Prokuratura zamyka śledztwo ws. Mieszka R. Powód oczywisty, ale niektórych może zszokować

4 godzin temu
O tej zbrodni na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego mówiła cała Polska. Tymczasem prokuratura podjęła decyzję w sprawie Mieszka R. Śledztwo zamknięto, a do sądu ma wpłynąć wniosek o umorzenie sprawy. Powód oczywisty, bo opiera się na opinii psychiatrów, ale niektórych może zszokować.


Mieszko R. najpewniej nie stanie przed sądem i nie spędzi reszty życia w więzieniu. Jak dowiedziało się RMF FM, prokuratura złożyła wniosek o umorzenie postępowania w związku z opinią biegłych psychiatrów, którzy obserwowali Mieszka R. i uznali, iż jest on niepoczytalny, a w momencie dokonywania zbrodni znajdował się w stanie psychozy.

Koniec śledztwa ws. Mieszka R. Opinia biegłych psychiatrów, a teraz wniosek o umorzenie


To poważne zaburzenie psychiczne, w którym człowiek traci kontakt z rzeczywistością – może słyszeć głosy, mieć urojenia, inaczej interpretować bodźce z otoczenia i nie rozumieć realnych konsekwencji swoich działań.

Rozgłośnia podaje, iż w tym samym wniosku prokuratura oznajmiła, iż zamyka śledztwo. Biegli zarekomendowali również, by Mieszko R. został dożywotnio umieszczony w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym.

Przypomnijmy, iż wcześniej eksperci, którzy przez wiele tygodni przyglądali się zachowaniu Mieszka R., opisali jego schorzenie jako silne i przewlekłe, bez perspektywy szybkiego wyleczenia. Oznacza to, iż w ich ocenie nie był on w stanie w chwili czynu prawidłowo ocenić tego, co robi, ani powstrzymać się od ataku.

Dodajmy, iż obserwacja odbywała się w wyspecjalizowanym szpitalu w Jarosławiu na Podkarpaciu, a dopiero po jej zakończeniu 22-latek wrócił do aresztu w Radomiu. Tam też przebywa na terenie oddziału szpitalnego.

Zbrodnia na UW. Mówiła o tym cała Polska


Do tragedii doszło na początku maja 2025 r. na terenie kampusu głównego Uniwersytetu Warszawskiego. Mieszko R., 22-letni student Wydziału Prawa, wszedł na uczelnię uzbrojony w siekierę. Za cel obrał 53-letnią portierkę zamykającą drzwi do Audytorium Maximum. Kobieta zginęła na miejscu, nie mając szans na obronę.

Na pomoc ruszył pracownik Straży UW, który próbował powstrzymać napastnika. On również został ciężko ranny i trafił do szpitala, gdzie lekarze przez długi czas walczyli o jego życie. Wstrząsające okoliczności zbrodni – użycie siekiery, brutalny atak na bezbronną kobietę, profanacja zwłok – sprawiły, iż sprawa błyskawicznie trafiła na czołówki mediów w całym kraju.

Momentalnie pojawiły się sugestie, iż "sprawca mógł być pod wpływem środków odurzających". Badania nie wykazały, aby to była prawda, co było dodatkowym szokiem dla opinii publicznej.

Jeszcze w maju 2025 r. usłyszał trzy zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok. Za takie czyny grozi w polskim prawie od 15 lat więzienia do dożywocia. Teraz jednak wszystko zmierza ku temu, iż Mieszko R. nie będzie za to odpowiadał przed sądem. Będzie pod stałą opieką specjalistów.

Co ciekawe, opinia biegłych o Mieszku R. liczy aż 200 stron. O tym, jak taka opinia powstaje, opowiedział psychiatra dr hab. n. med. Grzegorz Opielak w rozmowie z naTemat.pl.

Idź do oryginalnego materiału