Konferencja prasowa miała być punktem zwrotnym – momentem, w którym władze Wielkopolskiej Wojewódzkiej Komendy Ochotniczych Hufców Pracy (OHP) w Poznaniu przedstawią harmonogram przywracania do życia Ośrodka Szkolenia i Wychowania w Niechanowie. Miała też odpowiedzieć na narastające pytania i kontrowersje, zwłaszcza po głośnym artykule opublikowanym na naszym portalu 8 lipca, w którym była kierownik ośrodka, Grażyna Kozanecka, opisała swój ból, zmarnowaną szansę dla młodzieży i wygraną w Sądzie Pracy. Tymczasem to, co wydarzyło się w sali konferencyjnej, odsłoniło nie tylko skalę zaniedbań, ale także przepaść między oficjalnymi deklaracjami a twardymi faktami oraz – co być może najboleśniejsze – sposób traktowania ludzi, którzy oddali tej instytucji lata pracy.
Link do wspomnianego artykułu: Dwa lata po zamknięciu OHP Niechanowo. Była kierownik wygrywa w sądzie i mówi o bólu oraz zmarnowanej szansie
Obietnice kontra rzeczywistość
Kiedy we wrześniu 2024 roku zapadła decyzja o czasowym zawieszeniu działalności Ośrodka Szkolenia i Wychowania OHP w Niechanowie, oficjalnie podano dwa powody: pilny remont dachu zabytkowego pałacu (na co nakazał konserwator zabytków) oraz kompleksową modernizację internatu, który nie spełniał już standardów. Mówiono o miesiącach, maksymalnie roku przerwy. Dziś, w lipcu 2026 roku, mijają niemal dwa lata, a placówka wciąż stoi pusta.
Zabytkowy pałac, którego dach od lat przeciekał, doczekał się wreszcie ogrodzenia placu budowy i rusztowań – ale dopiero na początku lipca 2026 roku. Sam remont ma potrwać do końca listopada. Internat, który miał być przebudowywany równolegle, dopiero w lipcu wszedł w fazę przetargową, a prace – jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem – ruszą w sierpniu, by ciągnąć się aż do 2027 roku.
Tyle iż w międzyczasie wydarzyło się coś, czego oficjalne komunikaty nie uwzględniają: wyrok Sądu Pracy, który uznał zwolnienie dyscyplinarne byłej kierownik Grażyny Kozaneckiej za niezgodne z prawem; dwie apelacje OHP; wreszcie dramat osobisty kobiety, która dziś walczy z ciężką chorobą nowotworową. I awans – co ujawniliśmy podczas konferencji – byłej komendant wojewódzkiej OHP, Agnieszki Kotewicz, która odpowiadała za zwolnienie Kozaneckiej, a która w tej chwili zasiada w Komendzie Głównej OHP.
W tym kontekście słowa obecnej komendant Wielkopolskiej Wojewódzkiej Komendy OHP, Agnieszki Niekochańskiej, iż „dla niej człowiek zawsze był, jest i będzie bardzo ważny”, brzmią nie tylko jak frazes, ale jak gorzka ironia.
Remont, który trwa od dekad. Co zrobiono przez ostatnie dwa lata?
Dach, który ciekł od 1998 roku
Zgodnie z dokumentami udostępnionymi podczas konferencji, protokoły kontroli technicznych wskazują na nieszczelności dachu pałacowego już od końca lat 90. XX wieku. To oznacza, iż problem narastał przez blisko 25 lat, zanim podjęto zdecydowane kroki. Pierwsza kompleksowa kontrola Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków odbyła się we wrześniu 2023 roku. W sierpniu 2024 roku zapadła decyzja o zawieszeniu ośrodka. Remont rusza więc z trzyletnim opóźnieniem od pierwszej kontroli i z rocznym od decyzji zawieszającej.
