Wycieczka do Rzymu zamieniła się w koszmar. Z autokaru uczniów z Gniezna zniknęły 22 walizki

18 godzin temu

Miała być szkolna przygoda życia, a stała się lekcją bezradności. Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 8 im. Mikołaja Kopernika w Gnieźnie – zamiast beztrosko zwiedzać Rzym – stracili praktycznie wszystko, co mieli ze sobą. Ktoś ukradł ich bagaże prosto z autokaru. I to w momencie, gdy w pojeździe znajdowali się kierowcy. O zdarzeniu poinformowali nas rodzice dzieci uczestniczących w wycieczce.

22 walizki zniknęły jak kamfora

Do zdarzenia doszło w czwartek, 28 maja. Grupa uczniów wraz z opiekunami przebywała na kilkudniowej wycieczce we Włoszech. Gdy dzieci zwiedzały rzymskie zabytki, nieznani sprawcy włamali się do luku bagażowego autokaru – tego z tyłu, potocznie zwanego „plecakiem”. Efekt? Aż 22 walizki zniknęły w niejasnych okolicznościach. I tu pojawia się najważniejsze pytanie: jak to możliwe, skoro w autokarze mieli przebywać kierowcy? Rodzice nie kryją oburzenia. Ich zdaniem to skandaliczne zabezpieczenie pojazdu, jednak z drugiej strony widząc, co dzieje się na zachodzie Europy, trudno winić kierowców.

Nie tylko ubrania zniknęły

Straty są spore. Z walizkami przepadły nie tylko rzeczy osobiste uczniów i opiekunów – ubrania, buty, przybory toaletowe. W workach znalazło się również około 900 euro w gotówce oraz dwa paszporty. Dla dzieci, które nagle zostały bez podstawowych rzeczy do codziennego funkcjonowania, to był szok. Na szczęście opiekunowie gwałtownie stanęli na wysokości zadania.

Reakcja błyskawiczna, ale czy wystarczająca?

Organizatorzy natychmiast skontaktowali się z polską ambasadą. Placówka udzieliła wsparcia – przede wszystkim w zakresie formalności związanych z utraconymi dokumentami. Dzięki pomocy ambasady udało się załatwić najpilniejsze sprawy.

Co z dziećmi? Opiekunowie – jak relacjonują rodzice – zadziałali szybko. Uczestnicy wycieczki zostali wyposażeni w niezbędne środki higieniczne oraz podstawowe artykuły. Reszta grupy wsparła się wzajemnie, użyczając swojej odzieży tym, którzy stracili wszystko. Mimo trudnej sytuacji dzieci mogły kontynuować pobyt. Nikt nie był zagrożony – ani zdrowotnie, ani życiowo. Ale psychicznie? To pozostaje otwarte pytanie.

Czy przewoźnik zapłaci?

Sprawa nie zakończy się na włoskich ulicach. Rodzice zapowiadają ubieganie się o odszkodowanie. W najbliższym czasie ma dojść do spotkania z przewoźnikiem, który obsługiwał wycieczkę. Cel: wyjaśnienie, dlaczego do kradzieży doszło – i kto ponosi odpowiedzialność. W sprawę zaangażował się już jeden z rodziców, który z zawodu jest prawnikiem. Działa na rzecz poszkodowanych, pomagając im dochodzić swoich praw. Nie oznacza to jednak, iż powstał spór prawny. Wiele wskazuje na to, iż sprawę uda się załatwić polubownie.

Co dalej?

Na razie nie wiadomo, czy włoska policja ustaliła sprawców. Przewoźnik wyraził chęć rozmowy z rodzicami i wszystko wskazuje na to, iż nie będzie uchylał się od odpowiedzialności. Niestety wycieczka do Rzymu na długo pozostanie w pamięci uczestników z zupełnie innych powodów, niż planowano.

Idź do oryginalnego materiału