano strzały. Miało to oznaczać wzrost o 68 proc. rok do roku.

W 515 przypadkach padły strzały, natomiast w pozostałych zdarzeniach broń służyła do zastraszania.

To liczby, które pokazują, iż problem wykracza daleko poza pojedynczą gangsterską historię.

Gdy państwo konkuruje z zasadami półświatka

Najbardziej niepokojącym aspektem berlińskiej sprawy nie jest samo zabójstwo. Przemoc pomiędzy przestępcami występuje niestety w praktycznie każdej dużej europejskiej metropolii.

Znacznie poważniejsze pytanie brzmi: co dzieje się wtedy, gdy grupy przestępcze zaczynają tworzyć własny system odpowiedzialności i kary?

Grożenie znajomym podejrzanego, żądanie pieniędzy, próby wymuszenia informacji czy atakowanie osób tylko dlatego, iż utrzymywały z kimś kontakt, przypominają mechanizm równoległego wymiaru sprawiedliwości.

Zamiast sądu pojawia się zemsta. Zamiast indywidualnej odpowiedzialności — odpowiedzialność zbiorowa. Zamiast policji — ludzie posiadający pieniądze, kontakty i możliwość użycia przemocy.

Właśnie dlatego wydarzenia w Berlinie są czymś więcej niż historią kryminalną.

To test możliwości państwa.

Jeżeli obywatele zaczynają wierzyć, iż bezpieczeństwo ich samych i ich rodzin zależy nie od policji i prawa, ale od reguł ustalanych przez grupy przestępcze, problem przestaje dotyczyć wyłącznie półświatka.

Zaczyna dotyczyć całego miasta.

Idź do oryginalnego materiału