Nowy system fotoradarów w Polsce. Duże zmiany dla kierowców

2 godzin temu

Resort infrastruktury analizuje zmiany w przepisach dotyczących automatycznej kontroli prędkości. Zgodnie z przygotowywaną koncepcją samorządy mogłyby ponownie kupować fotoradary i wskazywać miejsca ich instalacji na drogach zarządzanych przez gminy lub miasta. Urządzenia byłyby jednak włączone do ogólnopolskiego systemu nadzoru nad ruchem drogowym prowadzonego przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego.

Oznacza to fundamentalną zmianę w stosunku do sytuacji sprzed lat. Wówczas gminy często samodzielnie obsługiwały fotoradary, a wpływy z mandatów trafiały bezpośrednio do ich budżetów. Nowy model zakłada centralne zarządzanie urządzeniami przez system CANARD, czyli Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. W praktyce to inspektorzy GITD będą analizować zdjęcia z urządzeń i prowadzić postępowania wobec kierowców, którzy przekroczyli prędkość.

Wpływy z mandatów nie będą już zasilać kas samorządów. Trafią do budżetu państwa, a samorządy zyskają przede wszystkim narzędzie poprawy bezpieczeństwa na najbardziej niebezpiecznych odcinkach lokalnych dróg.

Program pilotażowy w miastach

Pierwszym etapem zmian ma być program pilotażowy obejmujący wszystkie miasta wojewódzkie w Polsce. Projekt przewiduje testowanie nowego systemu przez około dwa lata. Dopiero po analizie wyników zapadnie decyzja, czy rozwiązanie zostanie rozszerzone na mniejsze miasta i gminy.

Samorządy biorące udział w programie będą mogły samodzielnie finansować zakup urządzeń. To lokalne władze najlepiej znają miejsca szczególnie niebezpieczne – okolice szkół, przejść dla pieszych czy ruchliwe skrzyżowania. Dzięki temu nowe fotoradary mają pojawić się przede wszystkim tam, gdzie dochodzi do największej liczby wypadków lub przekroczeń prędkości.

Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec informował, iż prace nad rozwiązaniem są wynikiem konsultacji rządu z samorządami oraz ekspertami zajmującymi się bezpieczeństwem ruchu drogowego.

Bezpieczeństwo na drogach i koszty wypadków

Argumentem za wprowadzeniem zmian są rosnące koszty społeczne i finansowe wypadków drogowych. Według analiz instytucji zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego, poważne zdarzenia drogowe generują dla samorządów bardzo duże wydatki – między innymi związane z leczeniem poszkodowanych, rehabilitacją czy naprawą infrastruktury.

W przypadku wypadków z ciężko rannymi koszty te mogą sięgać choćby około 4,2 mln zł. Z punktu widzenia władz lokalnych skuteczna kontrola prędkości może więc oznaczać realne oszczędności.

Statystyki pokazują też skalę problemu przekraczania prędkości. Tylko w pierwszej połowie 2025 roku system CANARD zarejestrował ponad 324 tysiące przypadków naruszeń przepisów dotyczących prędkości. Najwięcej wykroczeń ujawniono na odcinkach dróg ekspresowych i autostrad objętych odcinkowym pomiarem prędkości.

Zmiany w egzekwowaniu mandatów

Projektowane przepisy nie ograniczają się wyłącznie do kwestii instalacji nowych urządzeń. Ministerstwo planuje także zmiany w sposobie egzekwowania kar za wykroczenia drogowe ujawnione przez fotoradary.

Jednym z elementów reformy ma być dokładniejsze określenie danych, które musi przekazać właściciel pojazdu w przypadku wskazania innej osoby jako kierującej. W praktyce konieczne będzie podanie pełnego adresu zamieszkania tej osoby.

Rozważane są również mechanizmy ułatwiające ściąganie należności od kierowców unikających odpowiedzialności. Wśród pomysłów pojawia się możliwość wprowadzenia międzynarodowych procedur administracyjnych – na przykład zatrzymywania dowodów rejestracyjnych pojazdów, których właściciele mają zaległości mandatowe.

Zmiany mają też dotyczyć statusu Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w postępowaniach dotyczących wykroczeń. Instytucja mogłaby występować w roli oskarżyciela publicznego, co zwiększyłoby skuteczność prowadzenia spraw przed sądami.

Tańszy mandat za szybką płatność

Jednym z bardziej zauważalnych elementów planowanej reformy ma być system zachęcający do szybkiego opłacania mandatów. Kierowca, który zapłaci grzywnę w ciągu 14 dni od jej nałożenia, mógłby liczyć na obniżkę w wysokości 25 procent.

To rozwiązanie jest znane z wielu państw europejskich i ma przede wszystkim ograniczyć liczbę spraw trafiających do sądów oraz zmniejszyć koszty administracyjne państwa.

Równocześnie planowane są sankcje dla osób ignorujących korespondencję z GITD. Kierowcy, którzy nie odbierają przesyłek lub unikają kontaktu z urzędem, mogą zostać objęci dodatkowymi karami administracyjnymi.

Automatyczny nadzór nad ruchem coraz ważniejszy

Automatyczne systemy kontroli prędkości stają się jednym z kluczowych narzędzi poprawy bezpieczeństwa drogowego. W Polsce działają już setki urządzeń – zarówno klasycznych fotoradarów, jak i odcinkowych pomiarów prędkości.

Urządzenia te wykonują zdjęcia pojazdów przekraczających dopuszczalną prędkość, a następnie dane trafiają do centralnego systemu CANARD, gdzie są analizowane przez uprawnionych pracowników GITD. Dopiero po weryfikacji rozpoczyna się procedura ustalania kierowcy i ewentualnego nałożenia mandatu.

Eksperci podkreślają, iż automatyczny nadzór nad ruchem drogowym pozwala prowadzić kontrolę w sposób ciągły, niezależnie od obecności patroli policji. W miejscach objętych pomiarem prędkości liczba wypadków zwykle spada, a kierowcy częściej przestrzegają ograniczeń.

Planowane zmiany w przepisach mają więc nie tylko zwiększyć liczbę urządzeń na drogach, ale także uporządkować system egzekwowania mandatów i ograniczyć nadużycia, które w przeszłości budziły duże kontrowersje.

Idź do oryginalnego materiału