– Są to zarzuty spowodowania zbrodni zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa pokrzywdzonych i oczywiście spowodowania ciężkich obrażeń ciała – mówiła Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyś
lu.Za te czyny sprawcy grozi dożywocie. Ze względu na stan psychiczny zatrzymanego jeszcze go nie przesłuchano i w związku z tym śledczy nie przedstawili mu zarzutów. Natomiast prokurator zwrócił się do sądu o areszt, który Ihor M. miałby odbyć w warunkach szpitalnych. Sprawca śmiertelnie ranił księdza Stanisława Zbojnowicza, a dwóch innych kapłanów ranił, w tym jednego ciężko. Drugi kapłan jeszcze w czwartek został wypuszczony ze szpitala do domu i jako świadek został
przesłuchany przez śledczych.– Pozostali pokrzywdzeni są w stanie stabilnym, w tej chwili ich życiu nic nie zagraża. Miejmy nadzieję
, iż ten stan nie ulegnie zmianie – zaznaczyła Małgorzata
Taciuch-Kurasiewicz.Na podstawie zebranych już zeznań świadków prokuratura sprecyzowała miejsce ataku nożownika na księży.– Zdarzenia, rozegrały się w kościele i znajdującej się bezpośrednio przy tym kościele kawiarence benedyktyńskiej. Ta kuchnia to jest zaplecze tej kawiarni – oznajmiła prok. Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyś
lu.Potwierdzono też, iż mężczyzna w nocy 23 września wjechał z Niemiec do Polski i następnie dotarł na granicę polsko-ukraińską na przejście w Korczowej. Ze względu na brak ubezpieczenia auta nie wjechał na Ukrainę.– Z tej Korczowej został przewieziony samochodem prywatnym przez inne osoby na teren Jarosławia, jednak nie wiemy, czy został wysadzony bezpośrednio na terenie opactwa, czy w innym rejonie miasta – wskazała prok. Bożena Harasz-Woł
oszyn.Prokuratura czeka na wyniki badań krwi Ukraińca. Policja analizuje, kto przywiózł go z Korczowej do Jarosławia.