Szli w ciemność i zmęczenie. Ekstremalna Droga Krzyżowa poruszyła

2 godzin temu

Noc, chłód i skupienie zamiast świateł i oklasków. W piątkowy wieczór Królowa Górna znów stała się miejscem wyjątkowego duchowego wysiłku. Dziesiątki osób wyruszyły na Ekstremalną Drogę Krzyżową – wydarzenie, które od lat przyciąga tych, którzy szukają czegoś więcej niż tradycyjnej formy przeżywania Wielkiego Postu.

Start po zmroku i szczególna Msza Święta

Wydarzenie rozpoczęło się o godzinie 19:00 Mszą Świętą wyjściową. Liturgii przewodniczył specjalnie przybyły z Krakowa do Królowej o. Mariusz Balcerak SJ, który nadał temu wieczorowi wyjątkowy, głęboko duchowy wymiar.

Co więcej, duchowny nie zakończył swojej obecności na samej celebracji. O. Mariusz Balcerak przeszedł całą trasę Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, ofiarując ten wysiłek w intencji rychłej beatyfikacji o. Józefa Andrasza.

To właśnie ten gest poruszył wielu uczestników i nadał wydarzeniu dodatkowej symboliki.

Każdy idzie sam. Cisza zamiast rozmów

Po zakończeniu Mszy uczestnicy ruszyli w trasę prowadzącą przez górskie tereny wokół Królowej Górnej. Dalej każdy szedł już sam – bez rozmów, bez wspólnego prowadzenia, w ciszy, która dla wielu okazała się najtrudniejszym, ale i najważniejszym elementem tej drogi.

To nie spacer ani nocna wycieczka. To konfrontacja z własnymi słabościami, zmęczeniem i myślami, które wracają w ciszy.

Góry nie wybaczają. To próba charakteru

Trasa poprowadzona przez wymagający, górski teren gwałtownie weryfikowała przygotowanie uczestników. Przewyższenia, ciemność i zmęczenie sprawiały, iż każdy kilometr był wyzwaniem.

Nie bez powodu organizatorzy od lat podkreślają:

  • wyjdź w noc
  • zmierz się ze sobą
  • spotkaj Boga w ciszy

To wydarzenie nie jest dla wszystkich. Wymaga nie tylko kondycji fizycznej, ale przede wszystkim gotowości na wewnętrzną walkę.

Wracają mimo wszystko

Mimo trudów i ekstremalnych warunków wielu uczestników wraca na trasę co roku. Dla jednych to modlitwa w ruchu, dla innych moment zatrzymania w świecie pełnym pośpiechu.

Jedno pozostaje niezmienne – decyzja zapada jeszcze przed wyjściem z domu. Reszta dzieje się już w ciszy nocnej drogi.

W Królowej Górnej po raz kolejny udowodniono, iż najważniejsze rzeczy nie dzieją się na scenie – tylko w ciszy, w ciemności i w samotnym kroku stawianym w górę.

Idź do oryginalnego materiału