Wozy strażackie z niższą normą emisji. Nowe przepisy już obowiązują

6 godzin temu

Straż pożarna może korzystać z ciężkich pojazdów wyposażonych w silniki spełniające normy emisji spalin niższe od aktualnie obowiązujących. Rozwiązanie ma zwiększyć niezawodność samochodów ratowniczo-gaśniczych, ułatwić ich serwisowanie i pozwolić na lepsze rozmieszczenie sprzętu. Nie oznacza jednak rezygnacji z wymagań bezpieczeństwa.

Zmiany wprowadziło rozporządzenie Ministrów: Spraw Wewnętrznych i Administracji, Obrony Narodowej, Finansów i Gospodarki oraz Sprawiedliwości zmieniające rozporządzenie w sprawie pojazdów specjalnych i używanych do celów specjalnych Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Krajowej Administracji Skarbowej, Służby Więziennej i straży pożarnej z 17 kwietnia 2026 r., które weszło w życie 7 maja 2026 r.

Wyjątek dla ciężkich pojazdów straży pożarnej

Nowe przepisy dotyczą pojazdów straży pożarnej budowanych na bazie samochodów kategorii N2 i N3:

N2 – pojazdy o masie całkowitej powyżej 3,5 t, ale nieprzekraczającej 12 t;

N3 – pojazdy o masie całkowitej powyżej 12 t.

Takie samochody mogą otrzymać jednostki napędowe spełniające normy emisji niższe od obowiązujących obecnie. Warunkiem jest spełnienie alternatywnych wymagań technicznych określonych w nowym załączniku nr 5. Zawiera on 33 obszary wymagań dotyczących m.in. układów kierowniczego i hamulcowego, wytrzymałości kabiny, pasów bezpieczeństwa, ogumienia, oświetlenia oraz systemów wspomagających kierowcę. Każde wymaganie zostało powiązane z odpowiednim regulaminem ONZ lub aktem prawa Unii Europejskiej.

Rozporządzenie nie wskazuje konkretnej dopuszczalnej normy, na przykład Euro V. Posługuje się ogólnym określeniem norm „niższych niż obowiązujące”. Każdy pojazd objęty wyjątkiem musi jednak odpowiadać szczegółowym wymaganiom dotyczącym jego konstrukcji i bezpieczeństwa.

Skąd potrzeba zmiany?

W uzasadnieniu projektu wskazano, iż sposób eksploatacji samochodów ratowniczo-gaśniczych znacznie różni się od pracy typowych samochodów ciężarowych. Wozy strażackie często pokonują krótkie odcinki, przez co ich silniki nie zawsze osiągają optymalną temperaturę.

Może to utrudniać prawidłowe działanie filtrów cząstek stałych DPF. Gromadzące się osady mogą powodować spadek mocy, większe zużycie paliwa, a choćby konieczność wycofania samochodu z użytkowania. Regeneracja lub wymiana filtra oznacza dodatkowe koszty i zmniejszenie liczby pojazdów gotowych do wyjazdu.

Problem ma szczególne znaczenie podczas alarmowego dojazdu do akcji, gdy samochód z zimnym silnikiem niemal od razu jest intensywnie przyspieszany. Według projektodawcy takie warunki mogą niekorzystnie wpływać na silnik oraz układ oczyszczania spalin.

Prostsze konstrukcje mają być również łatwiejsze w naprawie podczas kryzysów i w miejscach, gdzie dostęp do specjalistycznego serwisu jest ograniczony.

Więcej miejsca na sprzęt

Układy oczyszczania spalin stosowane w najnowszych pojazdach zajmują dużo miejsca przy ramie podwozia. Wcześniej przestrzeń ta mogła być wykorzystywana na skrytki przeznaczone do przewożenia ciężkiego wyposażenia.

Samochody ratowniczo-gaśnicze przewożą ponad sto różnych elementów sprzętu. Niektóre ważą kilkadziesiąt, a choćby około stu kilogramów. Powinny więc znajdować się możliwie nisko, aby strażacy mogli je gwałtownie i bezpiecznie wyjąć.

Jeśli dolną część zabudowy zajmuje rozbudowany układ oczyszczania spalin, sprzęt musi być umieszczany wyżej. Zwiększa to obciążenie ratowników, a także może podnosić środek ciężkości pojazdu i wpływać na jego stabilność.

Idź do oryginalnego materiału