Strach na Jackowie

2 godzin temu

Chicago żyje dziś w napięciu – to fakt. Jackowo zna ten lęk z bliska: telefony do prawników, kartki „ICE out” w kawiarniach, ulotki z instrukcjami „co robić, gdy…”. To nie jest wydumana emocja, to codzienność wielu rodzin.

Jednak należy pamiętać, iż czym innym jest realny niepokój ludzi na miejscu, a czym innym panika siania strachu na odległość, która dociera do Polski w wersji sensacyjnej, uproszczonej i często nieuczciwej. Bo w polskiej narracji Ameryka znów zamienia się w czarną dziurę. „Zabierają wszystkich”, „łapią choćby obywateli”, „nikt nie jest bezpieczny” – nagłówki żyją własnym życiem, oderwanym od faktów, kontekstu i proporcji. Strach sprzedaje się dobrze, zwłaszcza gdy jest daleko i nie wymaga odpowiedzialności za słowo. Tylko, iż ten strach ma realne konsekwencje.
Tymczasem obraz, który wyłania się z Chicago, jest dużo bardziej złożony – i dużo mniej filmowy. Tak, były brutalne operacje. Tak, były przypadki wątpliwe prawnie. Tak, Polacy znaleźli się wśród zatrzymanych. Ale jednocześnie: zdecydowana większość tych ludzi nie została deportowana, wyszła za kaucją, jest pod dozorem, walczy o legalizację statusu. System bywa bezduszny, chaotyczny i drogi dla podatnika – ale nie jest maszyną do hurtowego „czyszczenia miasta z Polonii”.
W Polsce natomiast powstaje obraz jak z thrillera klasy B: helikoptery nad polskimi dzielnicami, wyłamywane drzwi, deportacyjne polowanie. Bez dopowiedzenia, iż wielu zatrzymanych żyło tu 20–30 lat, płaciło podatki, prowadziło firmy, wychowywało dzieci. Bez informacji, iż prawo imigracyjne w USA od lat jest niewydolne, a dzisiejszy chaos jest skutkiem politycznych sporów, nie jednego „nalotu”.

Najbardziej cyniczne jest jednak to, iż panika w Polsce nie pomaga nikomu w Chicago. Nie pomaga matce, która boi się wysłać dziecko do szkoły. Nie pomaga starszemu mężczyźnie, który po 40 latach pracy nagle słyszy, iż „lepiej wracaj”. Pomaga za to klikom, sensacji i politycznym narracjom, które potrzebują prostych wrogów i prostych historii.
A prawda? Prawda jest niewygodna. Prawda mówi, iż wielu ludzi żyje „w zawieszeniu”, między nadzieją a strachem. Że prawnicy stają się jednocześnie terapeutami. Że „dobrowolna samodeportacja” bywa pułapką, a nie ratunkiem. I iż największym wrogiem wspólnoty nie jest dziś ICE, tylko dezinformacja i histeria.
Jackowo nie potrzebuje straszenia z Warszawy czy Krakowa. Potrzebuje rzetelnej informacji, wsparcia prawnego, solidarności i ciszy tam, gdzie ktoś chce tylko dolać oliwy do ognia. Bo strach już tu jest – nie trzeba go eksportować w wersji XXL.
A jeżeli naprawdę chcemy pomóc Polonii, to zamiast krzyczeć „Ameryka deportuje wszystkich”, warto powiedzieć coś trudniejszego, ale uczciwego: sytuacja jest skomplikowana, prawo jest niejasne, ale to nie jest koniec świata – dopóki nie zrobimy z niego medialnej apokalipsy.

Antoni B.

Idź do oryginalnego materiału