Kwota przelewu nie musi przekraczać 15 tys. euro, żeby bank zainteresował się transakcją. Instytucje finansowe mają obowiązek na bieżąco analizować operacje klientów i sprawdzać, czy pasują do informacji, które posiadają o właścicielu rachunku, jego działalności oraz typowym sposobie korzystania z konta. Najnowsze dane Generalnego Inspektora Informacji Finansowej pokazują skalę tego systemu. W 2025 r. odnotowano 11 071 zawiadomień opisowych o działalności i transakcjach podejrzanych, a liczba blokad rachunków wzrosła do 1170.
Fot. Warszawa w PigułceNa objętych blokadami rachunkach znajdowało się łącznie 266,58 mln zł. Rok wcześniej blokad było 1054, a w 2023 r. 679. Oprócz tego w 2025 r. wstrzymano 124 konkretne transakcje o łącznej wartości około 12,1 mln zł. Nie oznacza to oczywiście, iż właściciele wszystkich tych rachunków popełnili przestępstwo. Blokada jest narzędziem zabezpieczającym stosowanym, kiedy pojawia się podejrzenie związku pieniędzy z praniem pieniędzy lub finansowaniem terroryzmu i sprawa wymaga dalszego sprawdzenia.
Wbrew popularnym internetowym poradnikom nie istnieje też jedna lista „zakazanych tytułów przelewów”, po których automatycznie pojawia się skarbówka. Tytuł przelewu nie jest jednak informacją obojętną. Jest jednym z danych opisujących transakcję, a w przypadku operacji raportowanych do GIIF znajduje się wśród informacji przekazywanych do systemu. Znacznie ważniejszy jest jednak cały kontekst: wysokość i częstotliwość operacji, ich strony, kierunek przepływu pieniędzy, dotychczasowa aktywność klienta oraz to, czy transakcja ma widoczne uzasadnienie gospodarcze lub prawne.
15 tys. euro nie jest granicą, poniżej której bank „nic nie widzi”
Wokół bankowych kontroli od lat powtarzana jest kwota 15 tys. euro. Często można przeczytać, iż dopiero przelew przekraczający ten poziom jest „zgłaszany fiskusowi”. To zbyt duże uproszczenie. Ustawa AML rzeczywiście przewiduje obowiązek przekazywania GIIF informacji o określonych transakcjach ponadprogowych przekraczających równowartość 15 tys. euro, w tym określonych transferach pieniędzy, wpłatach lub wypłatach gotówkowych. Istnieją jednak ustawowe wyjątki, a samo przekazanie informacji o transakcji ponadprogowej nie oznacza, iż operacja została uznana za podejrzaną.
Skala najlepiej pokazuje różnicę. W 2024 r. GIIF otrzymał dane dotyczące 50,34 mln transakcji ponadprogowych, a w 2025 r. ich liczba wzrosła jeszcze o około 6 proc., do ponad 53 mln informacji. To ogromny, rutynowy strumień danych. Jednocześnie zawiadomień opisowych dotyczących działalności i transakcji rzeczywiście uznanych za podejrzane było 11 071. Te dwie liczby opisują więc zupełnie inne rzeczy. Przelew przekraczający próg nie oznacza automatycznie podejrzenia przestępstwa, a transakcja podejrzana może z kolei mieć wartość znacznie niższą.
Art. 43 ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy nakazuje instytucjom obowiązanym prowadzenie bieżącej analizy przeprowadzanych transakcji. o ile bank zauważy operację skomplikowaną, nietypową, opiewającą na wysoką kwotę nieuzasadnioną okolicznościami albo wyglądającą na pozbawioną uzasadnienia prawnego lub gospodarczego, powinien wyjaśnić jej okoliczności. Przepisy nie ustanawiają w takim przypadku minimalnej kwoty 10, 20 czy 50 tys. zł.
Bank porównuje przy tym operację z tym, co wie o kliencie. Ustawa wymienia między innymi przeznaczenie rachunku, wartość deponowanych środków, rodzaj produktów i usług oraz cel i regularność relacji. Bieżące monitorowanie obejmuje również sprawdzanie, czy transakcje są zgodne z wiedzą banku o kliencie oraz – gdy wymagają tego okoliczności – badanie źródła pochodzenia pieniędzy. Dlatego przelew, który dla jednej osoby jest zupełnie normalny, u innej może wymagać dodatkowych pytań.
