Przelew może zostać zatrzymany, a konto zablokowane. Bank patrzy nie tylko na kwotę. W rok było 1170 blokad

1 godzina temu

Przelew nagle nie dochodzi, bank prosi o dokumenty potwierdzające pochodzenie pieniędzy albo dostęp do części środków zostaje ograniczony. Tak mogą wyglądać procedury związane z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy. Najnowsze oficjalne dane Generalnego Inspektora Informacji Finansowej pokazują skalę systemu: w 2025 roku zastosowano 1170 blokad rachunków, na których znajdowało się łącznie 266,58 mln zł. Do GIIF wpłynęło równocześnie ponad 11 tys. zawiadomień dotyczących podejrzanej działalności lub transakcji. Samo zgłoszenie nie oznacza jednak, iż właściciel konta popełnił przestępstwo.

Fot. Warszawa w Pigułce

To ważne również dla zwykłych klientów banków. Nie istnieje bowiem jedna „bezpieczna” kwota przelewu, poniżej której bank nie może zainteresować się operacją. Liczy się nie tylko suma, ale także źródło pieniędzy, cel transakcji, wcześniejszy sposób korzystania z rachunku oraz to, czy operacja pasuje do profilu klienta. Ten sam mechanizm opisano również w materiale wyjściowym: podejrzana może być choćby stosunkowo niewielka płatność, jeżeli okoliczności wyglądają nietypowo.

1170 rachunków zablokowanych w ciągu roku

Sprawozdanie GIIF za 2025 rok pokazuje wyraźny wzrost liczby blokad.

W 2024 roku było ich 1054, a rok później już:

1170 blokad rachunków

Wzrost wyniósł około 11 proc.

Jednocześnie wartość środków znajdujących się na objętych blokadą rachunkach zwiększyła się z 232,5 mln zł do 266,58 mln zł, czyli o około 15 proc.

Do tego dochodziły osobno wstrzymane transakcje. W 2025 roku GIIF odnotował 124 takie przypadki o łącznej wartości około 12,09 mln zł.

Banki zgłaszają tysiące podejrzanych przypadków

Jeszcze większą liczbą jest skala raportowania.

W 2025 roku do GIIF wpłynęło 11 071 zawiadomień opisowych o działalności i transakcjach podejrzanych. Rok wcześniej było ich 8129.

Nie oznacza to jednak, iż ponad 11 tys. osób zostało złapanych na przestępstwie.

To najważniejsze rozróżnienie.

Zawiadomienie jest sygnałem wymagającym analizy. GIIF może później uznać, iż operacja ma racjonalne i legalne wyjaśnienie i nie wymaga dalszych działań.

Nie chodzi o zwykłe „zawiadomienie urzędu skarbowego”

W tym miejscu warto sprostować często powtarzane uproszczenie.

Bank w ramach procedury AML nie wysyła automatycznie każdej podejrzanej płatności do lokalnego urzędu skarbowego.

Kluczową instytucją jest Generalny Inspektor Informacji Finansowej, działający w strukturze Ministerstwa Finansów.

Jeżeli instytucja obowiązana – np. bank – poweźmie uzasadnione podejrzenie związku środków lub transakcji z praniem pieniędzy albo finansowaniem terroryzmu, przekazuje odpowiednie zawiadomienie do GIIF. W dalszym etapie Generalny Inspektor może zawiadomić adekwatnego prokuratora.

Przelew 100 tys. zł nie oznacza automatycznej blokady

Wysoka kwota sama w sobie nie czyni transakcji podejrzaną.

Ktoś może przecież:

sprzedać mieszkanie za 700 tys. zł, otrzymać kredyt hipoteczny, dostać legalną darowiznę, odziedziczyć pieniądze albo prowadzić firmę, w której przelewy po kilkaset tysięcy złotych są czymś normalnym.

Jeżeli wszystko ma logiczne i udokumentowane źródło, sama wysokość przelewu nie oznacza blokady.

Zupełnie inaczej może jednak wyglądać niespodziewany wpływ 300 tys. zł na konto osoby, która dotychczas otrzymywała wyłącznie kilka tysięcy złotych miesięcznego wynagrodzenia.

To przez cały czas może być w pełni legalna transakcja. Bank może jednak zapytać:

Skąd pochodzą te pieniądze?

Bank może poprosić o umowę albo akt notarialny

W praktyce klient może zostać poproszony o przedstawienie dokumentów potwierdzających charakter operacji.

Przy sprzedaży mieszkania może to być akt notarialny, przy sprzedaży samochodu – umowa, przy spadku – dokumenty spadkowe, przy pożyczce – umowa pożyczki, a w przypadku firmy – faktury i kontrakty.

Samo wpisanie w tytule przelewu słowa „darowizna”, „pożyczka” albo „zwrot” nie przesądza jeszcze o charakterze pieniędzy.

