Policjanci otoczyli dom, niemiecki prokurator czekał z dokumentami, a na balkonie pojawił się mężczyzna pasujący do rysopisu Josefa Mengelego. Mimo to podejrzany wsiadł z żoną do niebieskiego volkswagena i odjechał. Zgoda na areszt przyszła kilka godzin później, a raport z kluczowego dnia zniknął z akt. Czy Szwajcarzy pozwolili "Aniołowi Śmierci" uciec? Oto, co można przeczytać w odtajnionych właśnie dokumentach.