Tytuł może mieć znaczenie, ale jeden dziwny wyraz nie oznacza automatycznie kontroli
Jeżeli przedsiębiorca każdego miesiąca otrzymuje kilkadziesiąt płatności za usługi o podobnej wartości, kolejna taka operacja zwykle nie wygląda niezwykle. Zupełnie inaczej może zostać ocenione konto osoby, która przez lata otrzymywała wyłącznie wynagrodzenie, a nagle zaczyna przyjmować dziesiątki przelewów od obcych osób. Podobnie bank może zainteresować się gwałtownym przepływem dużej kwoty przez rachunek, szybkim przesyłaniem jej do kolejnych odbiorców, transakcjami z państwami podwyższonego ryzyka albo operacjami niemającymi związku z deklarowanym profilem działalności.
Sam GIIF opisywał już w swoich analizach przypadki, w których elementem zwracającym uwagę były liczne niewielkie przelewy od różnych spółek z lakonicznymi tytułami, po których środki natychmiast przekazywano dalej kolejnym osobom. Nie chodziło jednak o jedno niefortunne słowo. Podejrzenie tworzył cały schemat transakcji, wcześniejsze informacje o zaangażowanych spółkach oraz sposób przepływu pieniędzy. To znacznie lepiej pokazuje sposób działania systemu niż internetowe legendy o automatycznej blokadzie po wpisaniu konkretnego żartu.
Dlatego żartobliwy tytuł w rodzaju „za narkotyki”, „za broń” czy „łapówka” jest zwyczajnie kiepskim pomysłem, szczególnie przy większej transakcji, ale nie można uczciwie napisać, iż każde użycie takiego słowa automatycznie sprowadzi Policję. Ustawa nie zawiera katalogu słów uruchamiających procedurę. Bank ma oceniać wszystkie dostępne okoliczności. Również przy brakach informacji GIIF podkreśla, iż pojedyncza nietypowa cecha nie powinna sama w sobie przesądzać o zawiadomieniu bez analizy innych czynników ryzyka.
Pieniądze mogą zostać naprawdę zatrzymane. Najpierw 24 godziny, później choćby miesiące
Jeżeli instytucja obowiązana nabierze uzasadnionego podejrzenia, iż konkretna transakcja lub pieniądze mogą mieć związek z praniem pieniędzy albo finansowaniem terroryzmu, procedura może przestać być dla klienta niewidoczna. Po przekazaniu odpowiedniego zawiadomienia bank może nie realizować transakcji ani innych operacji obciążających wskazany rachunek przez maksymalnie 24 godziny od potwierdzenia przyjęcia zawiadomienia przez GIIF. W tym czasie GIIF analizuje sprawę.
Jeżeli podejrzenie zostanie uznane za wystarczająco poważne, Generalny Inspektor może zażądać wstrzymania transakcji albo blokady rachunku na okres do 96 godzin. Następnie sprawa trafia do prokuratora. Ten może wydać postanowienie o blokadzie lub wstrzymaniu transakcji na okres do 6 miesięcy, a przepisy pozwalają na przedłużenie tego okresu o kolejne maksymalnie 6 miesięcy. Od takiego postanowienia przysługuje zażalenie do sądu.
Najnowsze statystyki pokazują, iż nie jest to procedura istniejąca tylko na papierze. W 2025 r. GIIF zastosował 617 blokad w następstwie zawiadomień instytucji obowiązanych oraz 553 blokady w działaniach podejmowanych z własnej inicjatywy. Łącznie daje to wspomniane 1170 zablokowanych rachunków. Wartość objętych blokadami środków była o około 15 proc. wyższa niż rok wcześniej.
Skarbówka może dostać historię konta. Ale nie przegląda dowolnie rachunku każdego Polaka
Drugi popularny mit dotyczy zmian obowiązujących od 1 lipca 2022 r. Faktem jest, iż rozszerzono wówczas uprawnienia Krajowej Administracji Skarbowej i naczelnik urzędu skarbowego może w określonych sytuacjach żądać od banku bardzo szczegółowych informacji. Zakres może obejmować rachunki, ich stany, daty i kwoty wpływów oraz obciążeń, tytuły operacji, nadawców i odbiorców. Nie oznacza to jednak prawa urzędnika do dowolnego przeglądania konta każdego obywatela bez przyczyny.