Dziś, po dwóch latach zawieszenia, wykonano:
-
ogrodzenie placu budowy (22 czerwca 2026),
-
ustawienie rusztowań (pierwszy tydzień sierpnia 2026),
-
podpisanie umowy z wykonawcą na remont dachu (13 maja 2026) na kwotę 830 tys. zł.
Planowane zakończenie: 30 listopada 2026. Jednak – jak przyznała komendant Niekochańska – firma dekarzy wchodzi na dach dopiero w połowie sierpnia. Oznacza to, iż przez pierwsze dwa lata zawieszenia na dachu nie zrobiono praktycznie nic.
Internat: trzyletnia inwestycja, która dopiero nabiera tempa
Jeszcze bardziej skomplikowanie wygląda kwestia internatu. Jego rozbudowa i nadbudowa to inwestycja wyceniona na ok. 4,5 mln zł netto. Projekt został wykonany i oddany dopiero w grudniu 2025 roku, a pozwolenie na budowę uzyskano w czerwcu 2026. Przetarg został ogłoszony 30 czerwca, z terminem otwarcia ofert na 27 lipca. Prace mają ruszyć w sierpniu, ale inwestycja zaplanowana jest na lata 2026–2027.
Co ważne – komendant Niekochańska przyznała, iż już w 2025 roku starano się o środki finansowe, ale budżet państwa rządzi się swoimi prawami. Tyle iż – jak słusznie zauważył poseł Tadeusz Tomaszewski – w 2025 roku nie zrobiono nic poza przygotowaniem dokumentacji. Pytanie, które nasuwa się automatycznie: dlaczego nie ogłoszono przetargu wcześniej, skoro zawieszenie ośrodka ogłoszono w sierpniu 2024 roku? Odpowiedź padła wprost z ust dziennikarzy:
Nie zrobiliście nic
I choć komendant broniła się procedurami, to dokumenty wskazują, iż na realizację najważniejszych prac czekano do 2026 roku.
Człowiek – czyli kto? O losie byłej kierownik i hipokryzji władz
„Nikt do mnie nie zadzwonił”
Nasz artykuł z 8 lipca wstrząsnął lokalną opinią publiczną. Grażyna Kozanecka, była kierownik ośrodka, która wygrała w Sądzie Rejonowym Poznań-Grunwald i Jeżyce 3 grudnia 2025 roku (wypłata odszkodowania nastąpiła 10 grudnia), a następnie oddalono apelację OHP w Sądzie Okręgowym w Poznaniu 15 maja 2026 roku, mówi wprost:
Ani słowa. Nikt do mnie nie zadzwonił, nie podziękował, nie pożegnał.
Podczas konferencji prasowej padło pytanie o kontakt z Kozanecką. Komendant Niekochańska stwierdziła:
Z tego, co ja się orientuję, to były próby kontaktu z Panią Kozanecką.
Jednak nasze ustalenia są jednoznaczne: nikt z Wojewódzkiej Komendy ani z Komendy Głównej nie próbował skontaktować się z byłą kierownik ani przed procesem, ani w jego trakcie, ani po wyroku. Co więcej – jak wynika z wypowiedzi samej Kozaneckiej – żaden z przedstawicieli OHP nie zapytał o jej stan zdrowia, mimo iż kobieta walczy z nowotworem mózgu (glejakiem). Ta obojętność stoi w jaskrawej sprzeczności z deklaracjami składanymi na konferencji.
Sąd wygrała – ale OHP odwoływało się dwa razy. I przez cały czas nie przyznaje racji
OHP nie tylko zwolniło Kozanecką dyscyplinarnie w trybie natychmiastowym, ale po przegraniu pierwszej sprawy złożyło apelację. Przegrało i apelację. Mimo to – jak wynika z materiałów – sprawa ciągnęła się miesiącami, a komendant Niekochańska, która objęła stanowisko we wrześniu 2024 roku, przyznała, iż to ona podjęła decyzję o złożeniu apelacji. I choć ma do tego prawo jako instytucja publiczna, to w kontekście deklarowanej troski o człowieka budzi to co najmniej zdumienie.
