Dopiero później okazało się, iż okoliczności śmierci nastolatka będą znacznie trudniejsze do wyjaśnienia, niż początkowo przypuszczano.
Był aktywnym chłopakiem
Mike pochodził z Oldenburga w Niemczech i od dziecka interesował się podróżami oraz sportem. Pływał, nurkował, jeździł na rowerze, wspinał się i chętnie podejmował aktywności wymagające odwagi. Wcześniej podróżował między innymi z rodziną po północnym Atlantyku, a rok przed śmiercią razem z ojcem Berndem spływał kajakiem rzeką Jukon w Kanadzie. 8 lipca 2016 r. przyleciał na Maltę. Początkowo część pobytu spędził ze swoją dziewczyną, która opuściła wyspę dzień przed jego zaginięciem. Mike został sam w hotelu w Sliemie i planował wykorzystać ostatnie dni urlopu na dalsze zwiedzanie wyspy. 18 lipca rano wypożyczył górski rower. W ostatniej wiadomości głosowej wysłanej ojcu o godz. 9.41 opowiadał o jeździe po Malcie i stromych drogach, które traktował jak sportowe wyzwanie. Materiały z hotelu wskazywały, iż tego samego ranka opuścił miejsce zakwaterowania z plecakiem, telefonem i kamerą sportową. Z dostępnych później ustaleń wynikało również, iż zamierzał zobaczyć okolice Rabatu i tamtejsze podziemne zabytki. Po tym poranku rodzina nie otrzymała już od niego żadnej wiadomości.
Nie oddał roweru i nie przyleciał do Niemiec
19 lipca Mike miał zwrócić wypożyczony rower, ale nie pojawił się w wypożyczalni. Jego matka już od poprzedniego dnia próbowała skontaktować się z nim telefonicznie. Początkowo bliscy nie wiedzieli, czy brak kontaktu oznacza kłopoty, czy nastolatek po prostu zmienił swoje plany. Sytuacja stała się alarmująca 22 lipca. Tego dnia Mike miał przylecieć do Bremy, gdzie rodzina czekała na niego na lotnisku. Nie było go jednak wśród pasażerów. Bliscy zgłosili zaginięcie i polecieli na Maltę. Rozpoczęto szeroko zakrojone poszukiwania. Policja sprawdzała między innymi okolice Mellieħy, teren między Dingli a Żurrieq oraz wybrzeże. Akcję prowadzono zarówno na lądzie, jak i od strony morza. Rodzina utworzyła także stronę "Where is Mike", czyli "Gdzie jest Mike", na której publikowała jego zdjęcia i prosiła mieszkańców oraz turystów o pomoc. Szczególnie dokładnie przeszukiwano okolice klifów Dingli. Mike interesował się skokami z klifów, a pojawiły się informacje, iż mógł być widziany właśnie w tej części wyspy.
Ciało pod klifem
26 lipca przed południem brat Mike'a, Daniel, wraz z przyjaciółmi nastolatka, wystąpił na konferencji prasowej. Rodzina wciąż wierzyła, iż 17-latek żyje i ponownie apelowała o pomoc. Około kwadransa po zakończeniu spotkania ratownicy przekazali informację o odnalezieniu ciała i roweru w trudno dostępnym miejscu pod klifami Dingli. Zwłoki znajdowały się około dziesięciu kondygnacji poniżej poziomu drogi, w rejonie niedaleko kaplicy św. Marii Magdaleny. Ojciec Mike'a przyjechał na miejsce i na podstawie wykonanych przez ratowników fotografii potwierdził, iż odnalezionym chłopakiem jest jego syn. W pobliżu leżał wypożyczony rower. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał jednak jak sprzęt, który runął wraz z człowiekiem z wysokiego klifu - był w stosunkowo dobrym stanie. Nie odnaleziono również części rzeczy, które Mike miał przy sobie w dniu zaginięcia, w tym plecaka i telefonu. Początkowo brano pod uwagę nieszczęśliwy wypadek podczas samotnej wyprawy po klifach. Dopiero wyniki badań pośmiertnych sprawiły, iż ten pozornie prosty scenariusz zaczął budzić coraz więcej pytań.
Sekcja nie wykazała typowych obrażeń po upadku
Pierwszą sekcję zwłok przeprowadzono na Malcie. Biegli ocenili, iż Mike nie żył od około siedmiu, ośmiu dni, co oznaczało, iż śmierć nastąpiła niedługo po jego ostatnim kontakcie z rodziną. Badanie nie pozwoliło jednak ustalić jednoznacznej przyczyny zgonu. Szczególne wątpliwości budził brak złamań kości. Przy scenariuszu zakładającym upadek z wysokiego klifu można byłoby oczekiwać poważnych obrażeń szkieletu, tymczasem ani maltańska, ani późniejsza niemiecka sekcja takich zmian nie wykazały. Również stan roweru nie odpowiadał uszkodzeniom, jakich spodziewano by się po upadku z dużej wysokości. Te ustalenia sprawiły, iż wersja o zwykłym wypadku przestała być dla rodziny przekonującym wyjaśnieniem.
