Postawił butlę z gazem na włączonej kuchence. Bo „głosy w głowie mu kazały”

5 godzin temu

Do śmierci wielu osób i ogromnych zniszczeń mogło dojść w Rogoźnicy (gmina Strzegom), gdyby strażacy na czas nie wynieśli z budynku wielorodzinnego butli gazowej postawionej na włączonym palniku kuchenki. Dzisiaj prokuratur postawił zarzuty 26-latkowi, który mówił, iż chce wysadzić dom, bo „głosy w głowie mu kazały”. Młody mężczyzna dzień wcześniej wyszedł z więzienia.

– Wiemy, jak skończył się wybuch gazu w Świebodzicach i w Świdnicy, tu mogło dojść do podobnej tragedii, zwłaszcza, iż cała sytuacja rozgrywała się we wczesnych godzinach porannych, gdy ludzie byli w swoich domach – mówi prokurator rejonowy w Świdnicy Marek Rusin.

Zgłoszenie wpłynęło do służb 12 lutego 2026r. o godz. 4.53. – Z budynków ewakuowano łącznie 12 osób oraz wyniesiono butlę gazową. Na tę chwilę nie mamy informacji o osobach poszkodowanych. Na miejsce zadysponowano jednostki z Rogoźnicy, Świebodzic i Jawora – informował bryg. Łukasz Grzelak, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świdnicy.

Strażacy i policjanci przyjechali po telefonicznym zawiadomieniu rodziców 26-latka, dotyczącym butli gazowej pozostawionej na włączonym palniku kuchenki gazowej w jednym z mieszkań budynku przy ul. Ofiar Gross-Rosen. – Strażacy tę butlę wynieśli i schłodzili, dzięki czemu nie doszło do eksplozji. Ze wstępnych ustaleń biegłego wynika, iż wybuch mógł zniszczyć nie tylko budynek, w którym butla się znajdowała, ale także obiekty sąsiednie. W niebezpieczeństwie znajdowało się 16 osób – wylicza prokurator Rusin.

Mężczyzna, który to zrobił, wyszedł na zewnątrz i wykrzykiwał, iż dojdzie do wybuchu, a kazały mu to zrobić „głosy w głowie”. Został zatrzymany przez policję i osadzony w policyjnym areszcie. – Dzień przed tym zdarzeniem 26-latek opuścił zakład karny, w którym w całości odbył karę jednego roku i miesiąca więzienia m.in. za groźby karalne – mówi Marek Rusin. Dzisiaj policja doprowadziła mieszkańca Rogoźnicy do Prokuratury Rejonowej w Świdnicy, gdzie usłyszał zarzut.

– Zarzut dotyczy usiłowania sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz zniszczeniem mienia wielkich rozmiarów. Mężczyzna nie poczuwa się do winy. W swoich wyjaśnieniach stwierdził, iż to „głosy z głowy kazały” mu postawić butlę gazową na włączonej kuchence, natomiast nie kwestionuje, iż to zrobił – relacjonuje Marek Rusin.

Prokuratura w toku prowadzonego śledztwa chce powołać biegłego z zakresu psychiatrii, który ma ocenić stan mężczyzny. – Ze względu na to, iż czyn, którego dopuścił się 26-latek jest zagrożony wysoką karą, a ponadto istnieje uzasadnione podejrzenie, iż mógłby ponownie dopuścić się czynu zagrażającego życiu ludzi, złożyliśmy do sądu wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące – dodaje prokurator. Sąd przychylił się do wniosku.

Za zarzut, jaki postawiono mieszkańcowi Rogoźnicy, grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Agnieszka Szymkiewicz
fot. użyczone

1 z 4
Idź do oryginalnego materiału