Bank ma ustawowy obowiązek monitorowania relacji z klientem, analizowania jego transakcji i – w uzasadnionych przypadkach – badania źródła pochodzenia środków.

15 tys. euro nie jest granicą bezpieczeństwa

To jeden z najczęstszych mitów.

W przepisach AML rzeczywiście występuje równowartość 15 tys. euro w kontekście określonych obowiązków raportowych.

Nie oznacza to jednak zasady:

„poniżej 15 tys. euro bank niczego nie sprawdza”.

Podejrzenie może dotyczyć również mniejszej operacji, jeżeli jej konstrukcja, cel albo sposób przeprowadzenia wygląda nietypowo.

Z drugiej strony duża płatność nie musi wzbudzić problemów, o ile odpowiada sytuacji klienta i można ją łatwo wyjaśnić.

Dzielenie jednego przelewu na mniejsze może wyglądać gorzej

Nie warto więc próbować „obejść systemu”, rozbijając jedną większą transakcję na serię mniejszych.

System AML pozwala analizować transakcje powiązane.

Jeżeli ktoś zamiast jednego przelewu na 100 tys. zł zacznie wykonywać w krótkim czasie kilkanaście operacji po kilka tysięcy tylko po to, aby znaleźć się poniżej określonego progu, może to wywołać dodatkowe pytania.

Znacznie bezpieczniejszym rozwiązaniem przy legalnej operacji jest normalne wykonanie płatności i zachowanie dokumentu pokazującego, czego dotyczyła.

Co dzieje się, gdy bank ma poważne podejrzenia?

Procedura może być bardzo szybka.

Po przekazaniu określonego zawiadomienia instytucja obowiązana co do zasady nie wykonuje wskazanej transakcji ani innych operacji obciążających rachunek przez okres nie dłuższy niż 24 godziny od potwierdzenia przyjęcia zawiadomienia, chyba iż wcześniej otrzyma zgodę na dalsze działanie.

Jeżeli GIIF uzna podejrzenie za uzasadnione, może zażądać:

wstrzymania transakcji albo blokady rachunku do 96 godzin.

I tutaj istotny szczegół: nie należy po prostu dodawać 24 + 96 godzin. Ustawa mówi, iż okres do 96 godzin liczony jest od daty i godziny wskazanej w potwierdzeniu przyjęcia zawiadomienia.

Konto może zostać zablokowane znacznie dłużej

Jeżeli sprawa trafia dalej, konsekwencje mogą być poważniejsze.

Po otrzymaniu zawiadomienia prokurator może zdecydować o blokadzie rachunku lub wstrzymaniu transakcji na okres:

do 6 miesięcy.

Przepisy pozwalają również na dalsze przedłużenie blokady – maksymalnie o kolejne sześć miesięcy. Na postanowienie w sprawie blokady przysługuje zażalenie do sądu.

To już jednak sytuacje związane z konkretnym podejrzeniem i postępowaniem. Nie należy ich mylić ze zwykłą prośbą banku o uaktualnienie danych klienta.

Bank wysłał ankietę AML? Lepiej jej nie ignorować

Znacznie częściej niż formalna blokada klient może zetknąć się z ankietą AML lub KYC.

Bank może pytać m.in. o:

źródło dochodów, wykonywany zawód lub działalność gospodarczą, spodziewane obroty, kraje, z którymi klient dokonuje rozliczeń, albo źródło większych wpływów.

Nie jest to ankieta marketingowa.

Jeżeli bank nie posiada informacji niezbędnych do zastosowania ustawowych środków bezpieczeństwa finansowego, w określonych sytuacjach może odmówić wykonania transakcji, a choćby zakończyć relację z klientem.

System w 2026 roku jest dalej wzmacniany

To nie koniec zmian.

3 lutego 2026 roku GIIF i Komisja Nadzoru Finansowego podpisały nowe porozumienie dotyczące m.in. wymiany informacji, jednolitego interpretowania przepisów AML i współpracy nadzorczej.

Tydzień później, 10 lutego, Rada Ministrów przyjęła Strategię Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy oraz Finansowaniu Terroryzmu. Jej celem jest dalsze usprawnienie krajowego systemu AML.

Dane z 2025 roku pokazują więc, iż procedury nie istnieją wyłącznie na papierze.

**1170 blokad rachunków.

266,58 mln zł na objętych nimi kontach.
11 071 zgłoszeń dotyczących podejrzanych transakcji i działalności.**

Dla zwykłego klienta najważniejsza zasada jest jednak prostsza: legalnego dużego przelewu nie trzeba się bać, ale warto zachować dokument potwierdzający, skąd pochodzą pieniądze i czego dotyczyła transakcja.

Idź do oryginalnego materiału