W Niemczech odkryto, iż brakuje większości narządów
Ciało Mike'a zostało przewiezione do Niemiec około miesiąca po jego odnalezieniu. Rodzina zdecydowała się na kolejne badanie w Uniwersytecie Medycznym w Hanowerze, licząc, iż druga sekcja pomoże wyjaśnić przyczynę śmierci. To właśnie wtedy ujawniono kolejny problem. W ciele nie było serca, mózgu, narządów szyi, płuc, wątroby, trzustki, nadnerczy, prawej nerki, pęcherza, żołądka oraz jelita cienkiego. Według informacji przekazanych przez rodzinę pozostały jedynie lewa nerka, przepona, śledziona i jelito grube. Z powodu braku tak dużej liczby narządów możliwości niemieckich biegłych były mocno ograniczone i ponowne badanie nie mogło dać pełnej odpowiedzi na pytanie o przyczynę zgonu. Rodzice nastolatka zwrócili się więc do maltańskich biegłych o wyjaśnienie, co stało się z organami. W korespondencji z rodziną sądowy ekspert Mario Scerri miał przekazać, iż część narządów została zniszczona przez gryzonie, natomiast mózg uległ rozkładowi. Rodzina zakwestionowała tę wersję. Powoływała się na wyniki badania w Niemczech, gdzie nie stwierdzono oznak rozległego żerowania zwierząt na ciele. Odnotowano jedynie ślad przypominający ugryzienie na szyi i otarcie na przedramieniu. Nie znaleziono natomiast zmian, które w ocenie bliskich tłumaczyłyby zniknięcie niemal wszystkich narządów wewnętrznych.
Dokumenty mówiły o balsamowaniu, którego nie potwierdzono
Kolejna rozbieżność dotyczyła przygotowania ciała do transportu. W dokumentacji miało znaleźć się potwierdzenie, iż zwłoki zostały zabalsamowane przed przewiezieniem do Niemiec. Podczas drugiej sekcji nie wykryto jednak formaliny, środka stosowanego przy tego rodzaju zabezpieczeniu ciała. Dla rodziny był to następny sygnał, iż część informacji przekazanych po pierwszym badaniu wymaga dokładnego sprawdzenia. Rodzice domagali się również pełnego raportu z maltańskiej sekcji, ponieważ przez długi czas nie mieli dostępu do dokumentacji, która pozwoliłaby porównać oba badania. Bernd i Suzanne Mansholt wystąpili do prowadzącej postępowanie Marseanne Farrugii z żądaniem wyjaśnienia, kiedy i w jakich okolicznościach usunięto narządy ich syna oraz dlaczego nie wróciły one wraz z ciałem do Niemiec. Chcieli również ustalić, dlaczego dokumentacja wskazywała na balsamowanie, skoro niemieccy specjaliści nie znaleźli potwierdzenia, iż taki zabieg faktycznie przeprowadzono. W ten sposób sprawa przestała dotyczyć już wyłącznie samej śmierci Mike'a. Rodzina zaczęła walczyć także o wyjaśnienie tego, co wydarzyło się z jego ciałem po odnalezieniu na Malcie.
Ojciec wyznaczył nagrodę za informacje
Bernd Alexander Mansholt nie pogodził się z ustaleniami maltańskich służb i sam zaczął szukać informacji, które mogłyby wyjaśnić ostatnie dni życia syna. W grudniu 2017 r. zwrócił się do komisarza policji z wnioskiem o zbadanie działań biegłego sądowego, którego wyjaśnienia uznał za niewystarczające. Jednocześnie zaoferował równowartość około 43,5 tys. zł za informacje pozwalające ustalić, co wydarzyło się z Mikiem. Drugą nagrodę w podobnej wysokości przeznaczył dla osoby, która pomogłaby odnaleźć plecak nastolatka wraz z jego telefonem i kamerą sportową. Łącznie rodzina była więc gotowa wypłacić około 87 tys. zł za informacje mogące przynieść przełom. Plecak i znajdujący się w nim sprzęt nigdy nie zostały odnalezione.
