Nękał dziesiątki kobiet. Policja bagatelizowała, prokuratura umorzyła

2 godzin temu

Nagie zdjęcia, obsceniczne filmy, groźby połamania nóg. Przez niemal dwa lata mieszkaniec Białegostoku miał nękać kilkadziesiąt kobiet z całej Polski, w tym nieletnie. Policja bagatelizowała zgłoszenia. Prokuratura umorzyła śledztwo. Sprawę ruszyły dopiero dzięki TikTokowi i nagłówkom mediów. Materiał "Państwa w państwie".

Państwo w Państwie
Martyna Sprawka opowiada o nękaniu przez Jakuba B.

Martyna Sprawka długo myślała, iż jest sama. Wydawało jej się, iż to jej problem, jej pech i jej sprawa. Wiadomości przychodziły co kilka dni - najpierw zdjęcia, filmy, później również telefony od mężczyzny, którego nie prosiła o kontakt i którego nie chciała znać.

- Od kilku miesięcy, co kilka dni, jestem zalewana wiadomościami, telefonami, zdjęciami, filmami od jednego typa. Odbijało się to na zdrowiu psychicznym, na zdrowiu fizycznym. Nie mogłam chodzić do pracy - mówi kobieta w nagraniu, które zamieściła w zeszłym roku w mediach społecznościowych.

ZOBACZ: Donosiciel z kamerką czy bohater naszych ulic? "Konfitura" kontra kierowcy

Nie mogła spać. Przestała normalnie funkcjonować. Kiedy zgłosiła sprawę na policję, usłyszała, iż mężczyzna nie robi nic nielegalnego. Uznała więc, iż skoro instytucje nie pomagają, spróbuje inaczej. Opublikowała na TikToku post z opisem sytuacji i zwróciła się do innych kobiet, które mogły doświadczyć podobnego nękania. Odzew ją zaskoczył.

- Mówiłam, iż nie jestem jedyna. Z jednej osoby zrobiło się tak naprawdę ponad pięćdziesiąt kobiet – mówi.

Pisały do niej z Białegostoku oraz innych miast. Łączyło je jedno - ten sam mężczyzna i podobny schemat działania. Najpierw wysyłał wiadomość "Hej", a chwilę później serię obscenicznych fotografii i filmów. Gdy kobiety blokowały numer, kontaktował się z kolejnego. Dane kontaktowe pozyskiwał między innymi z portali, na których studentki oferowały korepetycje, ze stron ogłoszeniowych i mediów społecznościowych. Podejrzany to 25-letni Jakub B., mieszkaniec Białegostoku.

Policja bagatelizowała, prokuratura umorzyła

Obsceniczne wiadomości nie wystarczały, by zaspokoić rządze mężczyzny. Katarzyna Sakowicz wspomina coś znacznie poważniejszego. Jej koszmar trwał dwa lata.

- To były groźby typu pokruszę ci kolana, oglądaj się za siebie na pasach, bo samochód cię... - opowiada.

W jednym ze screenów widnieje zdanie: "Ciężko żyć z pokruszonymi nogami". Groźby miały pojawić się po tym, gdy poszkodowana zwróciła się do brata Jakuba B. z prośbą o rozmowę z nim.

ZOBACZ: Bezprawna interwencja? Para emerytów twierdzi, iż padła ofiarą służb

Z materiałów zebranych przez redakcję wynika, iż mężczyzna wysłał również wiadomość do wówczas niepełnoletniej dziewczyny. Kobiety zgłaszały sprawy na policję w Białymstoku, skąd pochodzi podejrzany i większość poszkodowanych. Przez długi czas zgłoszenia były bagatelizowane. Ostatecznie wszczęto śledztwo w tamtejszej prokuraturze, ale 31 grudnia 2025 roku zostało ono umorzone. Prokuratura uznała, iż zachowanie Jakuba B. nie spełnia znamion uporczywego nękania, bo kobiety mogły przecież blokować jego numery.

Nagłośnienie sprawy w mediach na początku 2026 roku przyniosło przełom. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku wydała polecenie wznowienia śledztwa. Jakub B. został zatrzymany, śledczy złożyli wniosek o tymczasowy areszt. W lutym 2026 roku sąd wniosku nie uwzględnił. Uznał, iż nie ma ryzyka matactwa. Wobec mężczyzny zastosowano środki zapobiegawcze: zakaz kontaktowania się i zbliżania do dwojga z pokrzywdzonych oraz m.in. zakaz opuszczania kraju. Martyna Sprawka

Więcej o tej sprawie w programie "Państwie w Państwie" w niedzielę o 19:30 na antenie Telewizji Polsat. Na program zaprasza Przemysław Talkowski, który porozmawia w studio z gośćmi i pokrzywdzonymi. Reportaż Agnieszki Zalewskiej.

WIDEO: Zamieszanie ws. anulowania wysłania amerykańskiej brygady do Polski. Wiceszem MSZ: Żądamy wyjaśnień
Idź do oryginalnego materiału