Ministerstwo Finansów samo prostowało takie interpretacje. W przypadku art. 48 ustawy o KAS żądanie jest związane z formalnie wszczętym postępowaniem przygotowawczym albo czynnościami wyjaśniającymi i musi istnieć uzasadnione podejrzenie czynu zabronionego. Dodatkowe przepisy pozwalają pozyskiwać informacje podczas kontroli podatkowej i postępowania podatkowego, a Szef KAS i naczelnik urzędu celno-skarbowego mają także określone kompetencje analityczne, o ile istnieją uprawdopodobnione informacje np. o niezgłoszonej działalności lub przychodach z nieujawnionych źródeł. To dużo szerszy dostęp niż kilkanaście lat temu, ale przez cały czas nie jest to „otwarte okno do każdego konta”.
GIIF i KAS to również nie to samo. Podejrzaną transakcję bank raportuje przede wszystkim w systemie przeciwdziałania praniu pieniędzy do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. GIIF prowadzi własną analizę i może później przekazywać informacje prokuraturze, KAS, Policji, ABW i innym uprawnionym jednostkom. W 2025 r. rozpoczął 4304 postępowania analityczne, a ich efektem było łącznie 822 zawiadomień i powiadomień do prokuratury oraz innych jednostek. Główne zawiadomienia obejmowały wartości przekraczające 13 mld zł.
Darowizna przez cały czas jest jednym z miejsc, w których łatwo popełnić kosztowny błąd
Przy rodzinnych przelewach największym zagrożeniem nie jest zwykle „zły tytuł”, ale niezachowanie wymagań podatkowych. W 2026 r. kwoty wolne wynoszą 36 120 zł w I grupie podatkowej, 27 090 zł w II grupie i 5733 zł w III grupie. Do ustalenia limitu sumuje się nabycia od tej samej osoby w okresie 5 lat. Nie należy przy tym mylić I grupy podatkowej z tzw. grupą zerową – np. teściowie, zięć i synowa należą do I grupy, ale nie korzystają z pełnego zwolnienia przewidzianego w art. 4a dla najbliższego kręgu rodzinnego.
Małżonek, dzieci, wnuki, rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, pasierb, ojczym i macocha mogą korzystać z pełnego zwolnienia niezależnie od wartości darowizny, ale po przekroczeniu 36 120 zł trzeba co do zasady zgłosić ją na SD-Z2 w ciągu 6 miesięcy. Przy pieniądzach trzeba również posiadać dowód przekazania środków na rachunek płatniczy, rachunek bankowy lub w SKOK albo przekazem pocztowym. Gotówka przekazana do ręki może więc pozbawić prawa do pełnego zwolnienia, choćby jeżeli pieniądze rzeczywiście dał rodzic.
Jest też świeża zmiana korzystna dla podatników. Od 7 stycznia 2026 r. w określonych sytuacjach można wystąpić o przywrócenie 6-miesięcznego terminu na SD-Z2, o ile jego niedotrzymanie nastąpiło bez winy podatnika. Wniosek trzeba złożyć w ciągu 7 dni od ustania przyczyny uchybienia i jednocześnie dokonać wymaganej czynności. To istotna nowość, bo wcześniej spóźnienie przy darowiźnie od najbliższej rodziny bardzo często oznaczało definitywną utratę zwolnienia.
Również słynne 20 proc. „karnego podatku od darowizny” wymaga doprecyzowania. Nie jest tak, iż każda niezgłoszona w terminie darowizna automatycznie zostanie opodatkowana stawką 20 proc. Szczególna stawka znajduje zastosowanie, gdy podatnik dopiero podczas czynności sprawdzających, postępowania podatkowego albo kontroli powoła się na nieopodatkowaną wcześniej darowiznę lub polecenie darczyńcy. Zwykłe zasady opodatkowania i utrata zwolnienia to osobne kwestie.
75 proc. podatku też istnieje. Nie jest jednak karą za dziwny przelew
Jeszcze bardziej odstraszająco brzmi stawka 75 proc.. Jest prawdziwa – art. 25e ustawy o PIT przewiduje taki zryczałtowany podatek od przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych. Nie jest to jednak mandat nakładany dlatego, iż właściciel rachunku wykonał duży przelew albo wpisał niezrozumiały tytuł.
Takie postępowanie dotyczy sytuacji, gdy organ ustala, iż wydatki lub zgromadzony majątek nie znajdują pokrycia w opodatkowanych albo legalnie nieopodatkowanych dochodach. Sama transakcja może być jednym ze śladów prowadzących do pytań, ale dopiero ustalenia całego postępowania przesądzają o opodatkowaniu. Obowiązująca ustawa rzeczywiście ustala stawkę na poziomie 75 proc. podstawy opodatkowania.
