Sandomierz buduje ukrycie najniższej kategorii dla 4,5 tysiąca osób i ogłasza to z dumą. Tymczasem Finlandia, która buduje schrony od dekad, ogranicza pojemność pojedynczego obiektu choćby w najcięższej klasie żelbetowej S2 do 1200 osób, bo im więcej ludzi w jednym miejscu, tym poważniejsze konsekwencje, gdyby coś zawiodło. Dlaczego nie uczymy się na doświadczeniu innych?