Pracownik Tim Hortons nie odpowie za śmierć 75-letniej klientki

bejsment.com 2 godzin temu

Pracownik restauracji Tim Hortons, który uczestniczył w gwałtownym konflikcie z klientką, rozpoczętym przy okienku drive-thru i kontynuowanym wewnątrz lokalu, nie poniesie odpowiedzialności karnej za jej śmierć. Po kilku miesiącach dochodzenia władze stanu Indiana uznały, iż nie ma podstaw do postawienia mu zarzutów.

Sprawa dotyczy wydarzeń, do których doszło w restauracji Tim Hortons przy Ice Way w Fort Wayne. 75-letnia Anita Grayson zmarła w maju po kłótni, która rozpoczęła się, gdy kobieta weszła do lokalu, aby wyjaśnić problem związany z zamówieniem złożonym wcześniej w okienku drive-thru.

Władze hrabstwa Allen poinformowały w ubiegłym tygodniu o zakończeniu wielomiesięcznego śledztwa. Biuro prokuratora okręgowego podkreśliło, iż sytuacja była niezwykle tragiczna, zwłaszcza dla rodziny zmarłej kobiety.

„To druzgocąca sytuacja dla wszystkich zaangażowanych, a w szczególności dla rodziny pani Grayson” – napisano w komunikacie.

Prokuratura zaznaczyła jednocześnie, iż sprawa wzbudziła ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Z tego powodu śledczy zdecydowali się przedstawić nie tylko samą decyzję o niepodejmowaniu postępowania karnego, ale również szczegółowo wyjaśnić, w jaki sposób doszli do takich wniosków.

W tym celu opublikowano raport zawierający ustalenia śledztwa oraz opis materiału dowodowego przeanalizowanego przez policję i prokuraturę. Jednym z najważniejszych dowodów było nagranie z kamery monitoringu znajdującej się wewnątrz restauracji. Problemem było jednak to, iż system monitoringu nie rejestrował dźwięku.

Śledczy przeanalizowali również rozmowy telefoniczne z numerem alarmowym 911, zapisy dyspozytorów, zeznania osób będących świadkami zdarzenia, nagrania z kamer nasobnych funkcjonariuszy, dokumentację oraz fotografie wykonane na miejscu, wyniki sekcji zwłok, raport toksykologiczny, a także dokumentację medyczną kobiety.

Znaczna część całego zdarzenia została zarejestrowana przez kamerę znajdującą się w restauracji. Już w maju policja opublikowała opis wydarzeń, przedstawiając go jako rekonstrukcję tego, co udało się ustalić na podstawie dostępnych materiałów. Relację rozpoczęto od słów: „Oto fakty”.

Według policji wszystko zaczęło się od konfliktu między Grayson a 17-letnim pracownikiem restauracji. Funkcjonariusze twierdzili, iż kobieta zaczęła kierować obraźliwe słowa pod adresem nastolatka. Wtedy do sytuacji wkroczyła kierowniczka zmiany, która stanęła pomiędzy klientką a młodym pracownikiem, próbując rozdzielić obie strony.

Ponieważ kamera nie nagrywała dźwięku, śledczy musieli w dużej mierze opierać się na relacjach pracowników i świadków, aby ustalić, co dokładnie zostało powiedziane i w jaki sposób rozpoczęła się awantura.

Z zeznań wynikało, iż Grayson rzuciła jedzeniem na ladę i domagała się zwrotu pieniędzy. Kobieta miała twierdzić, iż pracownicy celowo przygotowali jej kanapkę w niewłaściwy sposób. Według raportu klientka była bardzo zdenerwowana jakością zamówienia.

Świadkowie powiedzieli również, iż 20-letni lider zmiany oraz 17-letni pracownik wielokrotnie prosili kobietę, aby opuściła restaurację. Konflikt jednak nie zakończył się na słownej wymianie zdań.

W pewnym momencie sytuacja stała się fizyczna. Według ustaleń policji Grayson popchnęła kierowniczkę zmiany, a następnie uderzyła ją w twarz. Sama pracownica powiedziała później śledczym, iż został jej zadany cios pięścią w twarz.

W podobnym czasie ktoś zadzwonił pod numer 911. W tle rozmowy można było usłyszeć kobietę pytającą: „Dlaczego ona mnie uderzyła?”

Według policji kierowniczka zmiany zaczęła następnie wymachiwać rękami w kierunku Grayson. Starsza kobieta miała złapać ją za twarz, powodując zadrapania.

Następnie doszło do kolejnego gwałtownego starcia. Z ustaleń policji wynika, iż Grayson chwyciła kierowniczkę za włosy, pociągnęła ją na ziemię, a następnie przewróciła się na nią.

Jedna z pracowniczek zeznała śledczym, iż Grayson wciąż atakowała kierowniczkę, gdy ta znajdowała się na podłodze. Kobieta próbowała się uwolnić i w tym czasie kilkakrotnie uderzyła Grayson.

Wtedy do konfliktu wkroczyło dwóch kolejnych pracowników restauracji. Próbowali rozdzielić obie kobiety. W trakcie szarpaniny z głowy kierowniczki wyrwano dużą kępkę włosów, pozostawiając na jej głowie wyraźnie odsłonięte miejsce.

Po rozdzieleniu uczestników konfliktu pracownicy wrócili za ladę. Grayson usiadła i zaczęła rozmawiać przez telefon. Policja ustaliła, iż kobieta została później zauważona, gdy podnosiła z podłogi włosy kierowniczki zmiany i wkładała je do swojej torby.

W międzyczasie do centrum alarmowego wpłynęło kilka zgłoszeń dotyczących sytuacji w restauracji. Jedno z nich pochodziło od samej Grayson.

