Za kulisami napięć na ulicach Belfastu działała tajna jednostka rządowa. Czym jest RICU?
Gdy ulice Belfastu płonęły podczas protestów antyimigracyjnych po ataku nożownika, w cieniu rozgrywała się inna walka – o narrację, emocje i opinię publiczną. Prowadziła ją mała, mało znana jednostka rządowa Wielkiej Brytanii o nazwie Research, Information and Communications Unit – w uproszczeniu RICU. Jej nuda i biurokratycznie brzmiąca nazwa jest, według ekspertów, celowym kamuflażem. Bo za tą nazwą kryje się jednostka, która przez lata stosowała techniki godne służb specjalnych: podstawiała kwiaty na miejscach zamachów, podrzucała tematy mediom, finansowała popgrupy i pisała oświadczenia dla rodzin ofiar, by „nie zaostrzały napięć”.
Skąd wzięło się RICU?
Jednostka powstała w 2007 roku z inicjatywy Charlesa Farra – byłego oficera wywiadu zagranicznego MI6, który następnie objął najważniejsze stanowiska w strukturach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne kraju. RICU powstało jako element strategii Prevent – rządowego programu przeciwdziałania radykalizacji – i pierwotnie miało monitorować i zwalczać propagandę Al-Kaidy oraz dbać o to, by urzędnicy publiczni używali odpowiedniego języka przy opisywaniu terroryzmu.
Wzorcem dla jednostki był Information Research Department (IRD) – tajna komórka propagandowa założona przez rząd Attlee’a w 1948 roku, której zadaniem było szkalowanie komunistów i politycznych przeciwników. RICU liczy zaledwie 22 osoby i działa z siedziby Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przy Westminster.
Dziś, jak twierdzą krytycy, jej zakres działania daleko wykroczył poza pierwotne założenia i obejmuje aktywne manipulowanie dyskursem publicznym w kwestiach tak wrażliwych jak imigracja, rasizm i religia.
Belfast i sprawa Nowaka – RICU w akcji
Gdy w czerwcu tego roku doszło do protestów w Belfaście po ataku nożownika – imigrant z Sudanu miał zaatakować mężczyznę w miejscu publicznym – RICU błyskawicznie przystąpiło do działania. Według źródeł, do których dotarł Daily Mail, jednostka współpracowała z jednostką wywiadowczą C3 Policji Irlandii Północnej (PSNI), pomagając identyfikować osoby publikujące w sieci wezwania do protestów. Doradzała też policji, jak kształtować przekaz publiczny tak, by protestujących przedstawiać jako „niesympatycznych chuliganów, a nie aktywistów”.
RICU było również zaangażowane w działania wokół sprawy morderstwa Henry’ego Nowaka w Southampton – 18-letniego studenta zaatakowanego nożem przez Vickruma Digwę, który fałszywie zarzucił ofierze rasizm. Według źródeł jednostka dbała o to, by policja zajmująca się kontaktami z rodziną Nowaka była „dobrze przygotowana” pod kątem przekazu.
Co więcej, pojawiają się twierdzenia, iż RICU ingeruje w treść oświadczeń wydawanych przez rodziny ofiar w naładowanych politycznie sprawach, nadając im spokojny, pojednawczy ton, który – zdaniem krytyków – tłumi uzasadniony gniew.
Kwiaty, hashtagi i boyband jako narzędzia propagandy
Historia RICU pełna jest działań, które trudno skojarzyć z pracą ministerialnej jednostki rządowej.
Po zamachach terrorystycznych w Londynie w 2017 roku na London Bridge – gdy zginęło osiem osób – agenci jednostki krążyli po okolicy w nieoznakowanych samochodach dostawczych, naklejając na ściany plakaty z hashtagami: #TurnToLove, #ForLondon i #LoveWillWin. Inni agenci, pod przykrywką, rozdawali kwiaty przechodniom, by – jak to ujęto wewnętrznie – „podtrzymywać atmosferę żałoby, a nie antyislamskiego gniewu”.
