To nie próba egzekucji, a... sposób na nudę? Mężczyzna usłyszał zarzuty, znamy szczegóły "strzelaniny" w Koszelówce

3 godzin temu

Pierwsze doniesienia z Koszelówki były dramatyczne: padły strzały, jest ranny. Akcja policji trwała kilka godzin, zabezpieczono miejsce zdarzenia, rozpoczęły się poszukiwania sprawcy. 41-letni mężczyzna został postrzelony w rękę - szczęście w nieszczęściu, iż kula z broni pneumatycznej nie trafiła w inne miejsce. Od tragedii dzieliły nas centymetry.

Bo okazuje się, iż 41-latek jest po prostu... przypadkową ofiarą. Tak przynajmniej wynika z wyjaśnień sprawcy i ustaleń prokuratury. Przypomnijmy, iż dzień po zdarzeniu, w poniedziałek 27 lipca o godz. 6:00 rano, zostało zatrzymanych dwoje podejrzanych - 43-letni mężczyzna i jego 41-letnia żona. Oboje zostali już przesłuchani przez gostynińską prokuraturę.

- Mężczyzna usłyszał zarzut narażenia człowieka na niebezpieczeństwo spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu. Podejrzany przyznał się do zarzucenego czynu. Motywu nie ma, to po prostu chuligańskie zachowanie pod wpływem alkoholu - mówi nam Bartosz Maliszewski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Mężczyzna po prostu zaczął strzelać z pistoletu automatycznego w turystycznej miejscowości i jeden pocisk trafił właśnie w 41-latka. Po prostu trzeba się z tym liczyć, kiedy strzela się w takim miejscu. 43-latek może teraz tego gorzko żałować, bo grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności. Jego żona nie usłyszała żadnych zarzutów.

Podejrzany został zwolniony do domu, prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny. Musi on się codziennie meldować na posterunku policji, ma też zakaz kontaktowania się z ofiarą.

Idź do oryginalnego materiału