O czasach owych przy okazji czasu zmiany nieco rozmyślając…

wschodni24.pl 3 godzin temu


Ech te czasy, ech ten czas… ot dopiero był zimowy, a tu cyk pyk-letni nastał.
Godzinę z życiorysu mi ta zmiana ukradła, ale na jesieni będzie oddana, tak mówią w
TV… Choć mówią też, iż niebawem może nie koniecznie, bo to znów jak bumerang
wraca temat u tych, co to decydują, jak żyć mamy, iż może zrezygnować z tych
zmian wreszcie trzeba… Tylko kłopot jeszcze taki, iż to jedni na letnim, inni na
zimowym by zostali chętnie…
A z tą zmianą godziny to i problemów jakby z czasem coraz więcej się pojawia, bo to
ekonomia, bo to ekologia, bo to pociągi co w ową godzinę teleportować się muszą,
bo to stróż na nocnej zmianie za osiem godzin pieniądze weźmie a siedem
pracował… Zdaje się jednak, iż powyższe wartość tracą, bo oto artykuł, a i program
w tv także, ukazał się mym oczom taki – w skrócie, rangi wielkiej temat: jak
przygotować czworonożnego przyjaciela do zmiany czasu… Kłopot myślę to
straszliwy, bo to tydzień co najmniej, a dwa najlepiej, poświęcić psiecku ( tak,
psiecku, bo to określenie identyfikuje psa jako członka rodziny) trzeba, by w stresie
nie był, iż na spacer poranny godzinę wcześniej w dniu dzisiejszym wyjść potrzeba
była… A mnie nikt nie przygotowuje do tej zmiany, myślę sobie, niegdyś po prostu
ojciec zegarki przestawiał, potem w swoim domu ja, a teraz to same w zasadzie się
przestawiają – normalnie, po prostu…
Na równiku mają prościej, na biegunach to w ogóle przechlapane, te psiecka
oczywiście, bo człek to do wszystkiego przywyknie, do wszystkiego… i do
równonocy, i widności, i ciemności przez niemalże całą dobę, i święta 13% droższe
niż rok temu przygotuje, a i paliwo choćby dychę za litr też zakupi. I tak myślę sobie
patrząc na wskazówki zegara, bo z racji wieku jeszcze potrafię z owych wskazówek
godzinę odczytać, wdzięczność losowi okazując, żem to w kraju, gdzie tylko trzy
czasy obowiązują przyszedł na świat. Przeszły, teraźniejszy i przyszły jakoś
zrozumieć łatwiej, bo zaprzeszłego a tym bardziej niedokonanego raczej nie ogarnę,
a tym bardziej takie, dajmy na to psiecko…
Patrzę sobie na ten świat, patrzę też w tę przeszłość a widząc pewnej
poprawności zmiany, by w zgodzie z nimi czyniąc przyszłość, poświęcę tę
teraźniejszość… by rybom mym w akwarium wytłumaczyć zrozumiale, iż pora
karmienia dla nich się zmienia, a dla mnie wcale…

Idź do oryginalnego materiału