Skazany na dożywocie niewinny? "Nigdzie nie znaleziono śladu DNA ofiary"

5 godzin temu

Robert Matuszewski od ponad 24 lat siedzi w więzieniu za zabójstwo, którego - jak twierdzi - nie popełnił. Nie wiemy, czy mówi prawdę. Wiemy natomiast, iż organy ścigania nie dysponowały dowodami dostatecznie potwierdzającymi jego winę. Miały natomiast dowody przeczące wersji ułożonej w akcie oskarżenia.

Polsat News
Sprawa Roberta Matuszewskiego budzi wątpliwości

15 czerwca 2002 roku w miejscowości Wysoka koło Piły została zamordowana 21-letnia Agata. Kilka dni później policja zatrzymała Roberta Matuszewskiego i jego kolegę, Krzysztofa M. Obaj przyznali się do zbrodni. Obaj - już na pierwszej rozprawie - odwołali swoje zeznania.

Pierwszy trafił za kratki z wyrokiem dożywocia. Drugi wyszedł na wolność po siedmiu latach. Robert Matuszewski pamięta dzień zatrzymania jakby to było dzisiaj.

- Posadzili mnie na krześle w samych slipkach, przykuli mnie i kazali potwierdzić to, co napisali w protokole przesłuchania. Nie chciałem tego zrobić, więc zaczęli mnie bić, kopać krzesło, na którym siedziałem. Przesłuchiwali mnie w dzień i w nocy, bez jedzenia i picia, utrudniając korzystanie z toalety. I rzucili zdjęcia zamordowanej Agaty, krzycząc do mnie: patrz, co k... z nią zrobiliście! - relacjonuje.

Brak śladu DNA

Organy ścigania stwierdziły, iż po morderstwie dokonanym w polu obaj mężczyźni wsiedli do małego Fiata 126p i odjechali do domu. Wątpliwości polegają na tym, iż nigdzie w samochodzie czy na ich ubraniach nie znaleziono śladu krwi ani DNA należącego do ofiary.

- Żadnego śladu, żadnego. Rozebrali samochód na części pierwsze, wyciągnęli z niego elementy. To jest po prostu niemożliwe - mówi Arkadiusz Szymański, pełnomocnik Matuszewskiego.

ZOBACZ: "Łomiarz" wyszedł na wolność. Biegli twierdzą, iż uderzy znowu

Z kolei Maciej Szuba, były oficer policji, nie ma wątpliwości, iż sprawa jest niecodzienna.

- Biegli piszą, iż brak śladów czyszczenia wnętrza pojazdu. A jednocześnie żaden materiał genetyczny, żadne ślady krwawe, żadne ślady biologiczne ofiary (nie zostały odnalezione - red.). Wydaje się to wręcz nieprawdopodobne - mówi.

"Jeżeli dam panu młotek, to będzie pan szukał automatycznie gwoździa"

Tej samej nocy, której doszło do zabójstwa, mężczyźni pojechali do sklepu i kupili alkohol. Ekspedientka zeznała, iż nie widziała niczego niepokojącego ani w ich zachowaniu, ani w wyglądzie.

Ujawniony materiał biologiczny na ciele ofiary nie został przypisany oskarżonym. Pod paznokciami Agaty znaleziono jeden ślad - włos koloru blond, który nie pasował do żadnego ze skazanych. Na ciele ofiary biegli zidentyfikowali ślad, który mógł pochodzić od ugryzienia. Na tej podstawie przeprowadzono weryfikację, czy pasuje on do uzębienia Matuszewskiego. Jedna z trzech opinii biegłych potwierdziła tę tezę. Pozostałe dwie ją zakwestionowały.

ZOBACZ: Pół życia w więzieniu za czyn, którego nie popełnił? Sprawa Jarosława Sosnowskiego

- o ile dam panu młotek, to będzie pan szukał automatycznie gwoździa. Ma się narzędzie, które próbuje się dopasować do z góry założonej tezy. I w moim przekonaniu jest duża szansa, iż właśnie to miało miejsce - ocenia dr hab. Kosma Szumowski, fizyk medyczny i biotechnolog.

De facto nie ustalono motywu zabójstwa. Rok po śmierci kobiety, w okolicach Złotowa - kilkanaście kilometrów od Wysokiej - napadnięto, wykorzystano i zabito młodą kobietę o imieniu Monika. Sprawcy do dziś nie ujęto.

Obrońcy Matuszewskiego wskazują, iż oba morderstwa, ich podobny charakter i niewielka odległość miejsc zdarzeń nasuwają jedno pytanie: czy w obu przypadkach nie działał ten sam sprawca? Postulują też sprawdzenie, czy materiał biologiczny zabezpieczony w sprawie ze Złotowa - w tym ewentualne DNA - nie pokrywa się z blond włosem znalezionym pod paznokciami Agaty.

ZOBACZ: Przełom po 12 latach? "Tu nie powinno być innego wyroku jak dożywocie"

Sprawa Roberta Matuszewskiego bywa porównywana do sprawy Tomasza Komendy. Matka mężczyzny od lat walczy o ponowne zbadanie okoliczności jakie doprowadziły do skazania jej syna.

Ten temat, w programie "Państwo w Państwie", będzie poruszał Przemysław Talkowski wraz z zaproszonymi do studia gośćmi. Emisja na antenie telewizji Polsat i Polsat News, w niedzielę, o godz. 19.30. Reportaż Leszka Dawidowicza.

WIDEO: Odbijał się od zaparkowanych aut. Nagranie ze Szczecina obiegło sieć
Idź do oryginalnego materiału