Po zamachu dżihadystów w Finsbury Park w 2017 roku – gdy kierowca furgonetki wjechał w tłum przy meczecie – media szeroko nagłośniły historię imama, który miał chronić sprawcę przed samosądem. Ta historia, jak się okazało, trafiła do dziennikarzy za pośrednictwem agencji PR o nazwie Breakthrough Media – opłaconej ze środków RICU. Hashtag #WeStandTogether, który natychmiast po zamachu pojawił się na Twitterze i był masowo udostępniany przez polityków i służby, również miał być dziełem jednostki.
Być może najbardziej kuriozalnym przykładem działań RICU jest sfinansowanie w 2016 roku bandu o nazwie Mr Meanor – brytyjsko-amerykańskiego tria pop, które jeździło po muzułmańskich dzielnicach Sheffield, Manchesteru i Runcorn, śpiewając piosenki z przesłaniem antyradykalizacyjnym. Jeden z utworów nawiązywał wprost do zamachów z 11 września 2001 roku i 7 lipca 2005 roku w Londynie.
Paradoks: więcej uwagi dla prawicy niż dla islamistów?
Jednostka RICU jest nie tylko kontrowersyjna ze względu na stosowane metody, ale też z powodu tego, kogo uznaje za zagrożenie. W 2023 roku Sir William Shawcross, który przeprowadził oficjalny przegląd programu Prevent, stwierdził wprost, iż „poprzeczka dotycząca tego, co RICU uznaje za islamizm, jest relatywnie wysoka, podczas gdy poprzeczka dotycząca skrajnej prawicy jest porównywalnie niska”.
Przykłady są kuriozalne. W 2023 roku jednostka sporządziła dokument, w którym wskazała nawołania do oglądania programu telewizyjnego Michaela Portillo o podróżach kolejowych, satyrycznego serialu „The Thick of It” czy klasycznego „Yes Minister” jako potencjalnych wskaźników podatności na skrajnoprawicowe poglądy. Za „kluczowe teksty” osób zainteresowanych „białym nacjonalizmem/supremacją” uznano dzieła Szekspira, Chaucera i Miltona.
RICU zakwalifikowało też dziennikarzy Spectator – Roda Liddle’a i Douglasa Murraya – jako osoby przyczyniające się do „negatywnych poglądów na islam”. Na liście potencjalnie problematycznych postaci znalazł się były minister Sir Jacob Rees-Mogg, opisany jako powiązany z „publicznością sympatyzującą ze skrajną prawicą i Brexitem”. Sam zainteresowany skomentował to krótko: RICU „marnuje wysiłek na wybieranych polityków, skandalicznie odciągając zasoby od prawdziwych złoczyńców”.
Grooming gangi jako pretekst dla prawicy? RICU tak twierdzi
Jednostka stanęła na stanowisku, iż nagłośnienie skandali związanych z gangami pedofilskimi wywodzącymi się z pakistańskich społeczności jest „wykorzystywane przez skrajną prawicę do podsycania nienawiści wobec muzułmanów”. To twierdzenie wywołało lawinę krytyki – szczególnie ze strony tych, którzy uważają, iż RICU używa argumentu o „zagrożeniu ze strony prawicy” do zamiatania pod dywan systemowych problemów związanych z przestępczością etnicznie uwarunkowaną.
Czy RICU wymknęło się spod kontroli?
Wielu insiderów whitehallowych twierdzi, iż jednostka jest już „poza kontrolą”. Professor Anthony Glees, ekspert ds. bezpieczeństwa, opisuje RICU jako operującą „w cieniu między tym, co robi Home Office, a tym, co powinna robić MI5″ – z niejasnym mandatem i brakiem transparentności.
Rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych stwierdził jedynie, iż RICU „dostarcza analizy dotyczące ekstremistycznego wykorzystania propagandy i internetu, by wspierać brytyjski system kontrterrorystyczny”, i iż resort „nie może komentować jej operacji”.
Pytanie, które zadają sobie coraz liczniejsi krytycy, brzmi: kto kontroluje kontrolerów? I czy jednostka stworzona do walki z terroryzmem nie stała się de facto narzędziem tłumienia legalnej debaty publicznej?














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·