77-letnia mieszkanka Gdańska straciła około 160 tys. zł po tym, jak wpuściła do swojego mieszkania dwóch nieznajomych. Mężczyźni mieli podawać się za pracowników spółdzielni i przekonywać, iż muszą skontrolować instalację wodną. Jeden zajmował uwagę kobiety, podczas gdy drugi przeszukiwał mieszkanie. Policja ostrzega, iż podobny scenariusz może zostać wykorzystany wobec kolejnych osób.
Fot. Shutterstock / Warszawa w PigułcePrzyszli około godziny 10
Do kradzieży doszło w środę na gdańskim Przymorzu. Około godziny 10 do mieszkania 77-latki zapukał mężczyzna, który przedstawił się jako pracownik spółdzielni.
Powodem wizyty miała być konieczność sprawdzenia rur z wodą. Kobieta uwierzyła w przedstawioną historię i pozwoliła wejść mężczyznom do środka.
Wtedy oszuści mieli przystąpić do realizacji przygotowanego wcześniej planu.
Jeden sprawdzał „rury”, drugi przeszukiwał mieszkanie
Pierwszy z mężczyzn zajmował uwagę 77-latki, pozorując wykonywanie czynności związanych z kontrolą instalacji.
W tym samym czasie drugi swobodnie poruszał się po mieszkaniu i przeszukiwał pomieszczenia.
Z jednej z szuflad zabrał gotówkę. Łączna wartość skradzionych pieniędzy wyniosła około 160 tys. zł.
Kobieta zorientowała się, iż została okradziona, dopiero kiedy obaj mężczyźni opuścili jej mieszkanie.
Policja rozpoczęła poszukiwania
Po zgłoszeniu kradzieży na miejsce skierowano policjantów. W działaniach uczestniczyli śledczy, technik kryminalistyki oraz pies tropiący.
Sprawą zajmują się funkcjonariusze Komisariatu Policji V w Gdańsku.
Policja jednocześnie apeluje do mieszkańców, a szczególnie do seniorów i ich rodzin, o zachowanie wyjątkowej ostrożności podczas niezapowiedzianych wizyt osób przedstawiających się jako pracownicy spółdzielni, administracji, wodociągów, gazowni czy innych instytucji.
Nieznajomy puka do drzwi? Najpierw sprawdź, kim jest
Osoba podająca się za pracownika administracji nie powinna być automatycznie wpuszczana do mieszkania.
Przed otwarciem drzwi warto sprawdzić przez wizjer, kto znajduje się na klatce schodowej. Następnie można zapytać o dokładny powód wizyty oraz poprosić o okazanie legitymacji służbowej lub identyfikatora.
Jeżeli wizyta nie była wcześniej zapowiedziana, można również zadzwonić bezpośrednio do administracji lub spółdzielni, korzystając z samodzielnie znalezionego numeru telefonu, i sprawdzić, czy rzeczywiście wysłano pracownika pod dany adres.
Do czasu potwierdzenia tych informacji nie należy wpuszczać nieznajomego do środka.
Oszuści wykorzystują różne historie
Metoda „na pracownika spółdzielni” jest tylko jednym ze sposobów wykorzystywanych przez przestępców.
Oszuści mogą przedstawiać się jako monterzy, urzędnicy czy przedstawiciele innych instytucji. W rozmowach telefonicznych podszywają się również pod członków rodziny, policjantów albo pracowników banków.
Scenariusze się zmieniają, ale cel pozostaje taki sam – zdobyć zaufanie ofiary, wywołać presję i doprowadzić do przekazania pieniędzy albo uzyskać dostęp do mieszkania.
Warto ostrzec rodziców i dziadków
Policja przypomina o zasadzie ograniczonego zaufania wobec nieznajomych. Szczególnie ważne jest, aby o podobnych przypadkach rozmawiać ze starszymi członkami rodziny.
Jeżeli nieznajomy twierdzi, iż musi natychmiast wejść do mieszkania, warto najpierw zweryfikować jego historię. Kilka minut poświęconych na telefon do administracji może uchronić przed utratą oszczędności gromadzonych przez całe życie.
W przypadku 77-letniej mieszkanki Gdańska wystarczyła krótka wizyta dwóch fałszywych pracowników, aby z mieszkania zniknęło około 160 tys. zł.

6 godzin temu







![Ratownicy pomogli sześciu osobom na Zalewie Mietkowskim. Żadna z nich nie miała kamizelki ratunkowej [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/08/wopr.jpg)




English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·