Po sprzeczce Zbigniew G. zadał żonie kilkadziesiąt ciosów nożem. Mimo to, na sali sądowej dzieci broniły mężczyzny. "Jeden za drugim by w ogień wpadł" - tak o rodzicach mówił ich syn. Sam oskarżony twierdzi, iż kochał żonę, a w chwili zabójstwa nie był sobą. Sąd zdecydował o jego przyszłości.