Dziś mieszka w Polsce, jego koledzy rozsiani są po całej Europie. Nie dane jest im odwiedzić rodzinne domy. Trwa tułaczka ludzi wyrzuconych z własnego kraju przez reżim polityczny. Kilku z nich w ostatnich latach wolności odwiedzili redakcję Kuriera Słupeckiego. Niezależni dziennikarze z Białorusi. Poznajcie Wiktora.
Kiedy jeszcze była nadzieja
Wiktor Marczuk do ostatniej chwili wydawał gazetę w Brześciu. Kiedy można było swobodnie odwiedzać Białoruś, spotkałem go w jego redakcji w biurowcu, w którym już wtedy dało się odczuć kontrolę nad „porządkiem”. – A wy dokąd? – Bezpardonowo postawiła mnie na baczność postawna kobieta zza biurka. W mrocznym korytarzu odnosiło się wrażenie, iż pełni tu funkcję dyrektora. Nie znosiła sprzeciwu. Po „odmeldowaniu” zostaliśmy dopuszczeni do biura gazety, w której czuć było, iż tam myśli się inaczej. Dziennikarze mieli biznesplany, nadzieję na rozwój. Odwiedziny w Brześciu zbiegły się z Dniem Zwycięstwa. Wówczas to wielotysięczny tłum rusza do Twierdzy Brzeskiej, by świętować zwycięstwo nad Niemcami w II Wojnie Światowej. Tysiące z nich dowożonych było z Rosji. Wzruszeni manifestanci z dumą prezentowali odznaczenia swoich przodków, ich portrety. Na czele pochodu, w kabrioletach, z dumą podążają leciwi uczestnicy wojny ojczyźnianej. Budzą podziw i szacunek tłumu. Wśród maszerujących widać łzy wzruszenia. Nikomu nie przeszkadza, iż kabriolety to… nowoczesne niemieckie volkswageny. Wiele portretów górujących nad tłumem to wizerunki Stalina. Dla Polaków złowieszcze, dla niektórych Białorusinów to sylwetka przywódcy. I nie przeszkadza im, iż NKWD wymordowało im około 200 tys. rodaków.
Marsz zamienia się w piknik, są zdjęcia z czołgiem, z wojennymi weteranami obwieszonymi medalami. Chwilami dziadkom zdają się uginać nogi pod ich ciężarem. Mnie, Polakowi, można było wówczas swobodnie oglądać ten nieznany nam spektakl. Niestety niedługo wszystko to się miało zmienić.
I się zmieniło…
Po wyborach prezydenckich na Białorusi w sierpniu 2020 roku reżim Aleksandra Łukaszenki rozpoczął bezprecedensową falę represji wobec przeciwników politycznych. Tysiące uczestników pokojowych protestów zostało zatrzymanych, a wielu z nich doświadczyło przemocy i prześladowań. Nasilając kontrolę nad społeczeństwem, władze zaczęły systematycznie zwalczać niezależne media, organizacje społeczne oraz przedstawicieli mniejszości narodowych. Wśród osób, które padły ofiarą tych działań, znaleźli się dziennikarze, działacze opozycyjni oraz między innymi niedawno uwolniony Andrzej Poczobut – polsko-białoruski dziennikarz i działacz społeczny. Wiktor zdołał opuścić Białoruś. Znalazł schronienie w Polsce.
Można pracować inaczej
BGmedia jest następcą niezależnego białoruskiego wydawnictwa „Brzeskaja Gazeta”, założonego w listopadzie 2002 roku jako regionalne media drukowane. Papierowa wersja gazety ukazywała się na Białorusi do końca 2020 roku. Reżim Łukaszenki od stycznia 2021 r. zakazał drukowania gazety na Białorusi. Na początku 2023 roku białoruski reżim uznał „Brzeską Gazetę” za „ekstremistyczną formację”. Przez cały czas swojej pracy redakcja była poddawana ciągłej presji ze strony władz. W drugiej połowie 2020 roku stało się to szczególnie trudne, a w 2021 roku władze podjęły decyzję o likwidacji redakcji. 8 lipca w biurze doszło do przeszukania w ramach masowego zniszczenia niezależnej białoruskiej prasy. Część załogi została zmuszona do opuszczenia kraju, aby kontynuować pracę na uchodźstwie. Teraz redakcja BGmedia ma siedzibę w Polsce.
Dla Wiktora to nie koniec misji dziennikarskiej. Pozostał portal informacyjny, który może prowadzić z zagranicy. Dzięki niemu możemy się dowiedzieć o losach polskich księży na Białorusi. Tak opisuje dramatyczne losy duchownych, których prawdziwego obrazu próżno szukać w rządowych mediach.
Nadszedł czas na duchownych
Na początku maja okazało się, iż trzech polskich księży katolickich, którzy przez wiele lat posługiwali w diecezji witebskiej Kościoła rzymskokatolickiego, zostało zmuszonych do opuszczenia Białorusi. Pełnomocnik ds. religii i narodowości odmówił im przedłużenia zezwoleń na działalność religijną. W marcu z Białorusi wydalono także dwóch polskich księży z diecezji pińskiej. Portal BGmedia informuje, iż kolejne decyzje mogą dotyczyć duchownych z archidiecezji mińsko-mohylewskiej.