Szczególnie gdy uświadomimy sobie, iż Kozanecka zachorowała w trakcie procesu. Mimo to OHP zdecydowało się kontynuować batalię sądową, a następnie – po wyroku apelacyjnym – wypłacić zadośćuczynienie dopiero pod koniec maja 2026 roku, czyli niemal pół roku po pierwszym wyroku. Działania instytucji można określić jako bezwzględne, zwłaszcza wobec osoby, która – jak przyznał sam poseł Tomaszewski – przez lata cieszyła się opinią zaangażowanej i kompetentnej kierownik.
Awans dla tych, którzy zwalniali. Oto jak OHP nagradza „troskę o ludzi”
Podczas konferencji udało się ustalić, iż poprzednia komendant Wojewódzkiej Komendy OHP w Poznaniu, Agnieszka Kotewicz – która podjęła decyzję o zwolnieniu dyscyplinarnym Kozaneckiej – została awansowana do Komendy Głównej OHP i w tej chwili pełni funkcję zastępcy komendanta głównego. To fakt o kluczowym znaczeniu dla oceny całej sytuacji. Osoba odpowiedzialna za kontrowersyjne zwolnienie, które sąd uznał za bezprawne, nie poniosła żadnych konsekwencji – przeciwnie, wspięła się po szczeblach kariery. OHP w ten sposób wysyła czytelny sygnał: można zwalniać ludzi w trybie dyscyplinarnym, przegrać w sądzie, a mimo to otrzymać awans.
To w tym kontekście słowa obecnej komendant Niekochańskiej:
Pracownicy, człowiek zawsze był, jest i będzie bardzo ważny. Ja pracowałam z ludźmi 30 lat, pracuję z dziećmi 30 lat.
brzmią jak gorzki żart. jeżeli człowiek jest tak ważny, dlaczego odwoływano się od wyroku sądu, mimo iż pozwana była poważnie chora? Dlaczego nie podjęto próby polubownego zakończenia sporu? I dlaczego awansowano osobę, która tę sytuację wywołała?
Co z dziećmi? Puste ławki i wyrwane z kontekstu deklaracje
40 uczestników – co się z nimi stało?
Komendant Niekochańska przekonywała, iż uczestnicy OHP z Niechanowa (ok. 30–40 osób) otrzymali propozycję przeniesienia do innych ośrodków – m.in. w Pleszewie, Próchnowie czy Kłecku. Jednak, jak słusznie zauważył poseł Tomaszewski, wiele z tych dzieci pochodzi z rodzin o niskich dochodach, często z trudnych środowisk. Dla nich dojazd do Pleszewa czy Próchnowa (oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów) był niemożliwością – zarówno finansową, jak i logistyczną. Część z nich zrezygnowała z uczestnictwa w OHP.
Ile? Komendant nie była w stanie podać dokładnych liczb, obiecując przesłanie danych. Do dzisiaj one nie dotarły. Jednak, jak wynika z relacji samej Kozaneckiej, część młodzieży wróciła do patologicznych środowisk, z których wcześniej ją wyciągnięto. OHP chwali się, iż uczestnicy zdali egzaminy zawodowe, ale to tylko część historii. Dla wielu z nich kontakt z OHP skończył się traumatycznym przerwaniem edukacyjnej stabilności.
Kłecko – inny ośrodek, podobne problemy
Poseł Tomaszewski przytoczył też dane z hufca w Kłecku, który w tym roku szkolnym ukończyło 98 osób. Jednocześnie przyznał, iż z naborem w Kłecku jest kłopot z powodu niżu demograficznego. Komendant Niekochańska zapewniła, iż żadna placówka w Wielkopolsce nie jest zagrożona likwidacją, a rekrutacja trwa do grudnia. Jednak w Niechanowie, po dwóch latach zawieszenia, trudno będzie odbudować zaufanie i zainteresowanie. Rodzice, którzy dwa lata temu wybierali ten ośrodek dla swoich dzieci, dziś już nie wrócą.
