Koniec spokoju na granicy z Białorusią? Gorący weekend kontra oficjalny bilans sukcesu rządu

1 tydzień temu
Mieszkańcy przygranicznych miejscowości województwa podlaskiego przez ostatnie miesiące mogli wreszcie odetchnąć z ulgą. Według oficjalnych komunikatów rządowych sytuacja na polsko-białoruskiej granicy w 2026 roku uległa bezprecedensowej stabilizacji. Presja migracyjna, będąca elementem wojny hybrydowej reżimów w Mińsku i Moskwie, została drastycznie ograniczona. Jednak miniony weekend (10–12 lipca 2026 roku) przyniósł gwałtowne ożywienie na pasie granicznym. Pojawia się pytanie: czy to tylko chwilowa anomalia, czy początek kolejnego letniego szturmu na Podlasie? Blisko 40 prób w trzy dni. Służby w pełnej gotowości

O tym, iż zdaniem rządu sytuacja na granicy stabilizuje się pisaliśmy już TUTAJ kilka tygodni temu. Ostatnie trzy dni pokazały, iż spokój nie trwał długo, a białoruskie służby wciąż próbują testować czujność naszych formacji. Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej musieli interweniować blisko 40 razy.

Działania operacyjne prowadziły przede wszystkim zespoły z Placówek SG w Mielniku oraz Białowieży. Fala ruszyła w piątek, kiedy odnotowano aż 18 prób nielegalnego przedostania się do Polski. W sobotę mundurowi interweniowali 9 razy, a w niedzielę zabezpieczono kolejnych 10 incydentów. Część migrantów pochodzących z Afganistanu i Pakistanu na widok polskich patroli wycofała się w głąb Białorusi, pozostali zostali ujęci zaraz po polskiej stronie.

Wpadka kuriera. Jechał autem na
Idź do oryginalnego materiału