Kobieta powiedziała dyspozytorowi, iż jej zamówienie zostało przygotowane nieprawidłowo i dlatego poprosiła o rozmowę z kierownikiem. Przedstawiła również własną wersję wydarzeń.

Grayson twierdziła, iż kierowniczka stanęła jej na drodze i iż musiała ją uderzyć, aby ta przestała jej przeszkadzać. Kobieta mówiła również, iż trudno jej oddychać i obawiała się, iż może dostać zawału. Podkreślała, iż ma 75 lat i twierdziła, iż młoda kierowniczka miała zaatakować ją, rzucić na ziemię i powalić.

Jak wynika z raportu, część wypowiedzi Grayson znalazła potwierdzenie w materiale wideo. Jednocześnie jednak jej opis dotyczący napaści i pobicia nie był zgodny z tym, co można było zobaczyć na nagraniu. Kamera pokazywała bowiem, iż to Grayson jako pierwsza zadała cios.

Mniej niż 20 minut po wejściu kobiety do restauracji pracownicy zauważyli ją leżącą na podłodze. Jeden ze świadków powiedział, iż Grayson zaczęła bardzo gwałtownie i ciężko oddychać, czyli hiperwentylować, a następnie zwymiotowała. Według jego relacji kobieta nie przewróciła się nagle, ale stopniowo osunęła się na podłogę.

Kierowniczka zmiany podeszła do niej, aby sprawdzić jej stan i przynieść wodę. Następnie także inny pracownik próbował ocenić, jak czuje się kobieta. W tym momencie Grayson przez cały czas była przytomna.

Jeden z pracowników powiedział policji, iż kobieta reagowała na bodźce aż do przyjazdu ratowników medycznych. Jednak w raporcie z dochodzenia znalazł się opis wskazujący, iż po przybyciu służb Grayson była w stanie silnej hiperwentylacji i miała pianę na ustach.

Ratownicy rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową. Kobieta została następnie przewieziona do szpitala w stanie krytycznym. Lekarzom nie udało się jednak uratować jej życia i stwierdzono jej zgon.

Po śmierci Grayson śledczy uzyskali dostęp do jej dokumentacji medycznej. Wynikało z niej, iż kobieta w niedawnym czasie była leczona między innymi z powodu zastoinowej niewydolności serca, nadciśnienia, duszności oraz innych problemów związanych z układem sercowo-naczyniowym.

Wnioski dotyczące przyczyny śmierci okazały się najważniejsze dla dalszego przebiegu sprawy. W raporcie wskazano, iż Grayson zmarła w wyniku ostrego zaostrzenia zastoinowej niewydolności serca, które nastąpiło w związku z fizyczną sprzeczką.

Jednocześnie przyczynę zgonu formalnie określono jako „nieustaloną”. Koroner stwierdził jednak, iż obrażenia, których Grayson doznała podczas starcia w restauracji, nie przyczyniły się bezpośrednio do jej śmierci.

Dla prokuratury jednym z najważniejszych pytań było więc ustalenie, czy 20-letni pracownik, który uderzył Grayson, zamierzał wyrządzić jej krzywdę.

Tesa Helge, główna radczyni prawna prokuratury hrabstwa Allen, wyjaśniła, iż śledczy dokładnie przeanalizowali zarówno nagranie monitoringu, jak i zeznania świadków. Ich zdaniem zachowanie pracownika nie wskazywało na zamiar skrzywdzenia kobiety.

Według Helge 20-latek próbował przede wszystkim zakończyć konflikt i ochronić drugiego pracownika, który znajdował się za nim. Analiza nagrania oraz relacji świadków doprowadziła prokuraturę do wniosku, iż jego działania miały charakter obronny, a nie były celowym atakiem na Grayson.

Istotne znaczenie miał również raport koronera oraz wyniki sekcji zwłok. Z dokumentów wynikało, iż śmierć kobiety nie została spowodowana obrażeniami zadanymi jej podczas bójki w Tim Hortons.

Prokuratura uznała zatem, iż nie można wykazać związku przyczynowego pomiędzy działaniem pracownika a śmiercią 75-latki. Bez takiego związku nie było podstaw do postawienia zarzutu morderstwa.

Śledczy podkreślili również, iż nie znaleziono dowodów wskazujących, iż pracownik świadomie lub celowo podjął działanie, którego celem było spowodowanie śmierci kobiety.

W raporcie stwierdzono ponadto, iż to Grayson rozpoczęła fizyczną konfrontację i zastosowała przemoc w sposób niewspółmierny do kontaktu, którego sama doświadczyła. W ocenie śledczych oznaczało to, iż użycie siły przez pracownika Tim Hortons było uzasadnione.

W rezultacie prokuratura hrabstwa Allen zdecydowała, iż pracownik nie zostanie oskarżony o śmierć Grayson ani o inne przestępstwo związane z tym zdarzeniem.

Policja już wcześniej zdecydowała się opublikować nagranie oraz szczegółowe informacje dotyczące incydentu. Funkcjonariusze tłumaczyli, iż było to związane z dużym zainteresowaniem opinii publicznej oraz falą nieprawdziwych informacji pojawiających się w internecie.

Po zdarzeniu w mediach społecznościowych zaczęły krążyć fragmenty nagrań przedstawiających jedynie część konfliktu. Według policji mogło to prowadzić do błędnych interpretacji tego, co faktycznie wydarzyło się w restauracji.

Opublikowanie pełniejszych ustaleń śledztwa miało więc umożliwić opinii publicznej poznanie całego przebiegu zdarzenia, w tym materiałów, które doprowadziły prokuraturę do decyzji o niepodejmowaniu postępowania karnego przeciwko pracownikowi Tim Hortons.

Idź do oryginalnego materiału