Poseł vs. Biurokracja – konferencja, która nie poszła po myśli Lewicy
Poseł Tadeusz Tomaszewski (Lewica) – inicjator powstania ośrodka w 1994 roku – jasno dał do zrozumienia, iż tempo prac go nie zadowala. Podczas konferencji dziennikarze wielokrotnie punktowali komendant Niekochańską, zadając trudne pytania o harmonogram, środki finansowe i brak działań w 2025 roku.
Nazywajmy rzeczy po imieniu, w 2025 roku nie zrobiliście nic – mówili wprost.
To istotne, bo konferencja była pomyślana raczej jako działanie naprawcze – miała uspokoić lokalną społeczność i pokazać, iż OHP bierze sprawy w swoje ręce. Tymczasem wyszło na jaw, iż przez dwa lata nie wykonano żadnych prac remontowych, a rozbudowa internatu dopiero raczkuje. Dodatkowo okazało się, iż sprawa toczącego się postępowania dotyczącego sprzeniewierzenia kilku milionów złotych przy budowie budynku dydaktycznego (lata 2020–2024) wciąż jest w sądzie. To kolejny element, który podważa zaufanie do zarządzania placówką.
Tomaszewski, choć wspierał OHP od lat, dał też do zrozumienia, iż nie zgadza się ze zwolnieniem Kozaneckiej i iż nikt nie konsultował z nim tej decyzji. Jego słowa:
Ja nigdy nie wyrażałem opinii na temat pani kierownik. A jeżeli w ogóle rozmawiałem, to były to opinie pozytywne – są jednoznacznym oskarżeniem ówczesnego kierownictwa.
Zabezpieczenie, monitoring i… wybite szyby. A jednak niepokój
Komendant Niekochańska poinformowała, iż obiekty są ogrzewane, monitorowane (oprócz pałacu – ze względu na brak zgody konserwatora na kamery), a na terenie zatrudnionych jest dwóch pracowników gospodarczych. Przyznała też, iż doszło do włamania, w wyniku którego rozlano płyn dezynfekcyjny i uszkodzono drzwi. Zaprzeczyła jednak, by zniszczono cenne sprzęty.
Ale – jak wynika z naszych informacji – na ścianach pałacu pojawiły się wulgarne napisy pod adresem władz wojewódzkich. Okna zabito płytami OSB „za zgodą konserwatora”. Wizualnie obiekt sprawia wrażenie opuszczonego i dewastowanego. To wizerunkowa katastrofa dla instytucji, która miała służyć młodzieży.
Co więcej, lokatorzy budynków towarzyszących – niektórzy w wieku powyżej 80 lat – otrzymali wypowiedzenia, a czynsze wzrosły o 150 proc. Osoby te musiały opuścić miejsca zamieszkania po wielu dekadach. Komendant nie odniosła się do tych kwestii w sposób wyczerpujący.
Pałac czeka na młodzież. Ale czy młodzież doczeka się godnych warunków?
Dziś, po dwóch latach, w Niechanowie widać wreszcie pierwsze oznaki realnych prac – rusztowania, ogrodzenia, przetargi. Jednak koszty społeczne są ogromne: rozproszenie młodzieży, utrata zaufania, dramat byłej kierownik i jej walka o zdrowie oraz o sprawiedliwość, której do końca nie doświadczyła. OHP formalnie przegrało w sądzie, ale nie wyciągnęło wniosków.
Apelacja od wyroku, awans osoby odpowiedzialnej za zwolnienie, brak kontaktu z chorą pracowniczką – to wszystko wskazuje na głęboki kryzys etyczny i kulturowy w strukturach instytucji. Komendant Niekochańska mówi, iż „człowiek jest najważniejszy”. Ale jej czyny – i czyny jej poprzedniczki – mówią coś innego. Oby kolejne miesiące przyniosły nie tylko remonty, ale także refleksję i prawdziwe przywrócenie wartości, jakie OHP głosi w swoich statutach.

3 dni temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·