Warszawa nie ma innych zasad. Stołeczny przelew przechodzi przez ten sam system
W Warszawie mechanizm działa dokładnie tak samo jak w pozostałej części kraju. Nie istnieje osobny stołeczny limit przelewów ani specjalny próg powodujący raportowanie transakcji mieszkańca stolicy. Bank dokonuje oceny zgodnie z ustawą AML, GIIF jest centralnym organem systemu, a o ile sprawa przechodzi na grunt podatkowy, dalsze czynności prowadzą adekwatne organy KAS.
Dla mieszkańca Warszawy praktyczne znaczenie ma to szczególnie przy dużych rodzinnych przepływach związanych np. z zakupem mieszkania. Przelew od rodziców na kilkaset tysięcy złotych może być całkowicie legalny i dzięki zwolnieniu dla najbliższej rodziny nie powodować podatku od darowizny. przez cały czas trzeba jednak prawidłowo udokumentować przekazanie pieniędzy i – po przekroczeniu ustawowego limitu – dopilnować SD-Z2. Sam wpis „na mieszkanie” w tytule nie zastępuje wymaganych formalności.
Podobnie przy działalności gospodarczej dobry tytuł nie „legalizuje” transakcji, ale może znacznie ułatwić późniejsze wykazanie jej charakteru. Zamiast enigmatycznego „rozliczenie” można wskazać np. numer faktury, umowy albo konkretną usługę. Nie dlatego, iż istnieje państwowy słownik poprawnych tytułów przelewów, ale dlatego, iż po kilku latach dokumenty i historia rachunku powinny tworzyć logiczną całość.
Co to oznacza dla właściciela konta?
Najbezpieczniejsza zasada nie polega na wymyślaniu tytułów, które mają „nie zainteresować algorytmu”. Tytuł powinien po prostu odpowiadać rzeczywistemu charakterowi płatności. Przy fakturze najlepiej podać jej numer lub przedmiot rozliczenia, przy pożyczce wskazać pożyczkę i – o ile istnieje – datę umowy, a przy darowiźnie jasno zaznaczyć jej charakter. Ważniejsze od samego opisu jest jednak posiadanie dokumentów pokazujących, skąd wzięły się pieniądze i dlaczego zostały przekazane.
Bank może zachować dokumentację AML dotyczącą transakcji i stosowanych środków bezpieczeństwa przez 5 lat, a w określonych okolicznościach GIIF może zażądać przedłużenia tego okresu. Nie oznacza to jednak, iż dokładnie 5 lat po każdym przelewie urząd automatycznie traci możliwość prowadzenia sprawy podatkowej – terminy podatkowe i okres przechowywania dokumentacji AML to dwa różne zagadnienia.
Najnowsze liczby pokazują przede wszystkim skalę systemu, a nie to, iż fiskus śledzi manualnie każdy zakup. W 2025 r. przez system GIIF przeszły dziesiątki milionów informacji o transakcjach ponadprogowych, ale tylko część operacji została uznana za wystarczająco nietypową, aby powstało zawiadomienie o podejrzanej działalności. Jeszcze mniejsza część zakończyła się blokadą rachunku. Nie istnieje więc magiczna kwota ani jedno słowo gwarantujące kontrolę. Istnieją natomiast algorytmy i procedury porównujące przepływ pieniędzy z profilem klienta, a przepisy nakazują bankom reagować, gdy transakcja przestaje mieć logiczne uzasadnienie.
Dla zwykłego właściciela rachunku oznacza to przede wszystkim jedno: nie trzeba bać się normalnych przelewów ani opisywać każdej płatności jak aktu notarialnego. Przy większych kwotach warto jednak zachować umowy, faktury, dokumentację darowizny lub pożyczki i stosować opis zgodny z rzeczywistością. o ile bank zapyta o źródło pieniędzy, nie musi to oznaczać zarzutu ani rozpoczętej kontroli skarbowej – często jest to realizacja ustawowego obowiązku wyjaśnienia nietypowej transakcji. Problem zaczyna się wtedy, gdy historia rachunku, tytuły przelewów i dokumenty nie potrafią wyjaśnić, skąd naprawdę wzięły się pieniądze.

1 godzina temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·