Oszuści ponownie rozsyłają SMS-y o rzekomych mandatach drogowych, wykorzystując nazwę mObywatel. Wiadomość kieruje do podrobionej strony, na której można stracić dane karty płatniczej i pieniądze. Świeże ostrzeżenie opublikowano 8 października. Niewielka kwota widoczna na ekranie ma uśpić czujność odbiorcy, ale rzeczywista strata może być znacznie większa.
Fot. Warszawa w PigułceSMS o mandacie ma skłonić do szybkiego działania
Nową odsłonę oszustwa opisał Michał Rosiak na blogu Orange, powołując się na obserwacje CERT Orange Polska. Wiadomości przychodziły ze zwykłych numerów telefonów, a ich treść wykorzystywała nazwę mObywatel. Link prowadził do adresu przypominającego nazwę rządowej usługi, ale należącego do oszustów. W opisanym przypadku domena została zarejestrowana tego samego dnia, w którym opublikowano ostrzeżenie.
Schemat wykorzystuje obawę przed konsekwencjami niezapłacenia mandatu. CERT Polska już wcześniej ostrzegał przed wiadomościami, w których przestępcy straszyli dodatkowymi opłatami, konsekwencjami prawnymi oraz negatywnym wpływem na historię kredytową. Pojawiały się również krótkie terminy zapłaty i informacje o rzekomych dowodach wykroczenia. Odbiorca ma poczuć, iż sprawę trzeba załatwić natychmiast, zanim spokojnie sprawdzi, czy jakakolwiek należność rzeczywiście istnieje. Link prowadził najpierw do formularza z numerem rejestracyjnym pojazdu, a następnie do żądania danych karty.
Na ekranie 50 zł, ale oszuści mogą pobrać więcej
W przykładzie opisanym przez Orange podrobiona strona pokazywała numer mandatu, kod wykroczenia i kwotę 50 zł. Następnie żądała danych karty oraz kodu potwierdzającego płatność. Taki kod może jednak zatwierdzać zupełnie inną operację, także na znacznie wyższą kwotę. Dlatego trzeba czytać pełną treść bankowego powiadomienia, zwłaszcza wskazaną kwotę i odbiorcę. Informacja wyświetlana na stronie oszustów nie określa, jaką transakcję rzeczywiście autoryzuje klient.
Podobny wygląd strony nie potwierdza jej autentyczności. Logo, kolory i układ formularza można skopiować, a sama obecność nazwy mObywatel nie oznacza związku z administracją państwową. CERT Polska przypomina również, iż pole nadawcy SMS-a może zostać sfałszowane. choćby poprawnie napisana wiadomość wymaga ostrożności, jeżeli niespodziewanie prowadzi do formularza płatności. Żądanie pieniędzy lub danych najlepiej potwierdzić niezależnym kanałem, zamiast korzystać z drogi wskazanej przez nadawcę.
Mandat sprawdź po samodzielnym otwarciu aplikacji
Jeśli wiadomość wzbudziła wątpliwości, należy samodzielnie uruchomić zainstalowaną aplikację mObywatel i sprawdzić informacje w usłudze Mandaty. CERT Polska wskazuje aplikację jako sposób weryfikacji powiadomień dotyczących mandatów. W razie potrzeby można również skontaktować się z adekwatną instytucją, korzystając z danych znalezionych na jej oficjalnej stronie. Nie należy weryfikować podejrzanego SMS-a przez odpowiedź na niego ani przez kontakt wskazany w jego treści.
Kliknąłeś link lub podałeś dane? Tak należy zareagować
Samo otwarcie strony nie oznacza automatycznie utraty pieniędzy. CERT Polska wyjaśnia, iż w większości takich oszustw zagrożenie pojawia się przy wpisywaniu danych, przekazywaniu kodów, zatwierdzaniu operacji lub instalowaniu oprogramowania. jeżeli tylko otworzyłeś link, zamknij stronę i nie wykonuj dalszych poleceń. Podejrzany SMS przekaż na numer 8080, a stronę możesz zgłosić przez formularz na incydent.cert.pl lub usługę „Bezpiecznie w sieci” w mObywatelu.
Jeżeli podałeś dane karty, natychmiast skontaktuj się z bankiem przez jego oficjalną infolinię i poproś o jej zastrzeżenie. Powiedz również, czy przekazałeś kod autoryzacyjny albo zatwierdziłeś operację w aplikacji bankowej. Po ujawnieniu danych logowania trzeba zabezpieczyć dostęp do bankowości, a po przekazaniu danych dokumentu tożsamości zastrzec PESEL. jeżeli pieniądze zostały pobrane, zgłoś sprawę bankowi i policji. Zachowaj wiadomość oraz potwierdzenia operacji, aby móc przekazać informacje o przebiegu oszustwa.

2 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·