Na początku 2018 r. sprawa wróciła do maltańskiego wymiaru sprawiedliwości. Na polecenie biura prokuratora generalnego Marseanne Farrugia ponownie otworzyła dochodzenie. Tym razem badano nie tylko okoliczności samej śmierci, ale także to, co działo się później z ciałem nastolatka i dlaczego po jego przewiezieniu do Niemiec pojawiły się tak poważne rozbieżności w dokumentacji. Ponownie analizowano wyniki obu sekcji, stan roweru oraz dostępne materiały z pierwszego postępowania. Mimo wznowienia sprawy nie udało się ustalić pewnej przyczyny śmierci. W późniejszych relacjach podawano, iż maltańskie postępowanie przez cały czas skłaniało się ku wersji o nieszczęśliwym wypadku, podczas gdy rodzina uważała, iż zebrane dowody nie pozwalają na tak jednoznaczne zakończenie sprawy.
Po kolejnych latach bez odpowiedzi, ojciec Mike'a zdecydował się wykorzystać procedury międzynarodowe. W lipcu 2021 r. rozpoczął w Niemczech starania o wydanie europejskiego nakazu dochodzeniowego. Niemieccy prokuratorzy mieli zwrócić się do sądu o zobowiązanie maltańskich służb do dalszego prowadzenia czynności. Bernd Mansholt podkreślał, iż nie domaga się wskazania konkretnego sprawcy ani przyjęcia z góry określonej wersji wydarzeń. Chciał, aby ponownie sprawdzono wszystkie niewyjaśnione elementy i sprzeczności, które pozostały po dotychczasowych postępowaniach. Maltańska policja potwierdzała wówczas, iż z jej punktu widzenia sprawa była zamknięta. Rodzina zwracała uwagę także na przedmioty, których nigdy nie odzyskano. Oprócz plecaka, zniknęły telefon i kamera sportowa, czyli urządzenia, które potencjalnie mogły zawierać zdjęcia, nagrania lub dane lokalizacyjne z ostatnich godzin życia 17-latka. Już bezpośrednio po odnalezieniu zwłok śledczy liczyli, iż elektronika pomoże odtworzyć jego trasę, jednak sprzętu nie znaleziono, mimo poszukiwań. W 2024 r. "Times of Malta", opisując przewlekłość postępowań w innych sprawach, ponownie przywołał przypadek Mansholta jako przykład rodziny, która po latach wciąż szuka odpowiedzi.
Do dziś nie ustalono pewnej przyczyny śmierci
Od śmierci Mike'a Mansholta minęła dekada. W dostępnych publicznie materiałach do 2026 r. nie pojawiła się informacja o nowym rozstrzygnięciu, które jednoznacznie wyjaśniłoby, co wydarzyło się 18 lipca 2016 r. Nie ustalono pewnej przyczyny zgonu ani tego, gdzie znalazły się rzeczy, które nastolatek miał ze sobą w dniu zaginięcia. Rodzina przez lata kwestionowała sposób prowadzenia postępowania i domagała się dalszych czynności, podczas gdy maltańskie służby traktowały sprawę jako zakończoną. Bernd Mansholt wielokrotnie podkreślał, iż nie zamierza rezygnować z prób wyjaśnienia śmierci syna. Jego działania doprowadziły do ponownego otwarcia dochodzenia i późniejszej próby uruchomienia współpracy między niemieckim a maltańskim wymiarem sprawiedliwości, ale nie przyniosły odpowiedzi na najważniejsze pytanie. W 2026 r. sprawa Mike'a pozostaje więc historią bez jednoznacznie ustalonego finału i z rodziną, która od lat próbuje dowiedzieć się, co naprawdę wydarzyło się podczas ostatniego dnia jego samotnej podróży po Malcie.
Źródła:
https://timesofmalta.com/article/german-teen-found-dead-at-dingli-cliffs-in-2016-magisterial-inquiry.668577
https://www.maltatoday.com.mt/news/national/67916/facebook_page_set_up_to_help_search_for_german_teen_missing_in_malta
https://tvmnews.mt/en/news/update-watch-father-identifies-dead-son-dingli/
https://www.haz.de/der-norden/wie-starb-mike-mansholt-IJMLUDYJ7NDGDJY2RW74EG77EE.html
https://www.nord24.de/der-norden/vermisster-mike-mansholt-aus-oldenburg-ist-tot-6206.html
https://www.stern.de/panorama/verbrechen/tod-auf-malta---wie-starb-der-17-jaehrige-mike-mansholt-wirklich--7832630.html
https://theshiftnews.com/2020/05/09/delayed-justice-questions-linger-on-morbid-deaths-of-foreign-nationals/
https://taniezwiedzanie.com/756-mike-mansholt-smierc-na-malcie

6 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·