Kogo wydalają z diecezji witebskiej
Wśród duchownych zmuszonych do wyjazdu znajduje się znany ksiądz Stanisław Mżygłód, salwatorianin i wieloletni proboszcz parafii w Brasławiu, opiekun diecezjalnego sanktuarium Matki Bożej Królowej Jezior. Duchowny wielokrotnie pojawiał się w publikacjach państwowych mediów i był wyróżniany za wkład w rozwój lokalnej społeczności. Mimo to władze odmówiły mu przedłużenia zgody na dalszą posługę. Według informacji wiernych ksiądz ma opuścić Białoruś jeszcze w maju. Taki sam los spotkał dwóch innych polskich duchownych: księdza Zenona Ścionhora, jednego z pierwszych polskich misjonarzy na Białorusi po upadku ZSRR, który pracował tam od 1990 roku i uczestniczył w odbudowie życia religijnego po dekadach ateizmu, franciszkanina, ojca Waldemara Kujawę, wikariusza parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Udziale w rejonie głębockim. Według wiernych decyzje miały zostać podjęte pod wpływem lokalnych władz obwodu witebskiego. Jednocześnie część innych polskich księży otrzymała zgodę na dalszą posługę jedynie na najbliższe pół roku.
Niejasne kryteria
Portal BGmedia podkreśla, iż kryteria, według których białoruskie władze odmawiają zgody na dalszą działalność religijną konkretnym księżom, pozostają niejasne. Jednocześnie trend wydalania polskich duchownych utrzymuje się mimo dużego braku lokalnego duchowieństwa katolickiego na Białorusi. Wcześniej podobna sytuacja miała miejsce w diecezji pińskiej. W marcu pozwolenia na dalszą pracę nie otrzymali ksiądz Adam Straczyński oraz ksiądz Paweł Kruczek, którzy przez wiele lat prowadzili posługę duszpasterską w kilku parafiach obwodu brzeskiego. W wyniku ich przymusowego wyjazdu aż sześć parafii pozostało bez duszpasterzy. Biskup piński Antoni Dziemianko określił tę sytuację jako „ból dla nas wszystkich”, a wikariusz generalny przyznał, iż diecezja nie ma w tej chwili wystarczającej liczby księży, aby zastąpić wydalonych duchownych. Powiązania z likwidacją wspólnot greckokatolickich W tle sprawy pojawiają się także działania władz wobec wspólnot greckokatolickich. W obwodzie brzeskim sądy zlikwidowały wszystkie trzy działające tam parafie unickie — w Iwacewiczach, Baranowiczach i Brześciu. Początkowo sugerowano, iż wydalenie księdza Adama Straczyńskiego mogło mieć związek z pomocą udzielaną wiernym zlikwidowanej wspólnoty greckokatolickiej. Duchowny zapraszał księdza z zamkniętej parafii do wspólnego odprawiania mszy. Później jednak redakcja uznała, iż oba procesy mogą być od siebie niezależne.
Sprawa Andrzeja Poczobuta i relacje polsko-białoruskie
Tekst odnosi się także do niedawnego uwolnienia Andrzeja Poczobuta — dziennikarza i działacza polskiej mniejszości na Białorusi. Poczobut został zatrzymany w 2021 roku i skazany na osiem lat więzienia m.in. za teksty dotyczące historii Polski i protestów na Białorusi. Po jego uwolnieniu i wymianie więźniów relacje Warszawy i Mińska uległy jedynie niewielkiej poprawie. Wiceszef polskiego MSZ Marcin Bosacki ocenił, iż temperatura relacji wzrosła z „minus 20 do minus 15 stopni”, ale podstawowe przyczyny konfliktu pozostają niezmienne. Wśród nich wymienił wsparcie Białorusi dla rosyjskiej agresji przeciw Ukrainie oraz utrzymującą się presję migracyjną na granicy z Unią Europejską.
Wiktor Marczuk urodził się w 1959 roku w Brześciu. Jego pierwsza specjalność to architekt. Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku zajął się dziennikarstwem. W 2002 roku był inicjatorem utworzenia w Brześciu niezależnej gazety „Gazeta Brzeskaja”. Od tego czasu niezmiennie kieruje tym projektem medialnym. „Gazeta Brzeska” stała się jednym z najbardziej znanych i wpływowych niezależnych mediów regionalnych na Białorusi. W 2018 roku wydawnictwo zostało uznane za „Najlepszą Regionalną Publikację Roku”. W międzyczasie nawiązuje relacje z polskimi wydawcami gazet lokalnych, w tym z Kurierem Słupeckim. Wydawnictwo przeszło drogę od formy drukowanej do nowoczesnych multiplatformowych mediów, utrzymując się w warunkach presji politycznej, przymusowej emigracji i pracy na uchodźstwie.
Wydawnictwo BGmedia w maju 2026 roku osiągnęło ponad 855 tysięcy subskrybentów. Miesięczna liczba wyświetleń na wszystkich platformach waha się od 20 do 45 milionów.
Wiktor Marczuk, Janusz Ansion

2 godzin temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·