Na sześć lat i jeden miesiąc więzienia został skazany mężczyzna, który podczas kłótni pobił swoją żonę i zostawił ją na mrozie. Kobieta nie przeżyła. Według sądu nie było to jednak zabójstwo. Z taką oceną sprawy zgodziła się prokuratura. Wyrok jest nieprawomocny.
Pobił żonę i zostawił ją na mrozie, kobieta zmarła. Zapadł wyrok w głośnej sprawie

Michała M. był oskarżony o zabicie swojej żony z zamiarem ewentualnym i nielegalne wytwarzanie alkoholu. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami ze względu na istotny interes prywatny najbliższych zmarłej kobiety. Wyrok w tej sprawie zapadł w piątek w Sądzie Okręgowym w Lublinie.
To nie zabójstwo. Sad zmienił kwalifikację prawną czynu
Sąd zmienił kwalifikację głównego czynu i uznał Michała M. za winnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem jest śmierć człowieka. Sąd skazał go na karę łączną 6 lat i jednego miesiąca więzienia.
- Jako okoliczność łagodzącą sąd uwzględnił postawę oskarżonego w czasie postępowania, jego skruchę oraz fakt, iż oskarżony poczuwał się jednak do swojego działania i wziął za swoje czyny odpowiedzialność – uzasadnił sędzia Piotr Łaguna.
ZOBACZ: Polak oskarżony o morderstwo. Grozi mu najwyższy wymiar kary
Zdaniem prokurator Małgorzaty Dziedzic ocena dowodów dokonana przez sąd jest prawidłowa i zasadna. W podobnych sprawach – jak wyjaśniła - często zdarza się, iż stan faktyczny pozostaje na pograniczu dwóch możliwych kwalifikacji prawnych.
- W mojej ocenie, w zakresie kwalifikacji prawnej czynu, sąd poczynił prawidłowe ustalenia – dodała prokurator. Śledczy nie podjęli jeszcze decyzji o złożeniu ewentualnej apelacji.
Kłótnia i śmierć. Co ustalili śledczy?
Według ustaleń prokuratury w lutym 2025 roku małżeństwo z gminy Trzydnik Duży wróciło wieczorem do domu z przyjęcia u znajomych, gdzie pili alkohol. Mężczyzna zorientował się, iż nie ma kluczy do domu, co stało się powodem kłótni między nietrzeźwymi małżonkami.
Jak ustalili śledczy, oskarżony Michał M. popchnął kobietę, która uderzyła głową o drzwi, ścianę budynku i upadła na betonowy chodnik. Następnie pobił ją nieustalonym narzędziem i pozostawił leżącą na mrozie przed wejściem.
ZOBACZ: Zwrot w sprawie Henry'ego Nowaka. Sąd przychylił się do wniosku zabójcy
Sam udał się do mieszkającej w pobliżu rodziny. Po przebudzeniu w nocy wrócił do domu, wyważył drzwi i wciągnął żonę do środka. Zostawił ją na podłodze i przykrył kocem, bo nie zdołał położyć kobiety na łóżku.
Rano po przebudzeniu próbował ją obudzić, ale nie reagowała i wezwał karetkę. Załoga pogotowia stwierdziła obrażenia głowy i wychłodzenie organizmu do 24,1 st. Celsjusza. Kobieta zmarła po południu w szpitalu.
"Nie zdawał sobie sprawy" z poważnego stanu żony
Prokuratura Rejonowa w Kraśniku oskarżyła 48-letniego wówczas mężczyznę o zabicie swojej żony z zamiarem ewentualnym.
"Dotkliwe pobicie żony po całym ciele, w tym spowodowanie poważnych, krwawiących ran głowy i pozostawienie jej przez 5-6 godzin na dworze, przy ujemnej temperaturze powietrza, musi prowadzić do wniosku, iż Michał M. przewidywał możliwość śmierci żony i na to się godził" - uzasadniała prokuratura.
ZOBACZ: Wysłał żonie bombę, sąd zaostrzył wyrok. "Chciałby dokończyć, co zaczął"
Podczas śledztwa mężczyzna podkreślał, iż nie zdawał sobie sprawy z poważnego stanu żony. Sądził, iż jest bardzo pijana i dlatego nie może się z nią porozumieć. Dopiero rano miał się zorientować, iż obrażenia głowy są poważne. Przyznał, iż faktycznie ją uderzył, ale nie zamierzał zabić.
Oskarżony nie był dotychczas karany. Wyrok jest nieprawomocny.


13 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·