20-letnia Zyta Michalska w Wielkanoc wyszła na spacer do lasu. Pech chciał, iż wpadła pod koła rowerzysty. Między młodą kobietą a rowerzystą wywiązała się sprzeczka. Wzburzony mężczyzna nie wytrzymał — chwycił kamień i uderzył 20-latkę pięć razy w głowę. Po zabójstwie, aż przez 26 lat wiódł normalne życie. Rodzice Zyty nie mieli pojęcia, iż morderca ich córki mieszka nieopodal.