54-latek usłyszał zarzuty znieważenia trzech Ukrainek, w tym dwóch 11-latek, oraz naruszenia nietykalności cielesnej jednej z pokrzywdzonych. Mężczyzna przyznał się do winy, został objęty dozorem policji i zakazem kontaktowania się z poszkodowanymi. Śledczy wykluczyli, by dziewczynki sprowokowały agresora. Bielski MZK zakończył z nim współpracę.
Obrażał Ukrainki w autobusie MZK. Prokuratura postawiła 54-latkowi zarzuty

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Małgorzata Moś-Brachowska powiedziała PAP, iż mężczyzna usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa z artykułu 257 Kodeksu karnego, czyli znieważenia z powodu przynależności narodowej trzech obywatelek Ukrainy, w tym dwóch małoletnich, i naruszenia nietykalności cielesnej jednej z nich. Grozi za to kara do trzech lat więzienia.
Prokurator wyjaśniła, iż osoba dorosła, która jest poszkodowana w sprawie, nie ma związku z dziewczynkami.
ZOBACZ: Atak na Ukrainkę w Warszawie. "Interwencja" dotarła do agresorki
Moś-Brachowska poinformowała, iż śledczy zastosowali wobec podejrzanego dozór policji. Nie może się też kontaktować z pokrzywdzonymi.
- Mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia. Z uwagi na wstępny charakter postępowania i przede wszystkim dobro pokrzywdzonych, nie informujemy o treści tych wyjaśnień - powiedziała rzecznik.
Śledczy przesłuchali 11-latki. Wykluczono prowokację z ich strony
Śledczy przesłuchali we wtorek także obie jedenastolatki.
- Przedstawiły przebieg zdarzenia. Jedno, co mogę powiedzieć, to iż wykluczone jest tutaj działanie prowokujące czy wulgarne z ich strony - oznajmiła.
ZOBACZ: Agresywni pasażerowie na "czarnej liście". Dostaną całkowity zakaz lotów
Do incydentu doszło w sobotę. Na opublikowanych w sieci filmach słychać mężczyznę, który zwraca się do 11-letnich dziewczynek w sposób agresywny i pełen wulgaryzmów.
Bielski MZK podał, iż na krzyki zareagował kierowca prowadzący pojazd. Zwrócił się do agresywnego pasażera, podejmując z nim rozmowę i odwracając jego uwagę od osób poszkodowanych. Następnie, na najbliższym możliwym przystanku, wyprosił sprawcę z autobusu. Mężczyzna wysiadł. Dziewczynki pojechały przystanek dalej.
Ukrainka zaatakowana w MZK. Przewoźnik ujawnił przebieg zdarzenia
Przewoźnik we wtorek opisał zapis monitoringu z incydentu w autobusie. Stanowi on materiał dowodowy i z tego względu nie ma możliwości jego publikacji. Spółka zdecydowała się jednak - w związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi przebiegu zdarzenia - zrelacjonować to, co zarejestrowała kamera.
"Jedna z poszkodowanych wyłożyła nogi w kierunku swojej koleżanki, siedzącej na fotelu poniżej, skierowanym w stronę jazdy. Sytuacja ta - jakkolwiek odbiegająca od przyjętych standardów - w ocenie spółki nie odbiegała od zachowań, które na co dzień można obserwować wśród młodzieży podróżującej naszymi autobusami. Ponadto z analizy monitoringu wynika, iż sytuacja ta nie zakłócała komfortu podróży innych pasażerów, gdyż młode pasażerki głównie były zajęte korzystaniem z telefonów komórkowych" - brzmi stanowisko MZK.
Na zapisie widać, iż w pewnym momencie do dziewczynek podszedł mężczyzna "i - jak można domniemywać - zwrócił im uwagę, co spowodowało natychmiastowe przełożenie nóg na podłogę". Jedna z dziewcząt przesiadła się na siedzenie obok koleżanki.
Agresja bez wyraźnego powodu. MZK rozwiązał umowę z 54-latkiem
Taka sytuacja trwała dłuższą chwilę. Mężczyzna przyglądał się dzieciom bez żadnych reakcji. "Po dłuższej chwili widać, iż niepowodowany żadnym zachowaniem sprawca zaczyna impulsywnie reagować, używając przekleństw i okrzyków" - podał przewoźnik.
"Stanowczo podkreślamy, iż w naszej ocenie reakcja sprawcy, dorosłego mężczyzny, w żaden sposób nie może być usprawiedliwiana opisanym wyżej zachowaniem nieletnich, ze względu na rażącą niewspółmierność. Sekwencja zdarzeń w naszej ocenie wskazuje ponadto, iż pomiędzy jedną a drugą sytuacją nie było bezpośredniego powiązania przyczynowo-skutkowego. Niezależnie od okoliczności poprzedzających zdarzenie, nic nie usprawiedliwia agresji słownej ani zachowań noszących znamiona dyskryminacji" - oznajmiła spółka.
Podejrzewany 54-latek został zatrzymany przez policję w poniedziałkowe przedpołudnie. Jest kierowcą MZK, który od dłuższego czasu przebywa na zwolnieniu chorobowym. Bielski przewoźnik zdecydował się zakończyć z nim współpracę.


1 tydzień temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·