Sparaliżował pół Warszawy, na przesłuchaniu zachowywał się dziwnie. Sąd zdecydował, co dalej z zatrzymanym w metrze

2 godzin temu

Sprawa mężczyzny, który w środę wywołał paraliż I linii metra w Warszawie, doczekała się rozstrzygnięcia. Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie na 3 miesiące, a sprawę przejął wyspecjalizowany wydział prokuratury zajmujący się przestępstwami wojskowymi. Zatrzymanemu grozi zarzut dotyczący zamachu na infrastrukturę krytyczną.

Policjanci na peronie metra w Warszawie. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Trzy miesiące aresztu, sprawą zajmuje się wydział wojskowy

Warszawska policja potwierdza zatrzymanie i decyzję o tymczasowym areszcie: „Sąd zadecydował o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące 22-letniego obywatela Francji, który w środę wszedł do tunelu metra w Warszawie. Mężczyzna został zatrzymany przez policjantów z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II”.

Jak doprecyzowała prokuratura w rozmowie z TVN Warszawa, zatrzymany 22-letni obywatel Francji został tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy. Rzeczniczka prokuratury Marta Banaszak-Gałczyńska poinformowała, iż z uwagi na dobro postępowania nie będą udzielane dalsze informacje odnośnie przebiegu sprawy i poczynionych ustaleń.

Z nieoficjalnych ustaleń Onetu wynika, iż 22-latkowi wstępnie postawiono zarzut z art. 254a kodeksu karnego – czyli próby zamachu na urządzenia infrastruktury. To przepis o znacznie wyższej wadze niż proste wykroczenie za wtargnięcie na torowisko. Sprawę początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów, ale ostatecznie przejął ją 8. Wydział do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie – sam fakt przekazania sprawy do tego wydziału sugeruje, iż śledczy traktują incydent jako coś poważniejszego niż akt wandalizmu czy nieodpowiedzialną wycieczkę turysty.

Sforsował zabezpieczenia, nie tylko wbiegł do tunelu

Komenda Stołeczna Policji w komunikacie precyzuje, iż mężczyzna nie po prostu zeskoczył z peronu – sforsował zabezpieczenia chroniące dostęp do infrastruktury technicznej metra. To istotne rozróżnienie, bo oznacza pokonanie celowo zaprojektowanej bariery, a nie przypadkowe wtargnięcie.

Rzeczniczka Metra Warszawskiego Anna Bartoń relacjonowała, iż po godzinie 7:00 systemy alarmowe wykryły osobę niepożądaną w tunelu między stacjami Ursynów i Służew, a mężczyznę zatrzymał patrol policji, gdy wychodził z tunelu na stacji Służew. Wczoraj podkomisarz Jacek Wiśniewski, rzecznik Komendy Stołecznej Policji, potwierdził, iż przy zatrzymanym nie znaleziono żadnych niebezpiecznych przedmiotów, a sam mężczyzna był trzeźwy.

Cisza po pierwszym przesłuchaniu

Według ustaleń policji, mężczyzna na początku próbował coś tłumaczyć, ale potem przestał współpracować z funkcjonariuszami i nie wyjaśnił, dlaczego forsował zabezpieczenia. Ten brak współpracy – a nie samo pierwsze wejście do tunelu – był bezpośrednią przyczyną drugiego, wieczornego zamknięcia stacji Służew i kolejnych 9 stacji na trasie.

Policja wprost wskazała, iż decyzja o ponownym, bardziej obszernym sprawdzeniu całej stacji, jej zaplecza i infrastruktury technicznej wynikała z analizy dotychczas zgromadzonych informacji oraz oceny możliwego zagrożenia. Według nieoficjalnych informacji RMF FM podczas kontroli okazało się, iż uszkodzona była czerpnio-wyrzutnia – element systemu wentylacyjnego stacji.

Jak to wyglądało dla pasażerów – przebieg środowego paraliżu

Tuż przed godziną 7:00 w środę dyspozytorzy ruchu otrzymali komunikat o osobie w tunelu szlakowym między stacjami Służew i Ursynów. Z ruchu wyłączono wszystkie stacje od pętli Kabaty do Politechniki, a pociągi kursowały wyłącznie na skróconej trasie Politechnika – Młociny. Uruchomiono komunikację zastępczą na powierzchni.

Po około czterech godzinach, gdy kontrola torowiska nie wykazała uszkodzeń, ruch przywrócono. Wydawało się, iż na tym sprawa się zakończy. W godzinach popołudniowych policja jednak wróciła na stację Służew – tym razem z ruchu wyłączono aż 10 stacji na ursynowsko-mokotowskim odcinku I linii metra, a do akcji weszli przewodnicy z psami wyszkolonymi do wykrywania materiałów wybuchowych.

Co to oznacza dla Ciebie? Co dalej ze sprawą i Twoimi prawami jako pasażera

Areszt na 3 miesiące to dopiero etap postępowania przygotowawczego, nie wyrok – kolejne czynności z udziałem zatrzymanego i tłumacza przysięgłego mają być prowadzone w najbliższych tygodniach, a prokuratura na razie nie zdradza, jakie dowody zebrano. jeżeli zarzut z art. 254a k.k. zostanie potwierdzony, sprawa może się toczyć przez wiele miesięcy, zanim trafi do sądu.

Dla pasażerów, którzy ucierpieli przez środowy paraliż, najważnijesze pozostają praktyczne kroki. jeżeli spóźniłeś się do pracy albo na egzamin, możesz wystąpić do m.st. Warszawy lub do spółki Metro Warszawskie o pisemne potwierdzenie wstrzymania ruchu w konkretnych godzinach – większość pracodawców honoruje taki dokument. Miejskie spółki mają też prawo wytoczyć sprawcy proces cywilny o zwrot kosztów związanych z uruchomieniem komunikacji zastępczej, choć to już osobne postępowanie, niezależne od sprawy karnej.

Idź do oryginalnego materiału